Kilka rzeczy, ktore po udarze zmienily sie na lepsze

Dziś mija dokładnie pół roku od mojego udaru, od kilku dni same negatywne przemyślenia. Ponieważ jednak Święta powinno się obchodzić radośnie, przy odrobinie wysiłku udało się wymienić 5 rzeczy, które zmieniły się w moim życiu na lepsze. Posłuchajcie…

1. Udar zostawił moją pracę, w której byłam więźniem głupiej lojalności i wiary w to, że może czeka mnie tam karierka ;

2. Nauczyłam się robić na drutach – teraz w końcu będę mogła narobić sobie kominów i nie chodzić w jednym, aż go zgubie w barze;

3. Rzuciłam fajki – nie na pierwszym miejscu, bo lubiłam palić i nigdy nie przyszło mi do głowy żeby rzucać. Ale obiektywnie rzecz biorąc to dobrze, że rzuciłam – z dnia na dzień, bezboleśnie. No dobrze, czasem ze smutkiem patrzę na znajomych i nieznajomych, którzy wychodzą na papierosa, rozmawiają i zaciągaja się dymem, tak jakby świat nie odwrócił się o 180 stopni.

4. Bywa, że się wysypiam. I choć to nie sprawia, że mam więcej energii, wciąż to nowe, ciekawr doświadczenie w moim dorosłym zyciu

5. Karta ‚wiesz, jestem po udarze’ rozgrywana kiedy zrobię coś nie tak, palnę coś głupiego, jestem zmęczona albo po prostu nie mam na coś ochoty działa w 99%. 

6. Zlikwidowano mi dziurę w sercu i odkryto przyczynę dziur w mózgu i teraz już wiem, na co będę musiała uważać do końca życia.

7. Dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu. Z musu, ale biegam, chodzę, spaceruję, jeżdżę… Dużo więcej niż przed udarem.

8. Skupiam się na sobie tak, jak nigdy wcześniej.

Chciałabym dopisać te punkty do 10, ale czegokolwiek nie napiszę, zawsze kryje się za tym potężne ‚ale’,  np. Spędzam dużo czasu z rodziną, ale oderwano mnie od przyjaciół w warszawie itd. Dlatego zostawię to tak, jak jest. Do większości powyższych punktów mogłabym też dodac ‚ale’, ale tu minusy, nie przeważają plusow. Dlatego żeby nie było zbyt negatywnie, proszę wszystkich, żeby pijąc dzisiaj wodę/piwko/kawkje/cole zero wypili łyk za moje zdrowie. A na koniec zdjęcie kozy, bo kozy są cudowne, głupie i najśmieszniejsze na świecie

koziczka

 

 

 

Najważniejsze narzędzie rehabilitacyjne

oto ono:
beautiful chair

Dlaczego rehabilitanci na oddziałach udarowych nie rehabilitują nas od razu przez 3 godziny dziennie?

Dlaczego koło każdej osoby ćwiczącej na stojąco jest zazwyczaj krzesło?

Ćwicząc, a szczególnie ćwicząc samemu w domu, bez czujnego profesjonalisty, trzeba pamiętać o odpoczynku. Rehabilitacja to nie wyścigi i nie przygotowanie do maratonu. To (niestety) długotrwały proces.Jeden z rehabilitantów powiedział mi, że przesadzając, można nawet zrobić sobie krzywdę. Nie wiem (ale się dowiem!) jak dokładnie, wiem, że moja pani Madzia, często musiała wręcz pilnować, czy robię sobie odpowiednio długie przerwy.

Rehabilitanci mają często ciężkie zadanie ocenienia, czy ich marudzący pacjenci są naprawdę zmęczeni, czy po prostu im się nie chce. Ćwicząc samemu czy z kimś bliskim też trzeba na to uważać.

Ja się „przetrenowałam” kilka razy. Raz „zapomniałam się” z ćwiczeniami precyzyjnymi dłoni. Koleżanki mnie odwiedziły w szpitalu i siedziały u mnie przeszło 2 godziny. Przez cały ten czas ćwiczyłam rękę. Następnego dnia ledwo mogłam złapać cokolwiek, nie mówiąc już o ćwiczeniach. Dłoń odpoczywała potem „z musu” kilka dni.

Całe szczęście, że mam też problemy z mózgiem, tak bym musiała być niemal bezczynna ( ;