„Gupi muzg” Deana Burnetta i potęga nauki nowych rzeczy. Uczyć się, uczyć trzeba!

Wiele fragmentów „Gupiego mózgu” wyjaśnia moje pytania mózgowe. Na przykład „skąd jest choroba lokomocyjna”. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego nie mam jej w pociągu:d i dlaczego po udarze się zaczęła…

brainJest tam fragment o budowaniu inteligencji, który przykładam do siebie. Pan Burnett mówi, że łupanie krzyżówek, sudoku czy nawet obrazków logicznych owszem, poprawia umiejętności. Tylko że umiejętności rozwiązywania krzyżówek, sudoku i obrazków logicznych uczy rozwiązywania tylko ich.

Lepiej uczyć się nowych rzeczy. Po prostu, nowych umiejętności. Wtedy zwiększa się z tego ilość istoty białej, która (po pierwsze) stanowi około połowy naszych komórek i (po drugie) jest pośrednikiem w przekazywaniu  informacji. Czytaj dalej

Prosta historia

Dziś sobie uświadomiłam, że siłą napędową jednego z moich ukochanych filmów jest udar mózgu.

Mówię tu o „Prostej historii” Davida Lyncha. Superwzruszającym filmie o starszym panu, który na kosiarce jedzie przez pół Stanów Zjednoczonych, żeby zobaczyć się po latach z bratem.

Bohaterem tu nie jest raczej udar, tylko siła woli, uczucie między rodzeństwem. Ale! To udar sprawia, że Alvin Wsiada na kosiarkę i „ma tylko nadzieję, że nie jest jeszcze zbyt późno”.

david lynch udarJak ja się spłakałam na tym filmie, kiedy widziałam go po raz pierwszy! Mój ówczesny chłopak (z tego co pamiętam) stwierdził, że jest nudny. Dla mnie był spokojny i kontemplacyjny, nie nudny. Najlepsze jest to, że po udarze nie pamiętam jego zakończenia! Nic dziwnego, często nie pamiętam zakończeń filmów. Więc mogę sobie włączyć i przeżyć to jeszcze raz;)

Tak przy okazji opowiadałam Wam jak, jak oglądałam Gwiezdne wojny żeby się przygotować do kolejnej części? Nie pamiętałam niczego, mimo że GW widziałam milion razy wcześniej. Kiedy odpaliliśmy pierwszą część szczerze wykrzyknęłam „łoooooo, Natalie Portman! Jaka jest piękna!”, bo jakoś nie zapamiętałam, że ona tam gra. Dziwne, bo Natalka jest najpiękniejszą kobietą świata (moim zdaniem). Teraz już pamiętam wszystko, bo sobie zobaczyłam, z wielką przyjemnością (i z mniejszym trochę tatą) całość na nowo. Czekam na ósemkę.

Mój mózg wybiera sobie, co pamiętam, a co mam sobie przypomnieć. System doboru jest dla mnie póki co tajemnicą. Na razie mam wrażenie, że mój mózg lubi ukrywać przede mną rzeczy, które uwielbiałam oglądać. I mogę się cieszyć nimi po raz kolejny! Nie ma tego złego ( ;

miłej (leniwej!) niedzieli

umiesz liczyć? licz na palcach!

od udaru mam straszne problemy z liczeniem. Przeliczenie pieniędzy w portfelu jest zazwyczaj ponad moje siły, mimo że pieniędzy nigdy nie mam dużo;)

największe sprawia mi nie mnożenie, dzielenie czy odejmowanie, tylko proste odliczanie po kolei. Często policzenie do 10 czy 20 wymaga kilku prób. A to przecież jest potrzebne!

swoje kominy robię na 30 oczek (czyli muszę doliczyć do 30;p0

na basenie zazwyczaj przepływam 20-36 basenów (1 km-1,8 km)

w zagadkach logicznych muszę liczyć… kaskę muszę policzyć czasem, łyżki mąki do ciasta, wiecie, najprostsze rzeczy sprawiają mi takie trudności, że czasem nawet się poddaję – ostatecznie, jak zrobię 1400 m, a nie 1500, nikt nie umrze.

nie wiem, od czego to zależy. prawdopodobnie koncentracji mi nie starcza. ale na policzenie do 10? szczerze mówiąc łatwiej mi policzyć do 10 po angielsku, niemiecku, hiszpańsku, a nawet koślawym arabsku, niż po polsku – nie mam pojęcia dlaczego. Może dlatego, że po polsku nie liczę po to, żeby liczyć, tylko po to, żeby COŚ POLICZYĆ? A może dlatego, że kiedy liczę w obcym języku inne ośrodki w mózgu się uruchamiają – bardziej ‚lingwistyczne’ niż ‚matematyczne’?

ale szukam na to liczenie sposobów. na szybkie przeliczenie łączę w trójki i nadaję śpiewny rytm wypowiedzi, jakbym nuciła cyfrową piosenkę. na wielokrotnościach cyfry 3 (i 5, jak coś jest podzielne przez 5) się zatrzymuję na chwilkę, zbieram koncentrację, a potem lecę dalej. i jakoś gra.

klepaki (monety;p) łączę w kupki i jakoś leci. do tej metody trzeba stołu niestety:(

na basenie skupiam się na drugich pięćdziesiątkach, wyśpiewuję sobie w myśli na przykład dwieeeeeeście czteeeeeeeeeeryyyy dwieścieeeeeeeeeee cztery, co znaczy, że jak skończę basen, będę miała zrobione dwieście metrów przez przepłynięcie czterech basenów. Czasem się udaje bez niczego policzyć, a czasem to się tak wbija w głowę, że musisz pomyśleć ‚hejże, już płynęłam raz te dwieeeeeeeeście metrów, jestem na trzyyyyyyystaaaaaa już’. Na szczęście moja mama pływa obok i liczy mi też baseny, zazwyczaj nasze rachunki się zgadzają;)

i takimi sposobami sobie jakoś radzę w tych podstawowych rachunkach. dziś drugi raz w życiu wyszedł mi obrazek logiczny. Poziom 1, najłatwiejszy, ale jestem mega dumna, bo znaczy, że wszystko odliczyłam dobrze;p

grinders, logi, logimix

mój Nootropil, lek prokognitywny troszkę pomaga na to. Myślę, że to nie przypadek, że lepiej idą mi te obrazki na prochach, niż bez nich (;

ćwiczenie czyni mistrza. to sobie spróbuję z kolejnym obrazkiem:)

PS

alfabetu też nie powiem. nie ma mowy. szukanie w słowniku przebiega u mnie tak. mam literkę – na czuja oceniam w której części alfabetu jest (do ‚ł’ to dla mnie pierwsza część;p) potem oceniam w pobliżu których innych literek się znajduje np ‚mnopqr’ to jedna grupa dla mnie. i potem idę do odpowiedniej części alfabetu i jak strzała mówię sobie go w myślach i gdzieś tam powinna być literka;) po angielsku śpiewam sobie piosenkę

zacinam się przy V, czasem w ogóle nie(; na szczęście nikt (poza panią Magdą!)nie wymagał ode mnie recytowania alfabetu. ale umiejętność może być przydatna – w ostatniej pracy, gdzie musiałam wyszukiwać umowy czy potwierdzenia, znajomość alfabetu się przydawała;p