Powrót do pracy po udarze – znowu to samo…

źródło: flickr

Wiecie co, czasem wydaje mi się, że jestem jeszcze bardziej chora psychicznie niż kiedyś. Zastanawiam się nad tym dużo. I mam wrażenie, że pisałam o tym już miliard razy, ale posłuchajcie.

Cóż. Powrót do pracy po udarze mózgu to coś, o czym myślę na okrągło. Ale ten powrót jakoś mi nie wychodzi. Ale czasem mam tak, że przez długi czas czuję się świetnie, zaczynam myśleć, że już naprawdę czas, ale kiedy postanowienie jest mocne, to momentalnie przychodzi złe samopoczucie.

  • Jakieś lekkie mdłości, które nie pozwalają komfortowo funkcjonować,,
  • Wymęczenie, takie duże że nie do ogarnięcia;
  • Bóle głowy;
  • Powiększenie depresji, niechęć do wszystkiego i poczuci bezsensu życia;
  • pogorszenie koncentracji do minimum…

Czytaj dalej

mój sukces. moja motywacja. dzisiejszy światowy dzień udaru mózgu – 29.10.2016:)

Myślałam sobie, że należy nam się jakaś ładna notka na dzisiejszy Światowy Dzień Udaru Mózgu. Może jakieś wideo nawet… ale jestem tak wymęczona, że niczego nie wymyśliłam.

kreatywność nie jest moją mocną stroną, poza tym. Ale postanowiłam zrobić coś innego. Pochwalić się czymś i opowiedzieć o kilku rzeczach wokół.

napisałam artykuł. który można przeczytać nie na moim blogu tylko w internetach. i został opublikowany

jak chcecie go przeczytać, kliknijcie tutaj

14924850775_a05bfebd73_oPiszę o tym, z kilku powodów.

Oczywiście rozpiera mnie duma i trochę chcę się pochwalić, ale nie tylko.

Chciałam wam powiedzieć, że nie było łatwo. Sam proces pisania był bardzo ciężki i przestałam przez niego ćwiczyć (słowo!), boli mnie głowa cały czas i stresuję się z miliona powodów. Że praca była niesamodzielna, przyjaciółka (której kiedyś będę za to płacić, bo jest naprawdę najlepszym edytorem/korektorem na świecie;) mi go wyedytowała (mówi że niedużo;). Że jest niewystarczająco dobry. Że się nie wyrobię z następnym tekstem. Że mi podziękują za współpracę. Że, że, że…

To tylko staż, nie wymagają zbyt wiele. Ale i tak mam w sobie mnóstwo strachu i wątpliwości. Ale idźmy dalej.

CV do tej organizacji wysłałam na krótko przed drugim udarem. I jak się odezwali ostatnio, miałam mnóstwo wątpliwości. Miliardy. Ale napisałam tekst, którego nikt nie przeczytał i dostałam się samodzielnie. Nie było to łatwe, ale się udało. Tylko że pracowałam na to od (sprawdzam…)  9 maja 2015 roku, kiedy opublikowałam pierwszą notkę na lewaczce.

Pisanie ćwiczę codziennie. Piszę tutaj, na swojej anglojęzycznym udarowym blogu, i w życiu nie byłam taka zdeterminowana w pracy. To jest półtora roku rehabilitacji. Nic nie przyszło z dnia na dzień. Ale

nie byłabym taka zdeterminowana, gdybym nie wiedziała, że warto być tu z wami, na tej stronie. Jak dostaję wiadomości takie jak ta, to skaczę z radości pod sufit.

bt1

Bo widzę, że coś to coś ma sens. A jak takie

bt2

to jestem tak głęboko wzruszona że aż czasem mi łezka leci.

A kiedy dzielicie się ze mną swoimi historiami, czy prosicie o pomoc, czuję się zaszczycona. I wiecie co – bez tych Waszych wiadomości i wsparcia rodziny i przyjaciół, nie byłoby mojego artykułu:) A szczerze myślałam, że to się nigdy nie uda.

Także tego. Dodamy łyżkę dziegciu w ten miód, bo jest zbyt słodko;) Wiem, że bardzo wielu ludzi po udarach nie wróci do pełnej sprawności. Jest tak i w moim przypadku. Mimo że jestem prawie jak przedtem. Ale PRAWIE robi wielką różnicę, jak wiemy:)

Niektórym być może nie wróci coś superpodstawowego, nie wiem, np. nigdy nie będą w stanie chodzić. To mnie strasznie dołuje i czuję się winna czasem, że tyle gadam o pracowaniu nad sobą, skoro stanięcie na nogi i rozruszanie ręki przyszło mi tak szybko. Ale przekonałam się, że  racjonalne dostosowanie swoich oczekiwań (managing your expectations – na naszym Panelu;) to sformułowanie pojawiało się co kwadrans) może przynieść. Choć często żartuję inaczej, jakoś nie oczekuję, że wygram maraton nowojorski i zdobędę nagrodę Pulitzera za najlepszy reportaż. Moje oczekiwania są dużo mniejsze i mogą zmieniają się z czasem. Idziemy krok po kroku. I jak spojrzy się na te kroczki, nawet drobne, to się widzi, że droga była superdługa. I się nie kończy jutro albo za miesiąc;) – dlatego – mimo dużego doła po drugim udarze (niech go szlag trafi!) czasem wątpię i się użalam nad sobą;) ale to kwestia depresji. Ogólnie to  widzę gdzieś tam dla siebie nadzieję.I dla was:)

No a teraz to wysyłam wszystkim masę dobrych myśli na światowy dzień udaru mózgu. Życzę wam, żeby się wam nigdy nie przytrafił lub nie przytrafił ponownie:) I z tymi słowami kończę te koszmarnie patetyczną notkę i lecę konwersować po hiszpańsku.

Miłego dia! Un buen dia wam życzę:D

miałam rozmowę o pracę! i….

pracaCóż. Jakiś czas temu widziałam wypowiedź, która wyglądała mniej więcej tak:

Byłem w pośredniaku. I okazuje się, że osoby po udarach są raczej niezatrudnialne.

Wyobrażam sobie, że to może być prawda. Jeśli wiadomość o udarze wyjdzie na jaw.

Piszę o tym, bo sama zaczęłam szukać pracy. Ale! Nie żeby było prosto. Moja praca powinna być w niepełnym wymiarze godzin. I zdalna. Bo niestety dalej bardzo wolno działam i muszę odpoczywać nawet w nieprzewidywalnych dla mnie momentach( ;

Gdybym miała pracować poza domem, potrzebowałabym po prostu dobrego szefa, który zrozumiałby, że czasem naprawdę nie jestem w formie, a czasem w świetnej. I to nie znaczy, że udaję. W skrócie… No, marne szanse na takie coś teraz:D

Ale dla osoby młodej,  jaką jestem, powrót do pracy jest miarą zdrowienia chyba. Więc – uwaga… Przeszłam swoją pierwszą poudarową rozmowę kwalifikacyjną. Temat półtorarocznej przerwy w CV w ogóle się nie pojawił, ja nic nie powiedziałam. Jeśli się zbłaźniłam, to jako zdrowy człowiek:)

dostałam nawet propozycję, ale w ogóle mi się nie opłacała.

Wracając do powrotu do pracy – powrót do pracy to dla mnie powrót do niezależności. Więc jest superważny. Na nieszczęście, renta niezależności nie daje. Na szczęście (jak to mawia mój tato) nie ma musiku. Ekonomicznego nie ma. A ten psychiczny – to sami wiecie.

Z drugiej strony bardzo się boję momentu powrotu. Wiecie. I bym chciała, i się boję. „a co, jeśli nie dam rady” cały czas kołacze mi się po głowie. I to byłoby podkopanie wiary w sens całej pracy, którą wykonuję. Więc powiedzmy, że to wszystko jest skomplikowane.

Czasem w brytyjskiej grupie udarowców do której należę,  ktoś chwali się dostaniem pracy. I w tych wiadomościach widać wielką, naprawdę wielką radość. Dla niej raczej warto się starać:)

o moim lenistwie

pies odpoczywaNiedawno powiedziałam kilku osobom, że jestem oazą spokoju i odpuszczam: Przed udarem też nie byłam jakoś szczególnie wybuchowa, ale teraz mam mniej się spinam. Po prostu czuję, że nie ma co się przejmować.

Aż tu nagle… Kilka dni temu wybuchłam po raz pierwszy.

O co poszło? Kolega powiedział mi, że jestem leniwa. Nie pierwszy raz po udarze to usłyszałam, ale pierwszy raz coś mi się we mnie złamało, aż miałam łzy wściekłości w oczach.

Jak to wyglądało? Wracałam do domu ze spotkania. Niby nic mnie nie bolało, ale czułam się, jakby przebiegło po mnie stado bawołów. Mdłości, zmęczenie takie, że najchętniej usiadłabym na krawężniku i zapłakałabym nad swoim losem. Ale dzielnie szłam – gdybym nie zrobiła dłuższego spaceru, byłby dzień bez ćwiczeń fizycznych żadnych. Chciałam przejść minimum 4 km, zanim wsiądę do autobusu. Chciałam też uspokoić mdłości na świeżym powietrzu. I pisze kolega. Początek rozmowy jak często:

– jak się czujesz?

– bywało lepiej, ale się trzymam

– coś cię boli?

– nie, ale się kiepsko czuję

– wyjdź na dwór, uprawiaj sport, jesteś TAKA LENIWA. itp.itd.

I pewnie gdybym nie miała kilku kilometrów za sobą to bym nie wybuchła. Ale miałam i zrobiło mi się strasznie przykro, że ktoś, kogo dość dobrze znam, mówi że jestem leniwa.

Z moim lenistwem to jest tak, przyznam się:

JESTEM LENIWA Z NATURY. MAM WRĘCZ LENIWĄ DUSZĘ.

Ale robię inne wrażenie. Na niektórych wręcz wrażenie pracusia. Trochę dlatego, że staram się jak mogę powściągać moje lenistwo i – a już od udaru na pewno – idzie mi dobrze. Wręcz bywam pracowita:)

Pytanie filozoficzne: czy brzydka kobieta zdobywająca tytuł miss świata jest dalej brzydka? Czy zapach potu wkomponowany w perfumy będzie wciąż smrodem? Czy leniwiec, który dużo pracuje jest leniwcem?

I tak, i nie. Przepraszam że to powiem, może to zabrzmieć zarozumiale, ale na ten moment jedyną osobą, która naprawdę może oceniać moje lenistwo jestem ja sama. No, może też moi rodzice też, z którymi razem sobie leniuchujemy. Mój tata ma też leniwą duszę, wie jak to jest. Tata nawet leniwszą od mojej:) z drugiej strony, odpoczynek jest prawem. I nie można mylić lenistwa z odpoczywaniem:)

Ja mam ciągłe wyrzuty sumienia przez to, że robię niewystarczająco. Że nie wróciłam do pracy, że za mało ćwiczę. Strasznie bym chciała wrócić do aktywności zawodowej, żeby zagłuszyć te wyrzuty sumienia ale myślę, że nie jestem gotowa. Ciekawe, co ZUS będzie myślał za jakiś czas;)

Podsumuję, słowami: jestem i nie jestem leniwa jednocześnie, ale jak ktoś ma tyle odwagi, żeby mnie oceniać, to się wkurzam strasznie, zwłaszcza kiedy akurat jestem na kilkukilometrowym spacerze:P

ogłoszenie zatem:

jeśli ktoś miałby jakąś robotę, którą można zrobić nie ‚na wczoraj’, ale ‚na pojutrze’, to chętnie bym się podjęła! I, jak zwykle, nie zawiodę. Jedyną osobą, którą regularnie zawodzę, jestem ja sama;)

/koniec ogłoszenia

 

Chciałabym do pracy

Notatka na marginesie

Wczoraj złapała mnie duża niemoc. Zamiast iść do miasta i cieszyć się kinem i znajomymi poszłam do łóżka i przespałam kilka godzin. I zaczęłam myśleć o kilku medialnych udarowcach, takich jak Michał Figurski czy Bogusław Kaczyński, który od nas odszedł ostatni. Oni wrócili do pracy bardzo szybko.

Jak to możliwe?

Już prawie 1,5 roku od mojego udaru i coraz częściej myślę o tym, ze byłoby super wrócić juz do pracy. Ale tylko wtedy, kiedy świetnie sie czuję. Kiedy nie męczę się gadając, kiedy udaje mi sie skupić uwagę , kiedy nie mam mdłości, kiedy mogę przeczytać wiecej niz 2, 3 strony…

Przede wszystkim wtedy, kiedy nie potrzebuję wrócić do łóżka zaraz po porannej kawie, bo zmeczenie jest zbyt duze. No to jak oni to zrobili? Jak ludzie wracają do pracy tak szybko? I robi mi sie trochę glupio. Czuję sie leniwcem, który rozczula się nad sobą.

Kierunek studiów, który chcieliśmy założyć ze znajomymi. Byłby hitem moim zdaniem(;

Kierunek studiów, który chcieliśmy założyć ze znajomymi

I chciałabym, i sie boję. Jednocześnie czuję że powinnam i że nie mogę. Postarajcie się sobie to wyobrazić. Miks jest dość  przytłaczający.

Dla wielu udarowców powrót do pracy jest miarą powrotu do zdrowia. Dla mnie też, jedną z nich na pewno. Jedną z najbardziej widocznych miar.  Dlatego chyba pierwsze (i ostatnie:d) zarobione po udarze pieniądze chcialam oprawić w ramkę. Ale biednemu ta stówka się przydała jednak i wydałam ją. pewnie na pierdoły(;