Jestem wolontariuszem! Na godziny, tyle dałam radę:)

Jak już pisałam, podjęłam się pójścia na wolontariat. Nie mogę pracować a potrzebuję ludzi, wydawało mi się to sensowne.

I poszłam.

Przekonał mnie fakt, że można tam pracować nawet po godzinie dziennie. Pomyślałam, że godzinie to wystoję:) I zapisałam się. 2 dni po dwie godziny, czyli mniej więcej tyle, ile trzeba wytrwać na lotnisku.

Wytrwałam te dwie godziny:) nie wiem, czy by się udało więcej, bo to jednak nie jest takie spokojne miejsce. Dużo się dzieje, ludzie się przewijają, rozmawiają… Ale nie trzeba jakoś mocno myśleć. Trzeba być życzliwym. A to akurat mam nieźle opanowane.

Powiem tak. Już sobie udowodniłam, a jutro potwierdzę, że jestem w stanie pracować 2 godziny, nawet nie w idealnych okolicznościach.

Widzę oczywiście różnicę między luźnym wolontariatem a pracą, ale kroczek po kroczku… Będę zdawać Wam relację od czasu do czasu z tego, jak idzie moja pierwsza, wychodząca praca:)

PS

jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć czegoś o miejscu, do którego chcę chodzić, żeby pomagać, to tutaj jest jeden z arykułów o nim:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.