moim zdaniem rehabilitacja

Ręka czy noga?

Published by:

(c) Johnson d, na flickr.comNa mojej pierwszej rehabilitacji zapytano mnie: z czym ma Pani największy problem? Oczywiście miałam go ze swoją lewaczką (lewa ręka) i nad nią głównie pracowaliśmy, zajmując się resztą ciała dość sporadycznie/prawie wcale. Dzięki temu wyszłam stamtąd z ręką tak sprawną, jak to było możliwe.

Wielu z nas wybiera swój największy problem i się na nim skupia, zapominając o całej reszcie. To błąd, który prędzej czy później się na nas odbije.

Pisało do mnie do tej pory przynajmniej kilka osób zaniepokojonych tym, że ich tata/babcia/partner zawzięli się, żeby zacząć znowu chodzić i w ogóle nie rehabilituje ręki.

rozumiem tę potrzebę niezależności. Chodzenie sprawia, że nie jesteśmy skazani na innych.   Ale bywa tak (nawet często! z tego co widzę), że to skutkuje tym, że jesteśmy pójść do kuchni, ale otworzyć słoika – już nie. I wtedy się żałuje.

I rączki, i nóżki są ważne. :)

medycznie mój udar

Czy można mieć udar i nie zauważyc tego?

Published by:

Z kolei brak bólu głowy podczas udaru niedokrwiennego powoduje, że ludzie nie mają świadomości, że chorują na zagrażającą życiu chorobę układu nerwowego. Nie mają świadomości, że udar może objawiać się tylko osłabieniem kończyny, niewyraźną mową czy zawrotami głowy.

PAP: Z tego wynika, że wiele osób mających udar nie zgłasza się po pomoc, bo po prostu nie wie, że ma udar.

A.S.: Dlatego tak ważna jest edukacja, przeróżne akcje informujące o udarach. Uważam, że naszą rolą jako lekarzy, jest rozpowszechnianie informacji na temat objawów chorób zagrażających życiu, w tym udaru mózgu.

Polecam szczerze całość tekstu:)

left hand

To pytanie pojawiło się w wyszukiwanych na mojej stronie, moim lustrze googla;)

Nie zamierzam tylko poprzestać na tym fragmencie rozmowy. Pisałam kiedyś o swoim TIA – przemijającym ataku niedokrwiennym, czyli tak zwanym małym udarze, który wydarzył się za kierownicą samochodu

Prawda jest taka, że nie miałam pojęcia, że miałam udar mózgu.

Za szybko przeszedł, żeby się nim przejmować. Tzn. przejmowałam się, ale nie na tyle, żeby pojechać na pogotowie.

Pamiętam, że po nim – nie wiem czy kilka miesięcy, czy rok… przeczytałam artykuł o udarze mózgu. Uderzyło mnie, jak podobne (identyczne!) były objawy, które przeszłam, inne były konsekwencje. Bo kto by pomyślał że objawy udaru mogą tak szybko, całkowicie ustąpić. Nawet moja neurolog nie użyła słowa „udar” i powiedziała, że wg. WHO każdy z nas może zemdleć raz w życiu, a moje „dziury w mózgu” mogły być od urodzenia. No nie miałam tomografii wcześniej, nie można było porównać mózgu przed i po.

Ale wiecie – teraz wiem jak wygląda udar i wiem, że powinnam była zmusić tatę, który po mnie podjechał, żebyśmy pojechali na SOR. Albo wezwać karetkę… Wtedy jednak nie miałam takiego doświadczenia. Teraz wiem, że tak, można mieć udar mózgu i nie wiedzieć o tym. On nie musi boleć.

inni udarowcy mój udar Uncategorized

Jak mówić do osoby po udarze mózgu? – rady dla bliskich, przyjaciół i opiekunów

Published by:

Udar mózgu może skutkować masą problemów komunikacyjnych, afazja jest tylko jednym z nich. Od pewnego czasu w moim googlowym folderze [klik;)] jest także zagdanienie „jak rozmawiać z osobą po udarze”. Niezależnie, czy udarowiec cierpi (cierpiał) przez afazję, komunikacja z nim może być utrudniona…

Czytałam na ten temat tylko jeden artykuł który jednocześnie pokrywał się z moimi odczuciami i w pełnie mnie przekonał. I, w przeciwieństwie do innych artykułów zawierał tylko 3 rady. Niestety nie pamiętam tych trzech podpunktów, ale i ja mogłabym je skrócić do dwóch. Moim zdaniem podstawowymi zasadami komunikacji z udarowcem są proste:

  • Bądź życzliwy.
  • Bądź cierpliwy.

kolejną zasadą jest również coś bardzo ważnego, co czasem nam umyka, ale łączy się z życzliwością i szacuniem.

  • 13893457063_5101d7b246_z-1 nie traktuj udarowca, jakby był głupszy (niż przedtem).

tak sobie myślę, że to są jedne z podstawowych zasad komunikacji między bliskimi. Z taką różnicą, że naprawdę czasem będzie trzeba morza cierpliwości, żeby dogadać się z udarowcem (lub afatykiem). Życzliwość jest ważna nawet wtedy, kiedy w wyniku udaru chory nie czyta cudzych emocji, tonu głosu albo mimiki. Życzliwość po prostu pomaga obydwu stronom poradzić się. Ale uwierzcie że osoba po udarze często czuje, kiedy ludzie traktują ją jakby była głupsza niż przedtem. Albo nabijają się z niej, a naprawdę łatwo nabijać się z kogoś, kto nie umie dobrze się łatwo wysłowić.

Nawet ja, miałam takie dziwne sytuacje niepewności. Z moimi najlepszymi na świecie przyjaciółmi. Rzadko, bardzo rzadko, ale tym lepiej je pamiętam. Ja reaguję na złe podejście do mnie zamknięciem się i wycofaniem ( ;

Jak przyjrzycie się poniższym punktom – każdy w ten czy inny sposób wpisują się w powyższe punkty.

  • Mów w prosty sposób, ale jak do dorosłego.  Come on,  wciąż jesteśmy dorośli! Nikt nie lubi być traktowany jakby był dzieckiem. Im „chorszy” jest Twój bliski tym prostsze mogą być zdania.
  • postaraj się o uwagę udarowca zanim zaczniecie rozmowę. Wiecie jak prod. Bralczyk czasem uciszał salę wykładową i zdobywał pełną uwagę? Zaczynał mówić szeptem;) do mikrofonu.  Ładnie skupiały się na nim wtedy oczy prawie setki osób na sali:D Ty potrzebujesz latającej gdzieśtam uwagi jednej osoby;)
  • pozbądź się niepotrzebnych hałasów:)
  • mów normalnym tonem. chyba że wiesz o ubytkach słuchu albo chory cię poprosi o to, żebyś mówił głośniej:)
  • Daj Twojemu choremu czas, żeby mógł coś powiedzieć. Podsuwanie słów jest czasem dobre, czasem nie i nie powinno być używane przedwcześnie.
  • Potwierdzaj czy się rozumiecie. Zwykłe tak/nie pytania wystarczą:)
  • Jedno pytanie na raz! „czy chcesz kawę? a może lemoniadę z ciasteczkiem” będzie trudniejsze do odpowiedzenia ;)
  • Używaj „dodatkowych materiałów” typu mimika, gesty, gestykulacja, pokazywanie, rysunki, uśmiech… No wiecie. Obok mowy, nie zamiast niej!
  • Ignoruj błędy w mowie (możesz chwalić wysiłki, ale ja bym była z tym ostrożna…, ja jestem na to trochę alergiczna). Nie wszystko musi być idealne, wiecie? Byłam wczoraj na imprezie. Kilkoro znajomych po długim dniu, czułam że nie mówię jakoś super, często  gubiłam słowa, wątek, moje żarciki były powolne, ale wydawali się tego nie słyszeć.
  • Nie ignoruj udarowca i tego, że ma coś do powiedzenia.
  • Słuchaj i patrz:)
  • Nie naciskaj. To nigdy nie pomaga, tylko zniechęca;)
  • Jeśli trzeba, zrób przerwę w rozmowie.
  • Pokazuj, kiedy czegoś nie rozumiesz.
  • próbuj powiedzieć coś „innymi słowami” ;)
  • daj odpocząć – próbowanie powiedzenia czegoś jest męką. Naprawdę. I strasznie męczy. Jeśli się nie pali, to nie ma takiej rozmowy której nie można
  • Ucz się sposobu komunikowania swojego chorego… Na  jednej rehabilitacji była pani z afazją, która chyba nie była leczona. Nauczyłam się, że jak chciała wyrazić zadowolenie/aprobatę zaczynała śpiewać co było super. Nie pogadałyśmy za bardzo, ale mogłam się z nią porozumieć.

Mieszkałam w pokoju z jedną panią, z którą długo nie potrafiłam się dogadać. Była dopiero na początku  terapii swojej afazji… czasem mówiła lepiej, czasem gorzej, miała mało cierpliwości i do innych i do siebie. Ja też miałam mało cierpliwości tak ogólnie. To była moja pierwsza rehabilitacja.  udawało się nam komunikować dość sprawnie metodą życzliwości-powtarzania w innych słowach i słuchania uważnie odpowiedzi-pojedynczych pytań ‚tak/nie’;)

Mówią że nie ma dwóch takich samych udarów, gdzieś przeczytałam że nie ma dwóch takich samych afazji, więc nie jest łatwo. Powyższe punkty to tylko garść rad które wygrzebałam w internetach i które sprawdziły się przy mnie i chorych, których widziałam. Nie jestem neurologopedą, ale też wydaje mi się że każda ze wskazówek wygląda jak zwykły zdrowy rozsądek.

  • wszystko z umiarem. I powodzenia w Waszych rozmowach.

 

 

inni udarowcy

galeria twarzy (6): z dnia na dzień jest lepiej:)

Published by:

smile, coffeeNa ostatnią udarówkę trafiłam razem z niesamowitym facetem.

Pan Marek był z tych którzy nie trzymali równowagi, nie było mowy o chodzeniu. Widywaliśmy się codziennie u pana Krzysia i reszty. Byłam świadkiem jego wielkich sukcesów od  siadania do chodzenia.

Trochę gadaliśmy podczas ćwiczeń. Kiedy mu mówiłam że warto sobie czytać na głos mówił, że chyba nie będzie, bo dużo do siebie gada. Miał wiele planów przed udarem, w tym remont kuchni. Musiał go ze sobą przegadać, bo myślał, że trzeba będzie ją dostosować dla niepełnosprawnych;)

Kiedy zamieszkał na pięcio(lub sześcio!)osobowej sali przestał, bo dużo gadał z innymi. Logiczne.

Zwłaszcza pierwsze dni były niesamowite, bo widziałam jak z dnia na dzień jest lepiej. Z dnia na dzień. Mówiłam mu o tym i pan Marek odwdzięczał mi się  pięknym, trochę nieśmiałym uśmiechem.

PS

ponownie przeczytałam ten tekścik i nie wiem, nie oddaje jego uroku:)

mój udar

Ile kosztuje mój udar?

Published by:

6679444993_9c4afa41e8_zw związku z tym, że ostatnio wrzucałam tekst o tym że NFZ zmienia wycenę udarów,

a ja pilnie potrzebuję oszczędzić na nowy komputer, często myślę o pieniądzach ostatnio.

postanowiłam wycenić swoje stałe wydatki udarowe i się nimi pochwalić.

Otóż.

  • Stawka mojej pani rehabilitant to 70 zł/godz. Przychodzi do mnie 2 razy w tygodniu (jak pięknie mnie dziś chwaliła!:D). Ni to dużo, ni mało. W niektórych miastach stawki mogą być dużo wyższe, w niektórych są niższe. Z tego co się orientuję, moi sąsiedzi płacą za fizjoterapeutę więcej:)

policzmy: 70*4,5*(tygodnia w miesiącu, tyle to chyba wychodzi)*2=630

  • masaż wirowy ręki i nogi – po 7 zł  (ze zniżką. Normalnie 14 zł). Chodzę 2 razy w tygodniu.

policzmy: 7*2 (ręce i nogi)*2=63

  • lekarstwa mogę tylko szacować, bo zależy to od tego, kto mi je zapisuje – różną refundację lekarze wpisują;) Szczególnie moja rodzinna. Ale nie wydaję na nie jakiegoś majątku raczej (moja mama wydaje duuuużo dużo więcej) odkąd nie biorę superdrogich leków na krew.

policzmy: na oko niecałe 100 zł miesięcznie.

ze stałych wydatków okołoudarowych to będzie tyle. 793 zł miesięcznie. o 40 zł więcej niż moja renta.

  • ale liczmy dalej. do części lekarzy specjalistów chodzę publicznie, ale do niektórych prywatnie. Ostatnio mile się zaskoczyłam że udało mi się dorwać alergologa (tu szczególnie) i laryngologa publicznie w sensownych terminach. Ale są i tacy specjaliści, do których raczej prywatnie trzeba się wybrać. A to konsultacja, a to szybszy termin… Nie wszytko jest stricte-okołoudarowe, ale wciąż to lekarze;) W tym miesiącu tylko wizyta u ginekologa była (będzie;) płatna, w zeszłym nic, wrzesień przeleżałam w szpitalu, ale i tak udało mi się zapłacić za endokrynologa;D

policzmy: uśrednijmy to do 100 zł miesięcznie. 

  • badania. łatwo dostać skierowanie na TSH i cholesterol raz w roku. Tomograf raz na dwa lata i tak dalej… Ale jak musiałam zrobić sobie poziom prolaktyny, trzeba było zrobić z pieniążków rodziców. te hormonalne rzeczy kosztowały mniej niż 20 zł w większości, ale są i droższe

policzmy: załóżmy jedno badanko w miesiącu (jak ostatnio…) – 20 zł. 

w sumie kolejne 220 zł . Mogłabym to pozyskać z wyprzedaży swoich książek. 793+220 = około 1000 zł miesięcznie. przy rencie około 750 zł.

Nie wspominam o zabawkach do rehabilitacji. Nawet kupione w Lidlu albo w sklepie zoologicznym na wyprzedaży kosztują… Na szczęście to już się udało skompletować. Na zumbie, yogę i basen bym chciała chodzić nawet wtedy, kiedy nie miałabym udaru:) nie liczę tego.

JAK MOGŁABYM OGRANICZYĆ WYDATKI?

1.Mogłabym się spotykać z panią Madzią raz w tygodniu albo w ogóle, kosztem sprawności.

2. Mogłabym też zrezygnować z hydromasazu kosztem bólu w nodze.

3. Mogłabym czekać z konsultacjami do specjalistów i czekać na kolejny udar. Mogłabym zdać się na NFZ…

CZEGO CHCIAŁABYM JESZCZE?

chciałabym psychoterapii. Bo bez kitu by się przydała. Rehabilitacji jeszcze raz w tygodniu, bo nie widzę potrzeby codziennych wizyt fizjoterapeuty. Terapii zajęciowej (niekoniecznie codziennie!). Neuropsychologa. Z którym mogłabym popracować nad uważnością i pamięcią. I byłoby idealnie niemal na teraz. Teraz sama jestem sobie neuropsychologiem, przyjaciele psychoterapeutą, fasolki terapią zajęciową i jakoś sobie radzę;)

Na szczęście (dla mnie, nie dla nich…) moi rodzice są tytanami pracy i mogą póki co utrzymywać swojego starego bachora;) Pracują noc i dzień. Ciężko mi się o tym myśli. Uwierzcie mi: zamożni nie jesteśmy, takie średniaczki-szaraczki. Ani bardzo mało, ani dużo. Moja zdrowienie odbywa się kosztem pracy ponad siły moich rodziców, kosztem urlopów poświęcanych na wyjazdy z chłopakami i jeżdżenie ze mną po lekarzach (lub odwiedzanie mnie w szpitalu w poza Szczecinem). Serce mi płacze, naprawdę. Bardzo, bardzo, bardzo często to wszystko powoduje bezsenność, czasem ataki paniki.  To jest strasznie frustrujące i smutne. A mama wrzuca monetki do baby bez gadania bo wie, że to mnie motywuje do zdrowszego trybu życia… I wie, że to pozwala mi oszczędzać na nowy komputer, bo czas tego, na którym piszę dobiega końca;)

Wiem, że wielu ludzi jest w gorszej sytuacji finansowej. Wiem. I jestem wdzięczna moim rodzicom za wszystko co robią. Bez nich nie byłabym tak sprawna jak jestem. Pieniądze nie kupią nam zdrowia, ale pomagają je odzyskać. Miałam kiedyś bloga ‚onamapecha’. Teraz powinnam mieć ‚wswoimpechumozeliczycnarodzicow'( ;

Nie marudzę, śmieję się z wysokości renty i pracuję nad tym, żeby zacząć zarabiać licząc na to że bardzo szybko zrobię hyc – i wracam do pracy.

Jeśli którykolwiek ekspert-orzecznik ZUS to przeczyta to niech uwierzy że człowiek w takiej sytuacji jak ja, piszący taką przesmutną notkę w czterech ratach, naprawdę te 700 zł zamieniłby na etat za najniższą krajową i publiczną rehabilitację. Byle tylko mógł pracować.

PS.

Próbowałam wybadać, czy moja mama nie ma nic przeciwko temu tekstowi. Zaczęła liczyć ze mną;) więc chyba nie. choć wiem, że ciężko będzie jej się to czytało i powtórzy że mam się nie martwić 10 razy.

PS 2

notki nie napisałam żeby prosić  współczucie. chciałam tylko pokazać że samotny rencista ma mniejsze szanse na sprawny powrót do zdrowia.  bo i nfz, i zus, a pewnie i cały świiat niekoniecznie są stroke-friendly.

 

medycznie

ile kosztuje udar?

Published by:

Cóż, coraz mniej.

Agencja Oceny Technologii Medycznych przygotowała nową wycenę leczenia udarów. Z analizy AOTMiT wynika, że dotychczasowe taryfy tych świadczeń są za wysokie i należy je obniżyć. W związku z tym koszt siedmiodniowej hospitalizacji w przypadku leczenia trombolitycznego (polega na rozpuszczeniu patologicznej skrzepliny wewnątrz naczynia krwionośnego) został obniżony o 13 proc. do poziomu 11 tys. zł. Siedem dni pobytu na oddziale udarowym, to według nowej stawki koszt rzędu 7 tys. zł. To oznacza obniżenie dotychczasowej wyceny o 16,9 proc.

jakie to ma znaczenie dla nas, pacjentów? Nie mam pojęcia. Ale w mojej wyobraźni widzę  jak wypisują nas jak najszybciej. I jak nie bardzo chcą nam zrobić dopplera szyi. I jak z dwóch rehabilitantów na oddziale robi się jeden…

Center.

Center.

Nie znam się na finansowaniu służby zdrowia ale jakoś trudno mi uwierzyć że zmiany spowodują więcej przeżyć i mniej trwale niepełnosprawnych. Może jakiś komentarz eksperta?

Link do całego artykułu tutaj -> [klik!]

P.S.

z rozmowy z przyjacielem. tak zwany politycznie zaangażowany. komentarz na ten temat:

D.: Hmm, aby komuś dać muszą gdzieś zabrać
D.: Ale mówić się będzie tylko o tym ze dają
D.: I głosy BEDO

spastyczność

Zapraszamy do zadawania pytań o spastyczność!:)

Published by:

lewa rękaJak już Was kilkakrotnie informowałam, projekt dotyczący spastyczności jest w toku.

Chcielibyśmy zaprosić Was do zadawania pytań na temat spastyczności, które Was nurtują. Lub takich, na które znacie odpowiedzi, ale uważacie, że powinny znaleźć się na stronie:)

Nie chcemy, żeby strona była po prostu czystą formą, sztuką dla sztuki. Ma być użyteczna!

Pytania możecie kierować na adres przesympatycznej Nicole: N.Robinson-Edwards(małpa)stroke.org.uk

a, jeśli nie znacie angielskiego, do mnie:) przez fejsa (klik!), formularz kontaktowy (klik!) lub w komentarzach. Wszystko zostanie przekazane:)

Z tego co się orientuję – na pytania będą odpowiadać inni udarowcy i eksperci. Nie zamierzamy wciskać Wam kitu.

Ja sama wysyłam swoje pytania, zwłaszcza dotyczące opanowania bólu towarzyszącego mojej lewej nodze.

A ponieważ jest piąteczek… Posłuchajcie ze mną mojej piąteczkowej piosenki. Marzyłam o tym, żeby ją zaśpiewać z chłopakami w studio rannego kakao;)

 

mój udar spastyczność

Hydromasaż nóg

Published by:

author: Banalities flickr.com

author: Banalities flickr.com

póki co jedyna rzecz po której mniej boli mnie mój krzywulec (stopa) to hydromasaż.

Byłam raz w poniedziałek pomasopwać krzywulca i lewaczkę. w ręce nie widzę różnicy, ale noga mnie mniej boli, czyli… działą!

polecam.

Jak to wygląda? Wkłada się stópke do wanny, która jest trochę jak dżakuzi dla nóg. i to sobie chodzi i masuje takimi prądami wodnymi.

Już wam pisałam o hydromasażu całego ciała, ale wydaje mi się że taki osobno dla stóp i dłoni będzie w moim przypadku lepiej działać.

Chyba poproszę mikołaja świętego i taką domową wanienkę… Nudny strasznie prezent, ale jak ma mniej boleć to przeżyję tę nudę:)

author: Adam Gerritsma, flickr.com

author: Adam Gerritsma, flickr.com

mój udar spastyczność

obserwuję budzącą się spastyczność

Published by:

physical-therapy-1431535 (1)i to jest strasznie  dziwaczne.

Moja noga przez większość czasu ćmi takim leciuchnym napięciem/bólem i nie daje zapomnieć o sobie.

Moje palce (lewej nogi) samodzielnie odrywają się od podłogi. Jakby wstąpiło w nie nowe życie, niezależne od mojego mózgu. A wiem, że to właśnie mój biedny mózg każe sztywnieć moim lewym kończynom.

Hej, mózgu! Robisz mi krzywdę, więc daj se na wstrzymanie i zostaw moją stópkę

Boję się, że to będzie się powiększać.

Szukam ćwiczeń, może jakiegoś rozciągania. Póki co staram się pamiętać, że jak stopa jest na podłodze palce mają być na podłodze też. I nie podkurczone, co jest problematyczne.

pani Madzia każe się modlić, żeby wszystko nie postępowało za bardzo. Ale ja się nie modlę. Tylko szukam rozwiązań i obsesyjnie myślę o swojej dolnej lewaczce.

inni udarowcy mój udar

jak mnie widzą… lustro googla;)

Published by:

FB_IMG_1447954200711od dawna zamierzałam napisać tę notkę:)

Zbieram najczęstsze frazy po których ludzie trafiają na mojego bloga. Niektórych jest dużo więcej niż innych.

najprostsze są pytania o moje lewactwo; lewaczka, lewaczka blog;

bardzo jest pytań o ćwiczenia twarzy: cwiczenia twarzy po udarze, porazenie nerwu twarzowego, porażenie nerwu twarzowego cwiczenia, porażenie nerwu twarzowego rehabilitacja,  ćwiczenia twarzy po porażeniu nerwu twarzowego, szczoteczki do masazu twarzy po porazeniu, masaż twarzy, rehabilitacja paraliżu twarzy

sporo o jeżdżenie autem i o chorobę lokomocyjną: kierowca po udarze, wciaz mam chorobe lokomocyjna, czy po udarze można prowadzić samochód, samochód po udarze, choroba lokomocyjna po udarze mózgu,

teraz grupa którą rozumiem, że szuka tu pomocy: pacjentka się zsikała, zsikałam się w nocy, posikałem się w majtki

pojedyncze rzeczy okołoudarowe: materiały na terapie zajeciowa,  mikroudary objawy, buty dla osob z niedowladem spastycznym nog,  czy udar boli,  masaż po udarze mózgu, udar lewostronny trudnosci z polykaniem,  krzyki po udarze mózgu,  terapia botulinowa po udarze, krztuszenie się po udarze, udar przy pfo, najgorszy udar mózgu, tromboliza pomogła,  rehabilitacja ręki po ostrzyknieciu botuliną,    udar brak apetytu,   leki na mózg po udarze,  tia u młodych osób, pfo po zabiegu 15 lat, ksztuszenie się po udarze, rehabilitacja po udarze trudności w przełykaniu, udar a trudnosci z połykaniem

życie szpitalne też jest ciekawe: przepustka ze szpitala,  zabierac laptopa do szpitala, rehabilitacja szpitalna ile trwa,

no, grupa logopedyczna też jest spora: czytanie naglos a jakanie,  dysartia po udarze-ćwiczenia, fluencja słowna jak ćwiczyć;

pytania ‚trudne”, np: jestem po udarze mozgu moge uprawiac seks, czy pielęgniarka przewija;

pytania z grupy ‚zdrowie’: np. arterie palacza, co jeść po udarze

i moje absolutnie ulubione:

masarze po udarze – ale ja nie znam żadnego!

i..

boję się lekarza z zus. O zus bywa więcej pytań, al to jest najfajniejsze:0

żałuję że nie codziennie kopiuję te wyniki. Bo często się uśmiecham widząc je. oczywiście udaru mózgu w internecie jest mnóstwo, więc te wyniki są pytaniami ‚specyficznymi’:) to żadna statystyka, raczej lekki przegląd. Utożsamiam się. I wierzcie, ja też boję się lekarza z ZUS( ;