Woda po udarze

wodaDo znudzenia i przy każdej okazji słyszymy, żeby pić odpowiednio dużo, przynajmniej 1,5 l płynów i tak dalej… Mnie to też nudzi, zwłaszcza że czuje, że woda jest dla koni i najchętniej podpijam soki owocowe (cukier, fe!), kawkę z mlekiem (odwadnia, fe!) i colę zero (afefefe!).

MÓZG POTRZEBUJE DUŻO WODY ŻEBY SIĘ ODBUDOWAĆ. 

Kiedy (w końcu!) odłączali mnie od kroplówek w szpitalu, musiałam obiecać, że będę piła minimum 1,5 l wody i to, co dostaję do posiłków – czyli grubo ponad 2 l płynów, a chętnie więcej. Bez tego byłoby ciężko dojść do siebie. Do tej pory zapominam tyle pić, ale jak się orientuję, że jest źle, idę do kuchni i wypijam dużą szklanicę kranówy duszkiem, bez bawienia się w jakieś cytryny, mięty i inne takie.

Dla mnie nie ma już pytania, czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna. Powinna być pusta. I potem znowu pusta. I potem znowu pusta.

3 myśli nt. „Woda po udarze

  1. W piciu wody pomaga kilka trików – np. na butelce 1,5l rysujesz w odpowiednich miejscach markerem linię i zaznaczasz, do której godziny woda w butli ma osiągnąć ten poziom, żeby wieczorem już jej nie było. Łatwiej o dyscyplinę. :) Sama nie próbowałam, bo w pracy piję z dystrybutora, ale wydaje mi się to fajnym pomysłem. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.