Kolejny pobyt w szpitalu (prawie) za mną

Jutro wychodzę z oddziału neurologii i, jak zwykle, cieszę się (bo wychodzę) i jestem strasznie smutna, bo nic, nic, nic tu nie wyszło ciekawego.

Nic. Zdrowy człowiek. Tylko trafia mi się udar co 2 lata. To się dzieje?

Jestem chyba najlepiej przebadanym (pod względem diagnostyki udaru)  pacjentem w Polsce,  setki złotych, sporo znajomości i odrobina szczęścia w nieszczęściu nie pomogły mi znaleźć przyczyny.

Jeszcze zostaje kilka badań do sprawdzenia. Jeszcze endokrynolog i reumatolog się wypowiedzą. Jeszcze wrócą wyniki, które wykluczą mi superrzadką chorobę genetyczną (robimy te badania, bo możemy, ale prawdopodobieństwo jest jak jeden do miliona). Jeszcze…

A przecież wszystko co ma swój skutek, ma też przyczynę.

Kilka fajnych rzeczy tu usłyszałam, przez które śmieję się przez łzy:

  • no, w pani przypadku, choć brzmi to bardzo niemedycznie, musi pani zdać się trochę na opatrzność
  • skłaniamy się ku temu, że to po prostu zespół metaboliczny. Szybki Google i – no, czyli udar od otyłości. Nie do końca wpisuję się w internetowy opis zespołu metabolicznego, ale co tam. To może być to. Tylko raz – ciężko mi w to uwierzyć, a dwa – niestety nigdy tego nie potwierdzę, bo nie ma jak. I będę się bała.
  • Jest pani takim przypadkiem, że wszyscy o Pani rozmawiamy;)

ale były i dobre rzeczy.

  • oddział jest cudownie piękny. cały szpital mniej, ale co tam, nie siedzę w całym szpitalu, tylko na jednym piętrze.
  • oprócz tego, jest niesamowicie sympatycznie.
  • nie nudziło mi się w ogóle.
  • zrobiono mi punkcję lędźwiową. wykluczono więc (z tego co zrozumiałam) jakieś stany zapalne. Nie wiem szczerze mówiąc dokładnie co to mogło potwierdzić/wykluczyć, ale kij tam, nakłuli, poleżałam, kolejne badanie za mną, cieszę się.
  • bardzo często widywałam mojego przyjaciela. znajomi niektórzy też się pojawili, z którymi nie zobaczyłabym się, gdybym siedziała w domu.

No to tyle. W złym humorze będę mogła wrócić do dr Housa. I spokojniutkiego pisania o udarach;)

 

 

3 myśli nt. „Kolejny pobyt w szpitalu (prawie) za mną

  1. Lewaczka! Weź się w garść! Ale już!
    A tak poważnie wiem, jak wkurzające może być takie leżenie, jak nikt nie wie, co ci jest… Ani jak długo jeszcze będziesz czekać do następnego… w tym wypadku udaru…
    Ale trzymaj się Kochana! Mam nadzieję, że w końcu znajdą przyczynę.

  2. Kasiu, życzymy zdrówka i wszelkiej pomyślności na każdy następny dzień.
    Dobrze by było powtórzyć wyjazd do Berlina :)
    Serdecznie pozdrawiamy Ania i Janek :) .

  3. Kasiu, życzymy zdrówka i wszelkiej pomyślności na każdy następny dzień.
    Dobrze by było powtórzyć wyjazd do Berlina :)
    Serdecznie pozdrawiamy Ania i Janek :) .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.