mój udar

Moja alergia na szpital (rehabilitacja, dzien 18)

Published by:

Allergy Nie jestem alergikiem. Mogę jeść mleko,  jajka, myć się w najbaradziej podlych żelach do mycia, ale w szpitalu skrobię się i skrobię.  swędzi!

Nie codziennie,  i nie widzę w tym wzoru. Na początku drapalam się podczas spacerów,  potem doszły zajęcia,  albo wieczorne drapanie,  jak leżę w wyrku… No i nie wiem co.

I się śmieję,  że to po prostu alergia na szpital.  Albo szpitalofobia się u mnie tak objawia:)

Dziś sobie ucieknę i zobaczę czy też się będę drapać(; zgaduje że tylko na buzi od słoneczka   bo na nie jestem bardzo nadwrazliwa albo troszkę alergiczna.  Miłej soboty :) to mój ostatni weekend w szpitalu. Tarararara!

mój udar rehabilitacja

Polaleraksu;) (rehabiliracja 15/21)

Published by:

Hydromasaż Kto by nie chciał,  żeby jego obowiązkiem było 15 minut w jacuzzi?

No to jest proste. Po prostu trzeba się rozchorować, iść na rehabilitację i zgłosić odpowiednie bóle.  I wtedy zapiszą nam hydromasaż. I będzie kąpu kąpu (;

Hydromasaż rozgrzewa, rozluźnia miesnie i podobno stymuluje:)

Ale nie jest taki do końca jak jacuzzi w spa :) te prądy mają mam masować odpowiednie mięśnie ;) czy masują, to nie wiem,  ale są przyjemne :)

Z hydromasażem po udarze trzeba jednak uważać.  Wszyscy wokół mówią mi,  że nie może być za ciepły (bo serce,  bo mózg,  bo nie wiem co). I jak się źle czujesz,  lepiej odpuścić.  Co będzie,  jak zaslabniesz w tej wielkiej wannie?

Z tego powodu wczoraj mi mnie panie fizjoterapeutki nie wpuściły do wanny. Źle się czułam.  dziś wracam!  

Szczerze mówiąc to nie wiem czy to pomaga na te spięte mięśnie.  Ale jest przyjemne.  Z drugiej strony już nie męczy.  Moja ulubiona czynność,  przebieranie i mokry ręcznik ;) na szczęście i na nieszczęście ten zabieg powoli się kończy.  I chyba jest ok póki co (;

 

 

mój udar rehabilitacja

Rehabilitacja (dzień 13/21)

Published by:

1473928256835No, musze powiedzieć że chodzę coraz ładniej.

Z kaczuszki lub pingwinka staję się na powrót człowiekiem :)

I w tak zwanym międzyczasie pisania usłyszałam ‚ ale pani Kasiu!  Pamiętać o nodze!’ i musiałam się poprawić.

Jest tak.  Już się nie kołyszę prawie, za to od czasu ‚koszę’ nogą.  I tak sobie chodzę. Coraz odważnej,  coraz lepiej. Póki co bardzo ciężko mi się pisze. Głośno tu, dużo ludzi mówi naraz,  mało czasu.   Więc i relacje są takie sobie.  Nie narzekam.  Boję się,  że ktoś zacznie mi pluć do jedzenia!  A gości mam rzadko i nie na stałych dostaw jedzenia :pp

mój udar

Przed i po

Published by:

pracujemy dalej:)

pracujemy dalej:)

Pierwszy okres po udarze (który może trwać kilka tygodni, ale i kilka miesięcy na pewno!)  jest dziwnym czasem.

Badasz swoje nowe ‚ja’ i jak coś nie pójdzie dobrze zastanawiasz się czy ten kubek by ci wypadł z ręki,  gdybyś nie miał udaru.  Czy byś się poślizgnął w łazience,  czy, gdybyś nie miał tego niedowladu, udałoby Ci się zakręcić ten cholerny kurek.

Wszyscy wokół co powiedzą,  że i zdrowym się zdarza.  i to prawda.  Ale z drugiej strony wiesz,  że nie do końca,  bo to nie tak jak kiedyś.  częściej co rzeczy wpadają z rąk i częściej niż kiedyś się potykasz.

Aż w końcu się przyzwyczaisz do nowego siebie.  i już nie będziesz się zastanawiać, czy to udarowe,  czy normalnie też by się zdarzyło.  Będzie pogodzenie z tu i teraz teraz.  I praca nad ‚wkrótce’.

Ps

Tak,  miałam wczoraj zły dzień.  Przepraszam,  mamusiu,  między innymi zbilam twój ulubiony kubek.

mój udar

Pani rencistka po raz drugi:)

Published by:

pracaJeszcze nie widzialam listu, ale ZUS mnie bardzo pozytywnie zaskoczył.

Jednak nie został powołany do życia, żeby być upierdliwym.

Nie ciągali mnie na drugie badanie, żeby sprawdzić, czy ich nie oszukuję i uznali chyba, że drugi udar nie jest raczej okolicznością która zwiększyła moją zdolność do pracy;)

Dostałam wczoraj list (polecony!) w którym orzeka się

ŻE JESTEM NIEZDOLNA DO PRACY

Jeden z problemów,  tym razem bytowy, sam się rozwiązał.

Jestem zaskoczona.  Ale też nie chcę wielu rzeczy wyjaśniać,  bo jeszcze dojdą do wniosku że jednak powinnam pracować :)

Teraz oczy mi się kleją. Może ZUS mi się przyśni nie w roli potwora, tylko zbawcy;) zobaczymy! (;

mój udar

Weekend! Przepustka ze szpitala. Mozliwe?

Published by:

Piątek, piatąteczek, piątuniuniunio i weekend. To w szpitalu dziwny czas.  Niby cieszy. Odpoczynek od wszystkich zabiegów, badań i budzenia o 5 rano na ‚Pani Kasia, ciśnienie’.

Ale z drugiej strony weekend w szpitalu, zwłaszcza kiedy jest się na rehabilitacji to jest jeden wielki bezsens. Niczego nie zrobisz. Tylko sie frustrujesz, że tam gdzieś się toczy życie.  Frustrujesz się,  że zamiast z psem rano musisz się bawić z tabletem. A jak myślisz o świecie, który gdzieś tam modli się, żeby kac go nie złapał, bo nagle zacznie wirowac.

Odpowiedzią na problem oddziału rehabilitacyjnego jest tak zwana, w wielu miejscach wręcz MITYCZNA przepustką. Stwór niegdyś widywany często, obecnie raczej schodzi do podziemi. Ale czasem może się wyłonić,  kiedy się tego w ogóle nie spodziewasz. Kiedy lekarz mrugnie do ciebie w piatek i powie żeby sobie wyjść z wpisem na nieformalna przepustkę z zastrzeżeniem ‚tyko na siebie uważać proszę!’

Albo jak nagle okazuje się,  że można iść zapytać o przepustkę od śniadania do kolacji. I się ją dostanie!  Albo jak wypisują na prawdziwą przepustkę z ważnego powodu, ale o tym to słyszałam, nie widziałam.

Zazwyczaj to co słyszy się przy przyjęciu to ‚nie ma przepustek’. Istnieją nawet szpitale które wyrzucają za wyjście z ich terenu.

I weź tu ryzykuj.  Różnie się tłumaczy ten problem ginącego gatunku.

Po pierwsze, bo kto wówczas jest odpowiedzialny za pacjenta?

Po drugie,  bo pacjent na przepustce nie jest opłacany i szpital jest stratny.

Po trzecie,  bo (trochę niezrorozumiale) bo przepisy.

Wg przepisów można wypuszczać pacjentów psychiatrykow i rehabilitacji i opieki paliatywnej i czegoś jeszcze… A teraz to nawet chyba l chcą zabrać ten przywilej pacjentom psychicznie chorym.

Widziałam w szpitalach wiele. I mało co mnie ucieszyło jak ten widok :) cisza, spokój… A teraz znowu szpital.

dsc_1025

Tu coś o tym wszystkim piszą…ladhttp://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Przepustka-nie-dla-pacjenta,121477,1.html

 

mój udar rehabilitacja

Ja i moja spastyczność w wersji niewidocznej

Published by:

Mam zapisany zabieg. Tak zwane prądy (opiszę kiedy ind:Die wiem jeszcze jak to działa).

Leżę, pani każe mi luźnej nogę. no nie bardzo umiem ja zadowolic.

Ogląda mi nogę. I mówi, ale ja tu nie widzę spastyczności.

Stoją nade mną 3 osoby i radzą co robić. Zabueg zapisany musi się odbyć. Zakladają elektrody na zginacze…

W elektrody są podłączone. Ja leżę. Prąd mnie kopie w stopie. Dziwne, ale śmieszne. Jak sie uprzeć, nawet przyjemne. Ale przy kolanku nic nie czuję. Podkrecają coś i zaczyna odrobinę łaskotać. I tak sobie leżę prąd kopie, ha myślę.

spastyczność stópJa czuję że noga jest dużo bardziej sztywna. Gorzej chodzę z jakiegoś powodu. Pani Madzia widzi początki spastycznosci,pani dr tez. Kolejny fizjoterapeuta też.

Zdania są podzielone, ja oczywiście zawsze sprawię kłopot niechcący!

Ktoś jeszcze chce na mnie popatrzeć? ;)

Ps

Pozdrawiam z rehabilitacji. Łeb mnie boki na okrągło! Jestem padnieta, ale przytomna. Trzymajcie kciuki:)

mój udar

kolejny z gatunku „najlepszy z prezentów na świecie”

Published by:

Jestem wzruszona. Naprawdę.

Dziś rano, dokładniej między 7:30 a 8:30 przyjechał do mnie kolega ze studiów. Niby przyjechali z kolegą na przedstawienie… Pożyczyłam mu płytę CD, żeby coś sobie nagrał i zaproponował mi obejrzenie tego spektaklu wspólnie.

I zobaczyłam to:

Byłam tak wzruszona i zszokowana ze nie zareagowalam chyba odpowiednio.

Jestem dalej zaskoczona, ale mogę już powoli reagować.

DZIEKUJE

I za wideo, kolejne najlepsze na świecie (gdzieś jeszcze mam to urodzinowe)

i na przyjazd na spektakl bez spektaklu i skorzystanie z pretekstu do zobaczenia Szczecina

I za zwrócenie mi wiary w to, że w świecie jest trochę uśmiechu i życzliwości

I ludzie, na których można liczyć.

DZIĘKUJĘ.

No nie wiem co napisać…  Pięknie śpiewacie, prosto do serca:)

A wczoraj wpadł do mnie przyjaciel i rozwaliłam go w scrabble. 2 udary < kac gigant i brak snu

[tata (wzruszony): on to jednak jest dobrym przyjacielem

ja: kto wie, może to ja jestem dobrą przyjaciółką?

/kurtyna]

O tym, że mam najlepszych przyjaciół na świecie już pisałam. 

Chyba pomimo bycia pechowcem jestem trochę szczęściarą.

PS

Leszek powiedział że nie obrazicie się za upublicznienie. Jeśli mielibyście to zdejmę wideo, ale jest takie miłe, że chyba nie będzie problemu:)

mój udar

Neuroplastyczność – powtórz to jeszcze raz. I jeszcze raz. Aż do skutku.

Published by:

plastelinaNie wiem czy istnieje ważniejsze pojęcie dla rehabilitacji poudarowej.

Wikipedia mówi nam, że neuroplastyczność  to

 

zdolność tkanki nerwowej do tworzenia nowych połączeń mających na celu zreorganizowania się, adaptacji, zmienności, samonaprawy, uczenia się i pamięci.

A co to znaczy?

Że mózg ma zdolność do reagowania na to, co zastajemy i adaptowania się do zmiennych warunków. Weźmy sobie przykład mojej lewaczki.

Zaraz po udarze nie ruszała się zbytnio. Przyszła jednak pora (następny dzień) i odwiedziła mnie pani Bogusia, która cierpliwie machała moją łapką tak, żeby ta zaczęła przyswajać na nowo ruch. I tak ćwiczono ze mną, aż łapka się nie zaczęła poruszać. Potem godzinami robiłam swoje ćwiczenia na sprawność manualną. I do tej pory robię, choć nie codziennie. No. I jak już mózg zrobi milion powtórzeń jakiegoś ruchu, to tak się w nim zorganizują neurony, że w końcu „zaskoczy” jak to się robi, a potem zapamięta… I dana czynność wróci do normy. Albo stanu bliskiego normie.

Istnieje też niestety druga strona medalu. Nasze móggi „zapominają”  czasem tego, co jest niewykonywane, nieużywane.

Albo uczą się złych nawyków. Powiedzmy, że ktoś bardzo dużo narzeka. Niegdy nie ma o powiedzenia niczego dobrego. W konsekwencji mózg zorganizuje się tak, że dużo łatwiej będzie mu narzekać niż powiedzieć coś dobrego. Bo „nauczyliśmy” się narzekania, a o pozytywności zapomnieliśmy.

Kluczem do sukcesu jest więc powtarzanie. Systematyczne powtarzanie. I powtarzanie jeszcze bardziej. Aż się nauczymy porządnie:) A potem raz na jakiś czas przypominanie sobie.

Wiecie co, mam wrażenie, że mój mózg po udarze zapomina jakoś łatwiej. Ale nie załamuję się, bo dopóki wiem, że jestem w stanie się uczyć, istnieje nadzieja na poprawę. :)

ps

po wpisaniu terminu ‚neuroplastyczność’ w googla wyskakuje nam milion ciekawych artykułów.

http://wiecjestem.us.edu.pl/mozg-artysta-czyli-kilka-slow-o-neuroplastycznosci ten jest na przykład fajny. Polecam:)

mój udar

Mocne postanowienie

Published by:

Właśnie się zorientowałam, że nie minęło nawet 2,5 tygodnia od mojego drugiego udaru. I to było jak olśnienie. To tylko 2 tygodnie. Ludzie często chorują dłużej na grypę.

Dlatego wracam do łóżka. Mam prawo być smutna z powodu tego udaru i mam prawo być superzmęczona, mimo że spędziłam pół dnia na kanapie. Nie mogę się przemęczać. Dla zdrowia. I fizycznego, i psychicznego.

Więc teraz – wykończona wracam do łóżka z mocnym postanowieniem wypoczynku. I postanawiam nie spinać się już aż tak bardzo. I nie pozwolić na to, żeby  słowo „odpoczynek’ wywoływało we mnie wyrzuty sumienia.

pobrane (2)

ps

rozmawiam z tatą

tata: co się tak krzywisz?

ja: źle się czuję… idę odpocząć, bo jak pani Magda zauważy to dostanę po głowie i będzie pytać czemu nie odwołałam fizjoterapii

tata: to będziesz udawać że się dobrze czujesz.

ja: w tym jestem dobra.

tata: w tym jesteś dobra.

Kurtyna.