Powiem szczerze. Moja lewaczka to ostatnio obraz nędzy i rozpaczy

Moja lewaczka (lewa ręka) została ostatnio zaniedbana.

W związku ze ślubem [kliknij tutaj];) i wyjazdem nie była ćwiczona zbyt regularnie. Robiłam ćwiczenia, tak. Ale bezprzyrządowe. 

I – szczerze mówiąc – trochę nie panuję nad jej sztywnością. Nawet mi się nie zamyka ostatnio, raczej patologicznie się prostuje. Ale to już zależy od pory dnia.

Właśnie się dziwuję, jak bardzo cofnęła mi się wyćwiczona umiejętność pisania na klawiaturze. I jak zmęczoną mam łapę po dwóch zdaniach.

Pisanie na klawiaturze po udarze mózgu to niełatwa sprawa!

Plan jest taki: wracam do planu minimum [klik]: czyli widzicie, że cofka tak duża, że na morzu pokonałaby niejednego.

Przyznaję szczerze, że stan mojej ręki to jest dla mnie okropna porażka.

Spodziewam się zwykłych efektów w najbliższych tygodniach, zatem… Do pracy!

 

Jedna myśl nt. „Powiem szczerze. Moja lewaczka to ostatnio obraz nędzy i rozpaczy

  1. Ja niestety nie mogę nawet tak pisać. Jedyne, co mi kiedyś pokazała moja Pani Terapeutka, to pisanie na klawiaturze za pomocą ołówka z gumką. Ale to nie wygodne, jak cholera, a poza tym też ręka się męczy strasznie szybko.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.