Szardża, NCD Alliance Global Forum: dzień 1 (samo poludnie)

ForumSzardża dzień pierwszy

Jak mogliscie wcześniej przeczytać, mój wyjazd do Szardży/Dubaju na na NCD Alliance Forum 2017 jest jedną z przygód osobistych i „zawodowych”: bo moja lewaczka jest dla mnie dzieckiem, pracą i (co za okropne słowo…) misją.

W każdym razie, dopóki tu jestem nie liczcie na przemyślenia z warsztatów i spotkań z bardzo waznymi ludźmi znajacymi sie na polityce i projektowaniu świata. A są tutaj! Czuję się jak zwykle na dużych wydarzeniach. Oniesmielona, i „out of place”. Come on. Już poznałam osobę, która słysząc, że jestem niezależną blogerką i piszę o udarach mózgu, powiedziała ze zdziwieniem „o, tylko?”.

No tylko.

No trudno.

Zdążyłam tutaj:
zgubić klucz do pokoju i rozryczeć się z tego powodu,
Poznać kilka osób z konferencji,
Poznać Lankijczyka sprzatajacego pokoje, który miał cudowny uśmiech, zasłonił mi zasłony i życzył słodkich snów o 10 rano.
Opuścić pierwszy panel,
Wydać więcej, niż planowałam,
Zaliczyć pierwszy spowodowany zmęczeniem brak prądu. Czyli mdłości i konieczność powrotu do łóżka. Co zrobiłam i po dwugodzinnej drzemce czuję się dużo lepiej.

Ale zwróćcie uwagę na punkty o poznawaniu ludzi. Te punkty poczytuję sobie jako wielkie sukcesy i przezwyciężenie ograniczeń. Bo kurcze, znacie mnie trochę.
Nie umiem poznawać ludzi w tłumie. Na imprezach, dopóki ktoś mnie nie przedstawi, siedzę w kącie i cierpię. A tutaj nawet sama zagadałam do dwóch osob. Przy śniadaniu sami do mnie mowili, ale w czasie czekania na panel zagadałam sama. Juhuuuu!

Brzmi jak nic, ale to nie jest nic. To dla mnie wielki sukces, który w zdrowym, a także niemuzułmańskim świecie opiłabym drinkiem. Teraz mogę najwyżej napić się wody. Albo kolejnej kawy dzisiaj.

Zobaczymy, jak pójdzie mi dalej. Dziś uroczyste otwarcie, gala i przyjęcie, na którym wszyscy będą trzeźwi, tak jak ja. How cool is that?;p

Mówię serio. Na mniej osobiste relacje musicie poczekać do mojego powrotu. Będę notować i myśleć obiecuję przywieźć nam coś fajnego.

Tymczasem nie idę na basen (chociaż chciałam) i zabieram się do ogarniania rzeczywistości.

Ps

Hotel jest cudowny. Kocham hotele!

Ps2: fasolka i arbuz na śniadanie to jest to;)

3 myśli nt. „Szardża, NCD Alliance Global Forum: dzień 1 (samo poludnie)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.