przyzwyczaj się do małych kroczków

footprintsPrzypomniała mi się scena z gimnazjum. Polonistka zaprosiła mnie i przyjaciółkę, żeby wytłumaczyć, dlaczego postawiła nam czwóry na półrocze czy koniec roku. Albo przeprosić, bo wszystkie wiedziałyśmy, że mierzymy wyżej. Już nie pamiętam. Pamiętam jednak, że powiedziała coś w stylu

zanim nauczycie się biegać, musicie nauczyć się chodzić.

albo zanim nauczycie się latać, nauczcie się chodzić.

Banał, na który byłam wówczas wściekła, wrócił do mnie wczoraj, kiedy do społeczności udarowców do której należę dołączyła pani świeżo po udarze, pytają o rady. Ktoś napisał coś w stylu

przyzwyczaj się do małych kroczków.

w oryginale baby steps, czyli dziecięcych kroków. I to powinna być rada, którą każdy udarowiec powinien usłyszeć na początku swojej drogi. Cudów nie ma, zanim nauczysz się chodzić, musisz ruszyć nogą, zanim złożysz zdanie, musisz nauczyć się sylabizować. To są rzeczy, które czasem przychodzą łatwo, czasem wymagają tygodni, nawet miesięcy i lat. Raz widziałam wypowiedź mężczyzny, któremu po dwóch latach samodzielnej rehabilitacji (!) udało się rozruszać palec. Oczywiście pisał, że nie stać go na fizjoterapeutę. Prawie się spłakałam.

To jest dopiero mały kroczek. Nie chcę nikogo straszyć, ale tak może wyglądać rzeczywistość, do której trzeba się przyzwyczaić, jeśli będzie się chciało wracać do formy. Mało kasy i dużo trudu.

początkowo, kroczki będą się składać na spacery szybko, coś będzie „wracać” szybko, cos innego w ogóle, w zależności od tego, gdzie nas udar trafił. potem zmiany będą tak subtelne, że niemal niewidoczne. Jak już u mnie. Byle do przodu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.