Zima to same problemy!

Pisałam już ze sto razy o tym, jak od udaru nie znoszę się ubierać. Zimą jest nie tylko dużo więcej do zakładania,  ale jeszcze jak skomplikowanych rzeczy…

Wkładanie wąskich butów zawsze było wyzwaniem, ale od kiedy mam malo czucia i nie do końca koordynację wygląda jak uderzanie łapą z niedowładem o skrzynię zmiany biegów (znam uczucie(; )

Ale najbardziej uciążliwą częścią garderoby są zazwyczaj zbędne rękawiczki.

Wkładasz, i po chwili orientujesz się, że nie wszystko jest ok. Bo palce nie są na swoim miejcu, tam gdzie powinny. I pamiętasz,  że  normalnych czasach też to się działo, ale to teraz naprawienie problemu jest dużo trudniejsze niż kiedyś. wydobycie palca trwa długo, nie masz pojęcia, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy. W rękawiczkach zamiast zgrabnej łapki z krótkimi palcami masz bezładną masę i starasz się jak możesz ją opanować.

Normalnie bym zignorowała taką część garderoby, jak często ignoruję inne zbędne rzeczy, ale teraz jest inaczej. W lewą rękę nie jest mi nawet zimno, bo mam mało w niej czucia, zwłaszcza na temperatury. Ale jak jest poniżej zera, łapa mi drętwieje i  nie jest to zbyt miłe uczucie.

a przecież śnieżek miły jest;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.