zabawne gierki, a tu lecą bierki

gra w bierkiKiedy znajomi odwiedzali mnie jeszcze na neurologii, śmiali się, że niedługo będę grać z nimi w bierki lewą ręką, hihihi, haha, a potem chciało mi się ryczeć, bo to dla mnie były zbyt okrutne żarty.

Nadszedł jednak czas długaśnego pobytu w Konstancinie, musiałam zmienić trochę nastawienie i w końcu poprosiłam przyjaciół, żeby kupili mi bierki. Trochę w to nie wierzyłam, ale graliśmy – żeby było sprawiedliwiej, wszyscy lewymi rękami. Głosy oburzenia słyszałam z rzadka. Graliśmy na początku na szpitalnych krzesłach, było ciężko, ale jakoś szło, zdarzało mi puścić pojedynczą bierkę w lot koszący po korytarzu. Ale od czasu do czasu coś się udawało zrobić. Ręka się trzęsła, ale od czasu do czasu się coś udawało. Raz na jakiś czas dobrze wyciągniętą bierkę wypuszczałam. Z czasem szło coraz lepiej. Chyba ani razu nie wygrałam, ale postęp naprawdę widać było gołym okiem.

Nawet zdrowy praworęczny miał oczywiście dużo z tym problemów, ale to mi patyczki wypadały, ułatwiając innym zabawę. To mi łapa potrafiła się zatrząść tak, że aż psułam cały układ. To ja musiałam się skupiać tak, że na chwilę mnie nie było.

Gra w bierki wymaga tego, czego nie mam: sprawności ręki, precyzji, logicznego myślenia, przestrzennego myślenia, koncentracji. I chyba dzięki temu jest idealna. Muszę do niej wrócić Czas odkurzyć patyczki, które nawet były mi przyjacielem w chwilach załamania ( ;

 

gra w bierki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.