Galeria twarzy (17): list czytelniczki + czy chory to kłopot + czy to był drugi wylew?

wylew, mózg, brain, drugi wylewDostałam list. Rozdzierający. I mimo że mam dobre doświadczenia szpitalno-rehabilitacyjne wiem, że tak bywa. Starość w chorobie jest podwójnie trudna. Tak dla chorych, jak dla jego rodzin. Sytuację komplikują nagłe zmiany, które biorą się z, właśnie czego? Najgorzej chyba myśleć, że coś bardzo złego się tam zadziało, że to był drugi wylew, niezdiagnozowany po prostu.

Tak jak pisałam. To wszystko jest rozdzierające. Oddaję głos czytelniczce.

(…) widzę jak w bardzo wielu miejscach panuje brak widzenia drugiego człowieka. Brak uważności. I to tam gdzie właśnie być powinna taka uważnośc – w służbie zdrowia.

Takiego chorego 80-latka najlepiej dla wielu lekarzy/pielęgniarek jest spacyfikować prochami żeby się nie ruszał zamiast walczyć żeby wrócił do zdrowia. Czytaj dalej

Krzesełko pod prysznic i do wanny – warto o nim pamiętać!

Chory w domu,  także ten o udarze, wymaga przystosowania kilku rzeczy. Dzięki przygotowaniu domu na jego powrót wszystkim będzie łatwiej.  I choremu, i jego rodzinie.  Jedną z rzeczy,  o których można pomyśleć,  jest krzesełko pod prysznic.

Nawet jeśli nie są niezbędne,  to ich sama obecność daje duże poczucie komfortu.  Czy bezpieczeństwa…

Krzesełko pod prysznic, siedzisko pod prysznic, krzesło, krzesło do wannyJuż tłumaczę.  W szpitalach widziałam różne siedziska pod prysznic.  Od stołeczków typu Ikea za 15 zł, przez specjalne, stabilne krzesła, po siedziska przytwierdzane do ściany,  często składane.

Wybór jest szeroki.  Czytaj dalej

Ręka mnie boli ostatnio

masażer stóp, ręka mnie boliRęka mnie boli.  Nie bardzo wiem,  z czym się to wiąże. Zgaduję, że z pracą.

No bo tak: w pracy piszę na komputerze, w domu albo śpię albo wdrażam wiedzę z pracy w ulepszanie Lewaczki. Ręka mnie boli po prostu.

Efekty są chyba 3:

  1. boląca ręka,
  2. częściej zaciskająca się pięść.
  3. rzadkie posty na lewaczkę.

Niestety.

Ostatnio byłam na przykład na stand-upach i zamiast się naprawdę dobrze bawić, rozmasowywałam bolącą rękę. Taka śmieszna zabawa. Ból ręki obejmuje więcej, niż wcześniej. Teraz boli mnie nawet ramię, nie tylko pięść i przedramię.

Zaraz wymasuję sobie rękę w masażerze do stóp (pisałam o nim tutaj), i chyba będę to robić codziennie. Dam znać za tydzień, co z tego wyszło oprócz zalanego stołu;)

Wspaniałe:) Mózg się myli – Henning Beck

Od wielu miesięcy (przynajmniej od maja) czytałam książkę Mózg się myli dra Henninga Becka. Czytałam ją długo, jednak nie dlatego, że jest skomplikowana czy nudna, po prostu tak wyszło. Moje wrażenia??

Za „Mózg się myli” Henning Beck otrzymuje ode mnie niemal szóstkę.

ksiązki neurologiczne, książki o mózgu, neuropsychologia, mózg się myli, udar i przebudzenie, gupi mózgNaprawdę. Ma wszystko, co powinna mieć książka popularnonaukowa.

Gdybym była wciąż w gimnazjum, napisałabym o niej coś w stylu „książka została napisana przystępnym, zrozumiałym stylem, w zrozumiały sposób przekazuje wiedzę”, blablabla. To wszystko się zgadza. Nie jestem jednak w gimnazjum i piszę dla ludzi, którzy z mózgami mają na pieńku;)

W Mózg się myli  Henning Beck pokazuje coś więcej, niż to, że nasze mózgi są wspaniałe. Pokazuje też, że ich „niedoskonałości” są jednocześnie ich siłą. Nic nie poradzimy na to, że popełniamy błędy i jesteśmy dalecy od doskonałości i, jak udowadnia Beck, to jest ok.

Bez błędów nie rozwijalibyśmy się.

Bez dekoncentracji nie wpadalibyśmy na dobre pomysły.

Bez zapominania nie moglibyśmy pamiętać. Czytaj dalej

Powrót do pracy po wylewie i udarze: moje pierwsze wrażenia

Ja pierwszą robotę zdobyłam po 3,5 roku od udaru, obecną – zaraz po niej. Jestem na stażu. Siedzę tam już 3 tygodnie i mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami.praca, powrót do pracy, siła

Po pierwsze: nie stresuję się się

Należę do ludzi którzy naprawdę mocno lękają się nowych sytuacji. Niestety. Bardzo stresuję się przy nieznanych ludziach, tracę mowę, kiedy widzę wyraźną hierarchię, tłum, mam do kogoś interes… A tu… W tym miejscu odnalazłam się od pierwszego dnia. Zespól jest malutki (to ma znaczenie), składa się w większości z facetów (to nie ma znaczenia), w biurze jest wesoło (bardzo ważne). Trafiłam świetnie. Chłopcy z poczucia humoru przypominają brata, a jego kocham i uwielbiam, a czasem umiem cierpliwie znosić. Jestem jakoś przekonana, że nie każdy odnalazłby się w tym towarzystwie tak, jak ja. Po prostu moje poczucie humoru i klimat w biurze zrobiły momentalnie ‚klik’ i się nie rozkliczyły. Czytaj dalej

Niepełnosprawny po udarze: irytują mnie ci, którzy mówią jak mam myśleć o sobie

biegacz niiepełnosprawność protezaNiepełnosprawny po udarze chyba zawsze się nasłucha. Wszyscy wiemy, że rady zwykle wylewają się z ludzi szeroką, nieposkromioną rzeką. Można się na nią przygotować, albo nie.

Ja zazwyczaj (nie zawsze)  słucham ich, gdy mi się chce, trochę dyskutuję. Nie mam nikomu za złe rad, nawet jeśli nie zgadzam się z nimi nawet w jednym procencie. Wiem, że i tak je usłyszę. I pewnie dam. Każdy z nas wie, że wie najlepiej.

Burzę się jednak na jeden typ rad. Nie znoszę, kiedy ktoś mówi mi, jak mam myśleć. Od jakiegoś czasu baczniej zwracam uwagę na to, że chorym zwraca się uwagę na to, jak powinni postrzegać siebie. Ludzie mówią mi dość często o tym, jak powinnam pojmować to, kim jestem. O tym, jak powinnam myśleć o sobie w kontekście udaru i niepełnosprawności. O tym, co wypychać na pierwszy plan, co zostawić dla siebie. O tym, z czego mam się cieszyć, a z czego zupełnie nie.

Nie znoszę sytuacji, w której ktoś instruuje  mnie jak powinnam o sobie mówić.

Czytaj dalej

Lekarz rodzinny: co mnie wkurza

Na początku powiem,  że wcale nie należę do najbardziej zagorzałych krytyków naszej służby zdrowia. Świetnie ratujemy życie,  gorzej….

Jest jednak coś,  co m nie okropnie irytuje, wkur…., frustruje.

To,  jak często funkcjonują przychodnie medycyny rodzinnej,   lekarze pierwszego kontaktu.

osoba bardzo mi bliska pochorowala się. W Związku z tym, zaraz po weekendzie rejestrowała się do lekarza. I co?

TERMIN U LEKARZA PIERWSZEGO KONTAKTU? ZA TYDZIEŃ.

Proszę przyjść do nas za tydzień.  Wezwano zatem lekarza prywatnie.  Pilnie. Niestety wzywano lekarza wieczorem,  był na miejscu koło 23 (wiecie.  nocna pomoc, na szczęście istnieją prywatni  lekarze). Zbadał,  kazał jechać na sor,  wziął pieniądz.

Kilka dni wcześniej, przy nocnej gorączce 40  stopni też wzywano lekarza.  Publicznie,  bez pieniędzy. Dało się.

Nie mam żadnych pretensji o pieniądze,  długie czekanie w nocy. Czytaj dalej

Dostałam pracę. To znaczy staż. Mam dobre przeczucia

Będę pracować po raz kolejny. I co tu mówić?

Staż dostałam z pośrednictwem stowarzyszenia, o którym pisałam wcześniej. Byłam już na dniu próbnym.  I było spoko:)

Nie będę pisać więcej (szef ma adres bloga), tylko powiem, że: Czytaj dalej

Myślałam przez chwilę o jeździe autem z instruktorem

 I porzuciłam ten pomysł.

Wsiadłam ostatnio za kierownicę naszego auta.  Brat mi zaproponował i chyba szybko pozalowal.

Miałam przejechać z 20 metrów i zaparkować.  Nic trudnego?

Nic bardziej mylnego! Zapomniałam jakoś o istnieniu pedału gazu. Tzn.  wiedziałam, że gdzieś tam jest,  ale gdzie?:o

Dopiero po chwili ruszyłam.  Na pustej ulicy było lepiej.  Zaparkowałam lepiej.

Zaczęłam się zastanawiać nad jazdami doszkalającymi. Z instruktorem.  Bo może kiedyś udałoby się wrócić. Czytaj dalej

Nic na siłę – jak namawiać do rehabilitacji

Widziałam ostatnio chłopaka, którego każdy namawiał na rehabilitację, mimo że on nie widzi sensu. Każdy, kto go widział mówił „aaa, nie rehabilitujesz się? Zacznij!”, „głupio robisz”

Moim zdaniem to nie ma szans na zadziałanie. Pisałam kiedyś, że „powrót do zdrowia jest decyzją”. Myślałam tak w styczniu 2016 roku, kiedy pisałam podlinkowany tekst, myślę tak teraz. Mówienie „koniecznie zrób to i to” nie ma szans na zadziałanie, bo pochodzi od ludzi z zewnątrz. Bliższych i dalszych, ale nie jest naszą decyzją. Jeśli jesteśmy zmuszani do rehabilitacji, nie ma szans na ominięcie buntu. Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi się to oczywiste.  Czytaj dalej