Udar jest bardziej tajemniczy niż myślałam – „Gupi muzg” dra Deana Burnetta

dean burnett gupi muzgW końcu, po miesiącach, udało mi się „zmęczyć” książkę „Gupi muzg”. Piszę „zmęczyć, bo dr Dean Burnett napisał książkę tak napakowaną interesującymi mnie faktami, że naprawdę nie udawało mi się przeczytać na raz więcej niż kilka stron. A to w dobre dni:)

Bo „Gupi muzg” był tak interesujący dla mnie, że starałam się sporo zapamiętać. Zgadnijcie, czy się udało;pp Nie podpowiadam. Zamiast twardej wiedzy, zostało mi w głowie kilka mechanizmów, którymi rządzi się mózg i poczucie, że to jest jeszcze bardziej tajemnicza maszyna, niż myślałam. Chociaż bardziej poznana, niż zdawałam sobie sprawę.

I tak sobie myślę od czasu, kiedy zaczęłam kończyć czytanie tej książki, że mimo wszystko, udar mózgu jest bardziej tajemniczą przypadłością, niż mi się wcześniej wydawało. Tzn. skutki udaru. A przecież wiecie, że uważam nas za bardzo tajemnicze bestie, dla których mało konkretna odpowiedź „tak może tak być po udarze”, jest czasem największym konkretem, którego mogą się dowiedzieć. 

Mnie zaskoczyło najbardziej to, że mimo wysokiej specjalizacji poszczególnych obszarów mózgu, i faktu, że zasadniczo wiemy, co i gdzie zostało zniszczone, efekty wylewu są tak nieprzewidywalne. No bo come on.

Popatrzcie na swoich bliskich/na siebie/na znajomych udarowców, zorientujcie się, w który obszar łepetyny niedokrwienie (lub krwotok) dotyczyło i poczytajcie, jakie dokładnie są tam ośrodki. To znaczy, możliwie dokładnie dowiedzcie się, co tam się zepsuło w teorii. I potem zobaczcie, z czym faktycznie się na co dzień zmagacie. W jakim stopniu to się pokrywa? Pewnie dużym.  Ale jestem jakoś przekonana, że problemów macie więcej, niż wynikałoby z opisu danego obszaru mózgu.

Moglibyśmy kopać głębiej i tłumaczyć naukowo efekty uszkodzeń mózgu, ale i tak dojdziemy do rzeczy niewytłumaczalnych przez neurologię, niewidzialnych w rezonansach, nieodkrytych przez fizjologów.

Ściana.

To jest tak fascynujące, że żałuję, że nie jestem lekarzem. Neurologiem. Albo neuropsychologiem. Albo neurobiologiem.

Naprawdę.

A książkę oczywiście polecam;)

PS

<chwaleniesię>Myślałam, że „Gupi Muzg” to druga książka, którą skończyłam w tym roku. A tu moje Lubimyczytac mówi, że nie! Czwarta! I o jednej z nich przynajmniej naskrobię jeszcze tekst;) Jak ktoś ma konto na lubimyczytac zapraszam do dodania mnie do znajomych:) Tu link do mojego profilu [klik]. Dodaję tam książki, jak pamiętam to zrobić. Ale mimo dziur, LC ładnie pokazuje, co lubię czytać;)</chwaleniesię>

PS 2

Kurde, napisałam dla nas już tyle tekstów, że nie mogę znaleźć tego, który chcę podlinkować. Trudno. Niesamowite!

PS 3

Miłego dnia;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.