Zaniedbałam ruch – a mózg tego nie lubi. Wpływ sportu na mózg

Pisałam Wam o moich nowych obowiązkach i tym, że jeszcze nie udało mi się jeszcze ogarnąć sposobu działania.

sport, rolki, sport po udarzeZnamy się z moim ciałem na tyle, żeby wiedzieć, że bez częstego odpoczynku nie funkcjonujemy dobrze. Często o tym piszę.  Natomiast wpływ sportu na mózg jest przeze mnie skrupulatnie omijany, chyba ze wstydu. Bo ostatnio przypominam raczej robaka w kokonie, niż  żuczka gnojarza (no, rozumiecie, żuczek gnojarz cały czas toczy swoją kulkę).

Ale koniec usprawiedliwień. Po starcie mojego sklepiku: https://petswear.club, zaczęłam wracać powoli do chybotliwej normy i układać sobie powoli czas. Czytaj dalej

„Gupi muzg” Deana Burnetta i potęga nauki nowych rzeczy. Uczyć się, uczyć trzeba!

Wiele fragmentów „Gupiego mózgu” wyjaśnia moje pytania mózgowe. Na przykład „skąd jest choroba lokomocyjna”. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego nie mam jej w pociągu:d i dlaczego po udarze się zaczęła…

brainJest tam fragment o budowaniu inteligencji, który przykładam do siebie. Pan Burnett mówi, że łupanie krzyżówek, sudoku czy nawet obrazków logicznych owszem, poprawia umiejętności. Tylko że umiejętności rozwiązywania krzyżówek, sudoku i obrazków logicznych uczy rozwiązywania tylko ich.

Lepiej uczyć się nowych rzeczy. Po prostu, nowych umiejętności. Wtedy zwiększa się z tego ilość istoty białej, która (po pierwsze) stanowi około połowy naszych komórek i (po drugie) jest pośrednikiem w przekazywaniu  informacji. Czytaj dalej

Neuroplastyczność – powtórz to jeszcze raz. I jeszcze raz. Aż do skutku.

plastelinaNie wiem czy istnieje ważniejsze pojęcie dla rehabilitacji poudarowej.

Wikipedia mówi nam, że neuroplastyczność  to

 

zdolność tkanki nerwowej do tworzenia nowych połączeń mających na celu zreorganizowania się, adaptacji, zmienności, samonaprawy, uczenia się i pamięci.

A co to znaczy?

Że mózg ma zdolność do reagowania na to, co zastajemy i adaptowania się do zmiennych warunków. Weźmy sobie przykład mojej lewaczki.

Zaraz po udarze nie ruszała się zbytnio. Przyszła jednak pora (następny dzień) i odwiedziła mnie pani Bogusia, która cierpliwie machała moją łapką tak, żeby ta zaczęła przyswajać na nowo ruch. I tak ćwiczono ze mną, aż łapka się nie zaczęła poruszać. Potem godzinami robiłam swoje ćwiczenia na sprawność manualną. I do tej pory robię, choć nie codziennie. No. I jak już mózg zrobi milion powtórzeń jakiegoś ruchu, to tak się w nim zorganizują neurony, że w końcu „zaskoczy” jak to się robi, a potem zapamięta… I dana czynność wróci do normy. Albo stanu bliskiego normie.

Istnieje też niestety druga strona medalu. Nasze móggi „zapominają”  czasem tego, co jest niewykonywane, nieużywane.

Albo uczą się złych nawyków. Powiedzmy, że ktoś bardzo dużo narzeka. Niegdy nie ma o powiedzenia niczego dobrego. W konsekwencji mózg zorganizuje się tak, że dużo łatwiej będzie mu narzekać niż powiedzieć coś dobrego. Bo „nauczyliśmy” się narzekania, a o pozytywności zapomnieliśmy.

Kluczem do sukcesu jest więc powtarzanie. Systematyczne powtarzanie. I powtarzanie jeszcze bardziej. Aż się nauczymy porządnie:) A potem raz na jakiś czas przypominanie sobie.

Wiecie co, mam wrażenie, że mój mózg po udarze zapomina jakoś łatwiej. Ale nie załamuję się, bo dopóki wiem, że jestem w stanie się uczyć, istnieje nadzieja na poprawę. :)

ps

po wpisaniu terminu ‚neuroplastyczność’ w googla wyskakuje nam milion ciekawych artykułów.

http://wiecjestem.us.edu.pl/mozg-artysta-czyli-kilka-slow-o-neuroplastycznosci ten jest na przykład fajny. Polecam:)