Nic na siłę – jak namawiać do rehabilitacji

Widziałam ostatnio chłopaka, którego każdy namawiał na rehabilitację, mimo że on nie widzi sensu. Każdy, kto go widział mówił „aaa, nie rehabilitujesz się? Zacznij!”, „głupio robisz”

Moim zdaniem to nie ma szans na zadziałanie. Pisałam kiedyś, że „powrót do zdrowia jest decyzją”. Myślałam tak w styczniu 2016 roku, kiedy pisałam podlinkowany tekst, myślę tak teraz. Mówienie „koniecznie zrób to i to” nie ma szans na zadziałanie, bo pochodzi od ludzi z zewnątrz. Bliższych i dalszych, ale nie jest naszą decyzją. Jeśli jesteśmy zmuszani do rehabilitacji, nie ma szans na ominięcie buntu. Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi się to oczywiste.  Czytaj dalej

Galeria twarzy (17): na kogo szkoda sprzetu?

hospital bedW tej galerii twarzy mamy trzy twarze: nieprzyjemnego chorego,  jego najbliższej osoby i lekarza.

Bylo, jak często jest. Udar, walka o życie,  niewiele łóżek,  wielu potrzebujących.

Całkiem młodego chłopaka po udarze przenieśli na inną salę.

Pada pytanie, czy chłopak ma szanse na przeżycie.

I w odpowiedzi: Czytaj dalej

Antykoncepcja – fakty i mity

artykuł sponsorowany

antykoncepcja, prezerwatywy, kondomyChoć rozwój nowych technologii sprzyja łatwiejszemu dostępowi do informacji – także w temacie seksu i antykoncepcji – zadziwiające jest, że nawet w dzisiejszych czasach, wiele osób nadal wierzy w przekłamania oraz mity na temat zabezpieczania się przed niechcianą ciążą. Warto zdać sobie sprawę z tego, co jest faktem a co nieprawdą, jeśli w grę chodzi antykoncepcja. Wszystko po to, by seks był nie tylko bezpieczny, ale również komfortowy dla obojga partnerów.

Pierwszy stosunek nie grozi ciążą

To jeden z mitów, który od dziesięcioleci towarzyszy młodym osobom, rozpoczynającym swoje życie seksualne. Oczywiście, nie ma w nim nic prawdziwego i pierwszy stosunek – tak samo, jak każdy następny – może skutkować zapłodnieniem. Nie należy więc wierzyć nikomu, kto zapewnia nas, że pierwszy seks może być wolny od zabezpieczenia, gdyż nie jest on w żadnym stopniu bezpieczniejszy niż wszystkie pozostałe stosunki. Czytaj dalej

Dlaczego noszę buty na obcasach po udarze?

Przyznaję,  noszę buty na obcasach po udarze mózgu.

Nie jest to łatwe.

Nie jest to wygodne.

Nie jest to obuwie oczywiste dla osób, które przeszły udar mózgu.

Nie każda z nas będzie mogła w nie wskoczyć.

Za każdym razem jak schodzę schodami mam wrażenie,  że umrę. Czytaj dalej

Aktywizacja zawodowa niepełnosprawnych i ja

CV, pracaAktywizacja zawodowa niepełnosprawnych po udarze mózgu (w tym mnie;) wydawała mi się niemal niemożliwa. Coś się jednak mnie ruszyło.

Po raz kolejny szukam pracy. Na razie się nie spinałam, bo długo odpoczywałam (fizycznie i psychicznie) po mojej copywriterskiej przygodzie, aż tu nagle…

Znajoma mojej maminki powiedziała nam o fundacji, która zajmuje się aktywizacją zawodową niepełnosprawnych. Postanowiłam sprawdzić tę możliwość.
Fundacja, do której się zgłosiłem, nazywa się 4c Centrum Aktywizacji Społecznej i już od pierwszego momentu czułam się na tyle pewnie kontaktując się z jej przedstawicielką, że nie poprosiłam nikogo, żeby ze mną poszedł na pierwsze spotkanie.

Jak to wyglądało? Pogadałyśmy o moim CV, o tym, jak wygląda cały proces i jakoś dobrze było. Po prostu. Czytaj dalej

leki przeciwpłytkowe po udarze mózgu – skrzepy i moja walka

left handChyba każda osoba po udarze wychodzi ze szpitala z zaleceniem brania Aspirynki (albo Polocardu). Niestety, musimy brać jakieś leki przeciwpłytkowe w ramach zapobiegania kolejnym epizodom udarowym.

Muszę przyznać, że przed udarem byłam wyznawczynią ibuprofenu na ból głowy, chyba miał lepszy marketing… Po niedokrwiennym udarze mózgu dostałam lekkie przeciwskazanie ibuprofenu i wskazanie do zażycia swojej własnej aspirynki w dawce 100 mg dziennie, a po drugim udarze w dawce 150 mg dziennie.

Problem w tym, że na rozumek biednego pacjenta jakoś nie wpływa kojąco. Po prostu:) Opiszę Wam zatem moją przeciwpłytkową drogę. Leki przeciwzakrzepowe są różne i czasem może warto o nich coś wiedzieć…

Czytaj dalej

Nie mam odwagi

Są rzeczy,  których się boję.  Cała lista rzeczy,  których się boję.  Są pierdołowate.

nie boję się śmierci,  ale boję się dzwonić do ludzi,  którzy nie są moimi dobrymi przyjaciółmi.

nie boję się pająków, węży i jaszczurkek, ale boję się dużych sklepów.

Mniej się boję udaru niż bólu głowy.

nie boję się mieszkania w pojedynkę, boję się samotnej wizyty u większości lekarzy.

Piszę to w momencie,  kiedy czekanie do mojej Pani opóźnia się o godzinę.  U Pani dr, którą wolałabym odwiedzać z mamą do końca życia,  bo

A) boję się

B) zatyka mnie przed jej obliczem,

Dostałam opieprz od brata,  że co ty wchodzisz z mamusia,  że jak będę miała 40 lat to dalej będę biegać z mamą pół lekarzach itp…

Do tego stopnia,  że poprosiłam go,  żeby zajął się swoim nosem.

daj Kasi czekoladę, a będzie dziwnie

To prawda.  Mogłabym pójść sama.  Ale czuje się naprawdę niepewnie.  I, dopóki nie muszę,  nie chce sobie dokładać stresu.

Cóż.

Ja wiem,  że rodzice nie będą mogli mnie utrzymywać do końca życia.  Wiem,  że mama nie będzie ze mną latać zawsze po urzędach i lekarzach.

I tobie coraz więcej rzeczy sama.  Bywam sama w ZUS-ie, do niektórych lekarzy chodzę już sama.

Pewnych rzeczy się boję i praca nad oswojeniem strachu przynosi powolne efekty.  To jak z szukaniem pracy. Może następnym razem będzie strzał w dziesiątkę,  może jeszcze będę musiała się pomeczyć.

Póki co jestem zła na siebie (za słabość), ma brata (za brak wyrozumiałości), na ból głowy (bo jest).  Czytaj dalej

Miliard osób choruje na choroby neurologiczne…

Niektórzy z was wiedzą na pewno,  że jestem  trochę mózgowym nerdem. Nie mam żadnego mozgowego  wykształcenia, więc cały czas to,  co czytam mnie zadziwia.

Dowiedziałam się (z poradnika psychologicznego Polityki),  że

Miliard osób na świecie choruje na choroby neurologiczne.

Miliard to 1/7 świata.  Tak mnie to uderzyło,  że potrzebowałem chwili by przyswoić tę informację. Czytaj dalej

O sierpniowych wojażach

Ja to mam dobrze – najpierw pojechaliśmy z rodzicami do Paryża świętować ich 30 rocznicę ślubu, potem wybyłam do brata do tak zwanych ciepłych krajów.

Gdybym miała podsumować każdy wyjazd jednym pozytywnym zdaniem brzmiałyby one:

Paryż jest piękny i kiedyś wyjadę tam na dłużej.

Na Cyprze naprawdę wypoczęłam.

Jeśli miałyby być to raczej negatywne myśli to:

Bardzo trudno mi było w Paryżu przez wszechobecne tłumy.

Chociaż naprawdę potrzebowałam odpoczynku, to na tym Cyprze miałam wyrzuty sumienia, że odpoczywam (a potem się lenię).  Czytaj dalej

Świadoma zgoda pacjenta a tromboliza – moje myśli

W medycynie istnieje takie pojęcie jak świadoma zgoda pacjenta.

kroplówkaTego terminu używa się w zasadzie w dwóch przypadkach: w badaniach klinicznych i naukowych, oraz po prostu przy leczeniu. Mnie oczywiście zastanawia świadoma zgoda pacjenta przed zabiegami medycznymi.

Także tymi robionymi ‚na ostro’, ale świadomie.

To jest tak: świadoma zgoda oznacza,  że podejmujemy decyzję o leczeniu na podstawie przekazanych informacji o leczeniu. Zanim wyrazimy zgodę,  powinniśmy znać wszystkie możliwe konsekwencje leczenia.  Razem ze skutkami ubocznymi, które mam grożą. Tak jak na przykład o tym, że założenie stentu w przy rozwarstwieniu tętnicy szyjnej daje duże ryzyko udaru. Dlatego tego nie robię;)

Nawet lekarstwa powinny mieć grzecznie wypisane skutki. Pożądane i niepożądane (y the way, wg wielu filmów dokumentalnych części skutków nieporządanych nie wpisuje się w ulotkach. Taka polityka koncernów farmaceutycznych. Wiecie, jak jest) Czytaj dalej