Coś, co omijam zazwyczaj nawet w myślach: śmierć po udarze mózgu

left handŚmierć po udarze mózgu. Od początku omijam ten temat. Nawet w myślach. Bo myślenie o śmierci, kiedy się o nią otarło, nie prowadzi u mnie do niczego dobrego. Omijam go też dlatego, że blog jest o życiu, a nie o tej drugiej stronie o której nic nie wiem.

Ale kilka tygodni temu napisała do mnie pani, której mama odchodziła. Czułam się zaszczycona zaufaniem, ale nie wiedziałam, co odpisać.

Pamiętam jak tata mi powiedział, że na sali intensywnej opieki neurologicznej (mój SINN) każdy wygląda, jakby miał umrzeć. I jedynie można mieć nadzieję lub modlić się.

Od mamy wiem, że patrzenie na osoby, którym się nie udało, też nie pomaga mieć nadziei. Ale trzeba wierzyć.

Bo po rozległym udarze mózgu śmierć jest blisko. I czasem udary zabierają rodzinom najbliższych. Dobrze być tego świadomym, żeby znać przeciwnika w swojej walce. Wiedzieć, czemu zapobiegamy, zmieniając dietę i zamykając serducha. I czasem, żeby wiedzieć, że jednak jest za co być wdzięcznym losowi.

Uświadomienie sobie to jedno, odpuszczenie tej myśli na tyle, żeby dalej żyć, jest chyba trudniejsze. Strach jest naprawdę złym towarzyszem życia. Odzyskanie równowagi jest naprawdę trudne.

Jakoś ciężko mi sprowadzać tych, co odeszli, do statystyki, więc nie będę podawać numerków. Więc nie podam. Wystarczy, że ludzie odchodzą, choć czasem można było ich uratować.

Mnie najgorsze ominęło i ja musiałam aż tak bardzo radzić sobie ze śmiercią stojącą nad moim łóżkiem tylko moi rodzice. Jak nie miałam świadomości (poczucia) umierania, to co mogę o tym powiedzieć? Nie ja jestem osobą, którą można pytać, co można robić, kiedy ktoś umiera.

Mogę tylko powiedzieć, że naprawdę wielkie znaczenie miało dla mnie to, że inni byli ze mną.

Udary mózgu i wylewy będą prowadzić do śmierci. I tylko tyle wiem na ten temat. Myślę, że to zamyka też ujęcie abstrakcyjne w kontekście odchodzenia. Nigdy więcej.

PS

wiele razy przeczytałam ten post. wiem, że jest bełkotliwy i mało konkretny, ale za dużo mnie kosztował, żeby go nie opublikować. Raczej drepczę po trawie, niż patrzę na gwiazdy, więc głośno mówię: SORRY.

 

 

 

Jedna myśl nt. „Coś, co omijam zazwyczaj nawet w myślach: śmierć po udarze mózgu

  1. Kochanie, ja też nigdy nie miałam takiego poczucia, że umieram. Chociaż przed ostatnią operacją tylko tego pragnęłam, żeby w końcu nic nie czuć! Miałam dość!
    I mam też wrażenie, choć byłam dzieckiem, to że moja rodzinka bardzo się bała, ale też nie zdawali sobie chyba sprawy z tego, jak bardzo może to być poważne. I może to nas uchroniło – właśnie ta niewiedza :)
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, Kasiu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.