Znajdź sobie nowe hobby…

Na konferencji o której tyle pisałam padło zdanie, które kołacze mi się po głowie straszliwie.

„jeśli nie możesz kontynuować swojego hobby, znajdź sobie inne”.

I to jest takie ostateczne, że aż zachciało mi się płakać (wiecie, jestem bardzo emocjonalna jeśli chodzi o temat straty),jak wtedy, kiedy tata mi powiedział

„będziesz jeszcze pisać. Nie dostaniesz Nobla z literatury, ale pisać będziesz”.

Tata mówi, że nigdy mnie nie widział tak smutnej, jak wtedy, kiedy to powiedział.

I rzeczywiście, jechałam  na rowerze i robiłam wszystko, żeby się nie dać złom pocieknąć.

Oczywiście tata nie miał niczego koszmarnego na myśli, osatecznie nie napisałam samodzielnie żadnej książki, ale to dla mnie znaczyło mnóstwo rzeczy  ze sfery opuszczonych marzeń (nie zmienię nigdy niczyjgo życia tak, jak (tu wstaw nazwisko jednego z moich ulubionych pisarzy) niektórzy pisarze zmienili moje.  I nigdy już nie będę porządnie moimi 4/5 mózgu.

To, mimo wielu trudnych momentów,byl jeden z najgorszych. Nigdy nie powiedziałabym choremu ‚zrezygnuj z pasji’. Mogłabym powiedzieć ‚znajdź sobie coś zastępczego’ ale nie powiem ‚nawet nie myśl o tym’, wszystko może się wydarzyć, mózg to tajemnicza maszyna, a treningi mogą czynić cuda. Tak jak przed udarem, nie wszyscy, my udarowcy, mieliśmy dostać Nobla, ale nie widzę powodu dla którego trzebaby przestać o nim marzyć i robić co w naszych mocach, żeby go zdobyć. Nie na tym polega pasja? Czy hobby?

Ok, osoba niechodzaca nie pójdzie na poranny jogging, a ktoś kto stracił wzrok nie ułoży nawet kawałka tradycyjnego puzzla. Ale przecież można wciąż interesować się bieganiem i korzystać z takich puzzli. Dużo jest stracone, ale nie wszystko. Najgorzej jest stracić to, co się kocha.

Ja np.kocham pisać. I pisze, wciąż niedobrze, ale coraz lepiej, nawet ja to przyznaję.

Uwielbiam podróżować i mimo że łapie mnie non stop choroba lokomocyjna, nie odmawiam podróży jak tylko mogę (: wspomnienia zostają dobre, a nie złe :)

Kiedyś lubiłam biegać, docenialam oczyszczającą moc biegu. I po udarze nauczyłam się chodzić, ale nie mogłam pobiec. Nie powinno być przeciwwskazan, bo byłam już wystarczająco sprawna i co? Krok po kroku, z pomocą mojej pani Madzi, doszlam do truchtu. I teraz sobie truchtam czasem :)

Mam masę książek, które koniecznie chciałabym przeczytać, ale nie mogę. Ich skomplikowanosc nie pozwala mi przebrnąć dwóch stron. Ale w styczniu czytałam tylko krótkie notki in na głos… Więc wiecie,nie teraz, to kiedy indziej(: Są rzeczy, które bardzo bym chciała robić, ale nie mogę. Ale nie chce się na tym skupiać ma co dzień, lepiej myśleć, że czasowo nie daje rady.

Sama siebie nie poznaje w takim pozytywnym wydaniu.  Jak komuś powiem,że jestem pesymista, niech mi pokaże te notkę. Przyznam wtedy, że tylko w 90%:)

Jak jest mi bardzo smutno,  że czegoś nie mam /nie mogę, to trochę się z siebie nabijam i robię sobie painta. Dam wam zobaczyć kilka – bo czemu nie? (; fantazja jest pod tego żeby bawić się!

FB_IMG_1447954200711FB_IMG_1447954110259FB_IMG_1447954116520FB_IMG_1447954137739FB_IMG_1447954144090FB_IMG_1447954152926FB_IMG_1447954163510FB_IMG_1447954175743FB_IMG_1447954182925

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.