Czwarte udarowe urodziny i tradycyjna lista zmian

serce, heart, artTak tak. Jestem jednocześnie 29, 84 i 4-latką. Wczoraj miałam swoją czwartą rocznicę udaru mózgu, czwate udarowe urodziny.

Co ciekawe… Zapomniałam o tym. jakoś nie zarejestrowałam nadejścia 21 grudnia, dzisiaj dopiero mama mi przypomniała.

Z czym się to wiąże? Możliwe że z tym, że mamy w domu mnóstwo na głowie. Może też z tym, że przetaję się uważać tylko za udarowca, ale też za osobę, która składa się z rożnych części, nie tylko jednej choroby.

Nie umiem odpowiedziec teraz na to pytanie, umiem skonstruować kolejną listę rzeczy, które zmieniły się na lepsze po udarze. Prawda jest taka, że przy moim obecnym nastroju łatwiej by mi było napisać listę odwrotną, ale tradycja to tradycja, zapraszam więc:

Co się zmieniło na lepsze w moim życiu po udarze?

Czytaj dalej

Moje lepieje:) cz. I

Doczekaliście się;p Co jakiś czas lepię sobie jakiegoś lepieja udarowego.

NIestety, nie zawsze je zapisuję w telefonie, ale proszę:) to, co udało mi się znaleźć.

:)

Lepiej ryż szpitalny wżerać, niż go sobie z brzucha ścierać.

Lepiej tiwi zdzierżyć dzielnie, niż na sali milczeć szczelnie. Czytaj dalej

O porównywaniu problemów – znowu filozuję, przepraszam za to!

Bardzo często słyszę ostatnio tekst „w porównaniu do Twoich problemów, te nie są problemy”, albo „w porównaniu do Twoich problemów z…, to moje są…”.

empatia, roman kraft, ręce, razemSzczerze mówiąc, nie wiem, jak odpowiadać na takie stwierdzenia. Powoli przeformułowuję swój pogląd na problemy. Zawsze myślałam, że największymi problemami, są NASZE problemy. Bo bolą nas, a nie innych. Mawiałam, że bez znaczenia, czy jest to zerwanie dachu przez huragan, czy zerwanie z chłopakiem, nasz problem, to nasz problem. Może inna skala, ale i tak mało kto jest na tyle empatyczny, żeby bardziej odczuć problem tsunami, niż złamanego serduszka. Dalej tak twierdzę.

Ale widzę też, że niestety nie ma co walczyć z porównywaniem. Bo, niestety bądź stety, cała socjalizacja od maleńkości jednak nas wrzuca w system porównań. Porównujemy zabawki w przedszkolu. Porównujemy zarobki. Porównujemy trawę we własnym, i sąsiadowym ogródku. Ja się jakoś tego nie nauczyłam (na szczęście!), pewnie dlatego mnie to razi, może dlatego, że wiem, jak umiem się zadręczać pierdołami, kto to wie. Czytaj dalej