Jak zejść ze schodów po udarze i się nie zabić? :o

Schody.

Żadne inne z udogodnień nie przysporzyło niepełnosprawnym tyłu frustracji, jestem jakiś przekonana. Jeśli nie chodzisz,  to schody (czasem bardzo skutecznie) odcinają od życia.  Są  barierą większą niż krawężniki i, mam wrażenie,  są największym problemem niepełnosprawnych ruchowo. Mieszkanie na piętrze i brak windy to problem,  dla wielu,  nie do pokonania.

Pamietam, naukę chodzenia po schodach po pierwszym udarze.

Po pierwsze: trzeba było być wystarczająco stabilnym, żeby na nie wejść.  Po drugie: nie było mowy,  żeby wejść na nie bez asekuracji.

Nauka chodzenia po schodach nie jest czymś,  co można zrobić samemu.  I naprawdę warto prosić o asekurację. Dla własnego komfortu i bezpieczeństwa.

Jestem pół roku po drugim udarze mózgu i naprawdę świetnie wchodzę po schodach.

Gorzej ze schorzeniem.  Boję się,  kiedy nie mogę się podeprzeć. Dziwnie przenoszę lewą nogę.  Tak,  jakbym opozniała zrobienie kroku w dół.  I krzywo tym wszystkim operuję… jeśli będzie możliwość,  to poćwiczę ten krok w szpitalu, nie na moich krótkich zakręconych domowych schodach.

I chyba po prostu się boję.  Blokada psychiczna, która nie blokuje,  tylko pięknie ogranicza.

Kolejne strachy na Lachy…

4 comments

  1. Paulina-Maryska

    Oj tak, jak ja to dobrze znam. Jeszcze wchodzić to mogę bez problemu, ale już ze schodzeniem i ja mam problem, a przecież jestem już tyle lat po wylewie. Ale i tak zawsze wolę iść schodami, niż jechać windą. No tych się zwyczajnie boję ☺ nawet ostatnio jak miałam iść na piąte piętro – to właśnie też WESZŁAM! Nie wjechalam. No, ale mam to szczęście mieszkać w domku jednorodzinnym i nie muszę wchodzić po schodach, ale za to muszę lazic, bo mieszkam na wsi.

  2. Em

    Mój pierwszy kontakt ze schodami był po ponad miesiącu od udaru. Samo wchodzenie nie było aż tak trudne, powoli po schodki do celu;-)ale nauka schodzenia wyglądała dość komicznie. Wyglądałam jakbym się gdzieś skradła. Taki przyczajony tygrys x)

  3. Ela D.

    Kasiu z wielka przyjemnością czytam Twoje opisy szkoda ,ze już kończysz ,ale dałaś wiele wsparcia i nadziei,ale już wyszłaś z tej choroby i czas zacząć nowe ,normalne życie,a ja zmagam się za tą samą choroba i dalej walcze ,ale wychodzę na prostą wiec Tobie życzę powodzenia”na nowej drodze życia,” i dalej Wałcz o swoje prawo do nowego,fajnego życia.Jestes młoda,fajna dziewczyna i wszystko przed Toba,a ja jeszcze muszę wiele przeszkód pokonać i też zacząć na nowo żyć .Dzieki Ci i życzę powodzenia!!! Ela

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.