Moja przyjaciółka wzięła ślub, a ja spędzałam czas na przetrwaniu, czyli: jak przetrwać ślub i wrócić w jednym kawałku?

źródło

Przed wyjazdem obserwowałam u siebie pożądanie w regularny atak paniki.  Rzadko mi się zdarza, że wiem dokładnie z czym mogę złe samopoczucie jest związane, tym razem wiedziałam dokładnie.  Pakowanie się na ślub wydawało mi się być bardzo skomplikowane, a nadchodzącą uroczystość wzmagała jeszcze niepokój.

Zmęczenie i strach.

I to wyjazd bez mamusi, która w razie problemu się zaopiekuje biedna córeczką.  Przerażające.

Zostawiłam końcówkę pakowania na ranek, nie dla mnie działania z sensem jak mam atak

Spakowana napisałam do swoich udarowych przyjaciol i do kilkorga  znajomych z prośbą o rady jak przetrwać.

Na wdrożenie niektórych było za późno, a innych – hmmm – nie chciałam wdrażać.

Mindfulness i medytacja

Cóż, pisałam chyba kiedyś, jak bardzo mi w pewnym momencie pomogła medytacja.  Albo nie:)

Mniejsza.

Połowa osób, które mi odpowiedziały doradztwo mi to właśnie techniki mindfulness czy inne uspakajające. Podobno u wielu osób to pomaga. Mi też w pewnym momencie pomogło odzyskać władzę nad głową. Ale było zbyt późno, żeby pokładać nadzieję w takich technikach.

Znajdź ciche, spokojne miejsce, żeby odpocząć

Hałas, chaos, tłumy, światła są wrogami wielu udarowców.

Ja byłam w bardzo komfortowej sytuacji, bo wesele, poprawiny i ‚grill’ odbywały się w tym samym hotelu, co mieszkaliśmy. Więc jak czułam, że jestem bliska granic, oddalałam się do pokoju. Czasem udało się nawet wrócić na imprezę:)

Bez tego szukałabym cichego zakątka. Zazwyczaj da się go znaleźć nawet na bardzo tłocznych imprezach. Nie zawsze, ale zazwyczaj.

Nie jesteś zobowiązany do niczego

I nie musisz niczego. Ani brać udziału w oczepinach, ani tańczyć, ani rozmawiać z obcymi ludźmi. Możesz, nie musisz. Ja zrezygnowałam ze wszystkich powyższych. Mimo usilnych namów.

I zrezygnowałam z ostatniego dnia zabawy. Trochę żałowałam, ale i nastrój, i forma, i strach mi nie pozwalały zejść na imprezkę i bawić się przy najlepszej góralskiej pieśni na świecie:

No i tyle rad zastosowałam i jakoś przeżyłam:)

Nie mówię, że było łatwo, ale widok mojej przepięknej przyjaciółki, która wyglądała na najbardziej szczęśliwą na świecie, wszystko mi wynagrodził.

Wszystkiego dobrego Marcysiu i Damianie J.

Jedna myśl nt. „Moja przyjaciółka wzięła ślub, a ja spędzałam czas na przetrwaniu, czyli: jak przetrwać ślub i wrócić w jednym kawałku?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.