W sumie nic – „Bez ograniczeń” Jerzego Vetulaniego.

Na lewaczkowym Fejsbuniu chwaliłam się że kupiłam dwie książki:

Byłam ciekawa obydwu, ale szczególnie tej drugiej, bo słyszałam cudną audycję w programie Off Czarek. Oczywiście się pomyliłam i audycja była o innej książce Vetulaniego.  jestem pierdołą. No nic, poszło „bez ograniczeń”;)

Za całą recenzję mógłby mi posłużyć komentarz, który zamieściłam na lubimyczytac.pl

Vetulaniego wolę kiedy mówi, niż kiedy jest spisany. Jakoś formuła ciekawostek lepiej się w takiej formie sprawdza. Książka jest ot tak uporządkowanym zbiorem ciekawostek. ja to z takimi informacjami – są ciekawe, czasem zabawne, czasem szokujące, ale to wciąż ciekawostki, nie spójna całość. Lektura może być pomocna w czasie erudycyjnych rozmów;)

Mnie razi fakt, że Vetulani jest niekonsekwentny w swojej postawie. W jednych miejscach zdaje się dopuszczać swoją omylność, otwierać na fakt, że cos może się zmienić w stanie nauki, ale im bardziej kontrowersyjny temat, tym bardziej się okopuje na swoim stanowisku. A ja, na mocy swoich doswiadczeń, oraz jego drobnych niekonsekwencji w interpretacji, nie wszystko kupuję.

Mimo tego to świetna popularyzatorska lektura:)

I to w sumie tyle. Dodam tylko że niektóre rozdziały zawiodły mnie bardziej niż inne. Na przykład ten o tym, jak różnią się między sobą mózg kobiety i mężczyzny. Jakoś w tym miejscu nie mogę zaakceptować tego, że facet gdzie indziej mówi o ewolucji, a tutaj trwa przy tym, że przez tysiąclecia baby się zajmowały tym i tym, więc wszystko jest takie proste. Jakoś wierzę że na przestrzeni ostatnich kilku pokoleń nasze mózgi zmieniały się szybciej niż wcześniej i część prawd o neandertalczykach nie musi  być prawdziwa wobec współczesnych podziałów płciowych. Jestem jakoś nieekspercko przekonana że na stare prawdy o różnicach w mózgu należy nałożyć kolejną warstwę interpretacji. No, ale to taka nienaukowa opinia.

Jerzy Vetulani jest wielkim zwolennikiem legalizacji marihuany.

Ja też jestem za tym, ale nigdy, pamiętając o znajomych z przeżartym trawką, z brakami koncentracji i pamięci, o przyjacielu na którym nie można niestety polegać, nie mogę tak łatwo powiedzieć, że to nie jest niebezpieczne.

 

Dobra lektura dla tych, których interesują mózgi – są moim nowym hobby;) ale bez przesady.

A, udar mózgu pojawia się tylko w jednym, niezbyt istotnym fragmencie, tak gwoli ścisłości(;

Życzę miłej soboty!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.