W worku ziaren – o czuciu w dłoni ponownie

Czucie w kończynach jest jak oddychanie. Nie zauważasz go, kiedy po prostu jest.  Dopóki nie pachnie bzem. Albo nie brakuje ci powietrza.

Kiedy powiedziałam na terapii zajęciowej,  że brakuje mi czucia, dostałam moja ulubioną zabawkę, która od razu skojarzyła mi się z czymś co znam.  Ostatnio przypomniałam sobie te scenę:

I to było to.  Te ziarna, którymi zachwycałam się w gimnazjum.

Dostałam mieszankę z surowego ryżu, makaronu, koralików i klepaków. I miałam się nią bawić.  Zanurzać w niej dłonie i probować czuć. Chwytać opuszkami, przebierać palcami, doświadczać.  Czy to nie piękne? (; jak z Amelii. Tylko że nie w Paryżu tylko w szpitalu.  Bez Yanna Tiersena w tle, którego zastepowało RMF FM. I tak miło.

chodziło o to,  żeby probować różnych rzeczy.  Uwierzcie, włożenie łapy w klujacy makaron necie ja stymulować. Jeśli nie stracili się czucia na zawsze i ostatecznie, powinno pomagać.  Nie tylko to.  Chodzi o różne tekstury.  Granulaty, powierzchnie, najperw jedwab, potem papier ścierny.

Nie ćwiczenie, a relaks.  To naprawdę przyjemne, bo zdrowa ręką służy jako odnośnik, jak być powinno.  Jak było:)

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.