Jestem flakiem. Moje ćwiczenia na wzmocnienie

Downward Facing DogProblem z (moją) rehabilitacją jest ogromny. Jak nie ćwiczę, to się cofam. Zauważalna utrata formy następuje już po dwóch dniach lenistwa/złego saopoczucia.

Zatem po kilku miesiącach od ataku padaczki wciąż jestem słaba. Pani Madzia mówi, że trzęsę się jak galaretka. Wolę określenie „jak osika” albo coś podobnego. Nie udało mi się jeszcze zbudować formy sprawniejszej, niż słabowitość. W zasadzie wszystko się na siebie składa.

Jeszcze nie doszłam do siebie do końca po sierpniowym, a tu padaczka. Zalecono oszczędzanie się, aż nie ustabilizujemy lekarstw.

Potem 3 miesiące – trzy szpitale, kwiecień – święta, maj cały do tego tygodnia zajęty i teraz się poważnie zabieram za formę.

Udar mózgu wysysa z człowieka formę. Leżenie w szpitalu też. Czuję się tak ostatnio, jakbym robiła dwa kroki do przodu, potem cofała się o 1,8 kroku. Czuję się słabeuszem.

  • Chodzę, więc zaczniemy od chodzenia.
  • spacery do/z autobusu (po kilometrze w jedną stronę) i inne, najchętniej po mieście.
  • wokół domu – z kijkami będę maszerować. dystanse mogą być większe, bo kije;)
  • gwoździem programu ma być mój orbitrek. Wczoraj po 15 minutach byłam umarła. Przed wyjazdem na majówkę umierałam po około 20-25 minutach, także tego.
  • ćwiczenia „dywanowe”. muszę wzmacniać nóżki i dupkę.
  • może i basen wpadnie?
  • rower byłby spoko, ale nie lubię. Zobaczymy:))
  • aaa, no i chcę wrocić na jogę. Ciało się domaga porządnego rozciągnięcia.

Najważniejsze jest to, żebym ćwiczyła coś codziennie. Bo cofanie się źle wpływa na samopoczucie. myślisz sobie „rok temu biegałam 6 km” a teraz nie przebiegnę nawet kilometra (nie próbowałam).

Myślisz sobie: w lipcu nie myślałam o ruchu naprzemiennym, a teraz muszę się pilnować.

Nie ma cudów. A ponieważ nie ma, spadam na orbitreka. Może uda się wydłużyć dystans odrobinę;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.