Dlaczego miejsca dla niepełnosprawnych są szersze?

Ostatnio widziałam w internecie komentarz o niesprawiedliwości wynikającej z faktu, że miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych są szersze niż te dla innych osób.

Tak… Wg rozporządzenia ministra czegośtam szerokość zwykłych miejsc parkingowych powinna wynosić 2,3 m, zaś dla niepełnosprawnych – 3,3.

Skąd taka niesprawiedliwość?

Zobaczcie:

To znaczy po prostu, że wózek lub balkonik nie wciągną brzucha, żeby wejść do auta, jak to wielu z nas czasem robi na parkingach;p 

powiem jeszcze o jednej rzeczy, która mnie zastanowiła jakiś czas temu. Jechałam z kimś autem i ten ktoś chciał zaparkować na miejscu dla niepełnosprawnych. I zapytał mnie „mieszkają tu jacyś niepełnosprawni”? Powiedziałam, zgodnie z prawdą, że tak. A powinnam była powiedzieć, że to nieważne, bo miejsca dla niepełnosprawnych są po to, żeby było łatwiej niepełnosprawnym, niezależnie od tego, czy mieszkają w moim bloku, czy nie. Takie proste. A że świat jest pełen niewidocznej niepełnosprawności, w często na tak zadane pytanie nie da się odpowiedzieć.

Szczerze mówiąc, kiedy byłam sprawnym kierowcą, nie myślałam, że te miejsca są tak potrzebne. Uświadomiłam sobie, że tak w sytuacjach potrzeb różnych osób. Widząc, jak upierdliwe jest pakowanie wózka i jaki wysiłek wkładają ludzie w chodzenie o kulach, lub ci, którzy po prostu „kiepsko chodzą”. I tyle. Być może empatii nie można się nauczyć, na pewno jednak zdobywanie wiedzy poszerza horyzonty i pozwala zastanowić się nad tymi 3,3 m szerokości miejsc parkingowych.

 

2 myśli nt. „Dlaczego miejsca dla niepełnosprawnych są szersze?

  1. Wózek czy kule to dość oczywiste argumenty. A spróbuj takiemu komuś wytłumaczyć, że ludzie którzy gorzej chodzą mają problem z wąskimi przejścia i w ogóle albo, że wsiadając muszą mieć szerzej otwarte drzwi bo mają inny zasięg ruchu? Też o tym kiedyś nie myślałam. Choć zawsze miałam w dobie wrażliwość na innych i np zastanawiałam się czemu drogą idzie samotny czterolatek (potem okazało się, że zgubił się w pobliskim markecie i po prostu z niego wyszedł) albo czemu ten pies siedzący na ulicy ma taki dziwny wyraz pyska (był po wypadku bez zewnętrznych obrażeń) albo czy ta kobieta rozglądając się bezradnie czegoś nie potrzebuje (była niewiadoma i potrzebowała podprowadzenia parę przecznic ale o tym już pisałaś). Empatii chyba rzeczywiście nie można się nauczyć trzeba ją w sobie mieć. Nauczyć można się pewnej wrażliwości na sytuację, ale to z kolei daje nam doświadczenie, zdobywane latami i naszymi przeżyciami. Skąd wiedziała bym kiedyś, że idący dziwnie naprzeciw mnie mezczyzna jest po udarze? Teraz to rozpoznaje i bez strachu mogę rzucić żartem, że jakbym widziała swoje odbicie w lustrze tylko płeć mi się nie zgadza. Obserwujmy, uczmy się innych i przede wszystkim wyjdźmy czasem poza swoją strefę komfortu.

  2. Poruszylas bardzo wazny temat.
    My wiemy ,ze musza byc szersze i dlaczego.Mnie/wcisciwie kierowce/.wkurza kiedy taki stanie na granicy miejsca parkingowego.Czasem szerszy chodzik a czasem wozek nie dadza sie wyjac,a i ja nieco tezsza nie moge wysiasc.
    Syn dal lekcje pogladowa takiemu kierowcy i ten o dziwo przyznal racje.Powiedzial,ze juz nigdy tak bezmyslnie nie ustawi auta.
    Drastycznie potraktowal pania,ktora twierdzila,ze ja boli kolano i tez ma prawo tu stanac.Nie miala laski itd.Zrobila nam karczemna awanture.Dorobila sie mandatu.
    ,Empatii trzeba uczyc.Wchodzac ustepuje ludziom wychodzacym czym sa zdziwieni i wiele przykladow mozna dawac.
    Ale uwazam ,ze musimy egzekwowac nasze prawa jesli pelnosprawni udaja ze nie ma problemu.
    Prosze porusz temat -przywileje ludzi o znacznej niepelnosprawnosci.Tragedia .
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.