Jak założyć biustonosz jedną ręką? Wideo:)

jeśli ktoś śledzi moją stroną na Facebooku wie, że ubieranie biustonosza jest dla mnie mordęgą. Chwaliłam się nawet, kiedy udało mi się włożyć biustonosz pierwszy raz. No cóż, powrót do zdrowia składa się z małych sukcesów. Ten był dla mnie wielki.

biustonosz

 

Znalazłam wideo, które jednoręczne kobietki mogą pokochać:) ja pokochałam:) spastyczna pani pokazuje jak założyć stanik jedną ręką sprawną. Nie jest to bardzo skomplikowane, próbowałam, nie udało się od razu, ale jak sami wiecie praktyka czyni mistrza:)

Wideo jest po angielsku, ale sposób widać w nim dobrze:)

Pani mówi też o tym, że na początku używała sportowych biustonoszy. Ale jak wiemy to nie to samo;) Mi początkowo też pomogły, ale z nimi też mam kłopoty;) Strasznie mi się zawijają skubańce.

Generalnie nie znoszę dalej czynności ubierania. wszystko mi się plącze. Biustonosze i rękawy są przeze mnie szczególnie nielubiane dalej:)

 

rehabilitacja neurologiczna poudarowa – masz 30 dni od wypisu żeby trafić na oddział

1473928256835trafiasz na udarówkę i udaje ci się przeżyć. Ręka nie pracuje, chodzenie nie idzie, rozumiesz co do ciebie mówią, ale nie bardzo umiesz powiedzieć co myślisz. I co wtedy?  Trzeba się dostać na rehabilitację.

Jeśli masz szczęście to trafiłeś na neurologię w szpitalu, który ma także oddział rehabilitacyjny i lekarze przeniosą cię tam z oddziału na oddział. Jeśli masz pecha lekarz ci niczego nie zaproponuje. I musisz (a raczej twoja rodzina musi) szybko znaleźć oddział rehabilitacyjny. Już podczas pobytu. Bo na rehabilitację trzeba się zgłosić najpóźniej w ciągu 30 dni od wypisu. Tak mówią wytyczne NFZ. Bo jeśli nie,  to nie będzie ci przysługiwać ta rehabilitacja poudarowa wczesna. Wiadomo, że miejsc jest za mało wobec potrzeb. Potem można się umawiać na rehabilitację (już raczej nie neurologiczną…),  oczywiście ze skierowaniem i normalnie. Ale każdy wie, że na to się czeka miesiącami.

nordic walkingDlatego warto się spiąć i szukać. I nie obrażać się na rzeczywistość, że trzeba jechać do szpitala, w którym jest jedna toaleta na piętro. Warto się zmusić i jechać, bo pierwsze dni, tygodnie, miesiące są kluczowe. Warto cisnąć lekarza, żeby znalazł nam miejsce. Albo przetrzymał na oddziale do czasu umówienia się na oddział rehabilitacji. Warto zrobić wszystko, żeby wrócić do zdrowia.

Potem można (i trzeba!) się rehabilitować, ale postępy są wolniejsze raczej. Nie jest prawdą że po pół roku/roku nie można się spodziewać postępów. Można i trzeba. Ale też najlepiej dać z siebie wszystko, żeby znaleźć sobie oddział rehabilitacyjny w ciągu tych 14 i 30 dni. Dla  własnego dobra.

Nawet kiedy chory trochę marudzi (jak ja za pierwszym razem!).

Jeśli się nie zgłosisz na oddział rehabilitacji neurologicznej w ciągu 30 dni teoretycznie przepada ci szansa na rehabilitację neurologiczną, przynajmniej na oddziałach szpitalnych. I co wtedy? Nie wiadomo. Zostaje kombinowanie w ramach systemu. Ja nie wiem. Jak się dowiem, to Wam powiem.

Obiecuję:)

Moja alergia na szpital (rehabilitacja, dzien 18)

Allergy Nie jestem alergikiem. Mogę jeść mleko,  jajka, myć się w najbaradziej podlych żelach do mycia, ale w szpitalu skrobię się i skrobię.  swędzi!

Nie codziennie,  i nie widzę w tym wzoru. Na początku drapalam się podczas spacerów,  potem doszły zajęcia,  albo wieczorne drapanie,  jak leżę w wyrku… No i nie wiem co.

I się śmieję,  że to po prostu alergia na szpital.  Albo szpitalofobia się u mnie tak objawia:)

Dziś sobie ucieknę i zobaczę czy też się będę drapać(; zgaduje że tylko na buzi od słoneczka   bo na nie jestem bardzo nadwrazliwa albo troszkę alergiczna.  Miłej soboty :) to mój ostatni weekend w szpitalu. Tarararara!

Polaleraksu;) (rehabiliracja 15/21)

Hydromasaż Kto by nie chciał,  żeby jego obowiązkiem było 15 minut w jacuzzi?

No to jest proste. Po prostu trzeba się rozchorować, iść na rehabilitację i zgłosić odpowiednie bóle.  I wtedy zapiszą nam hydromasaż. I będzie kąpu kąpu (;

Hydromasaż rozgrzewa, rozluźnia miesnie i podobno stymuluje:)

Ale nie jest taki do końca jak jacuzzi w spa :) te prądy mają mam masować odpowiednie mięśnie ;) czy masują, to nie wiem,  ale są przyjemne :)

Z hydromasażem po udarze trzeba jednak uważać.  Wszyscy wokół mówią mi,  że nie może być za ciepły (bo serce,  bo mózg,  bo nie wiem co). I jak się źle czujesz,  lepiej odpuścić.  Co będzie,  jak zaslabniesz w tej wielkiej wannie?

Z tego powodu wczoraj mi mnie panie fizjoterapeutki nie wpuściły do wanny. Źle się czułam.  dziś wracam!  

Szczerze mówiąc to nie wiem czy to pomaga na te spięte mięśnie.  Ale jest przyjemne.  Z drugiej strony już nie męczy.  Moja ulubiona czynność,  przebieranie i mokry ręcznik ;) na szczęście i na nieszczęście ten zabieg powoli się kończy.  I chyba jest ok póki co (;

 

 

Rehabilitacja (dzień 13/21)

1473928256835No, musze powiedzieć że chodzę coraz ładniej.

Z kaczuszki lub pingwinka staję się na powrót człowiekiem :)

I w tak zwanym międzyczasie pisania usłyszałam ‚ ale pani Kasiu!  Pamiętać o nodze!’ i musiałam się poprawić.

Jest tak.  Już się nie kołyszę prawie, za to od czasu ‚koszę’ nogą.  I tak sobie chodzę. Coraz odważnej,  coraz lepiej. Póki co bardzo ciężko mi się pisze. Głośno tu, dużo ludzi mówi naraz,  mało czasu.   Więc i relacje są takie sobie.  Nie narzekam.  Boję się,  że ktoś zacznie mi pluć do jedzenia!  A gości mam rzadko i nie na stałych dostaw jedzenia :pp

Weekend! Przepustka ze szpitala. Mozliwe?

Piątek, piatąteczek, piątuniuniunio i weekend. To w szpitalu dziwny czas.  Niby cieszy. Odpoczynek od wszystkich zabiegów, badań i budzenia o 5 rano na ‚Pani Kasia, ciśnienie’.

Ale z drugiej strony weekend w szpitalu, zwłaszcza kiedy jest się na rehabilitacji to jest jeden wielki bezsens. Niczego nie zrobisz. Tylko sie frustrujesz, że tam gdzieś się toczy życie.  Frustrujesz się,  że zamiast z psem rano musisz się bawić z tabletem. A jak myślisz o świecie, który gdzieś tam modli się, żeby kac go nie złapał, bo nagle zacznie wirowac.

Odpowiedzią na problem oddziału rehabilitacyjnego jest tak zwana, w wielu miejscach wręcz MITYCZNA przepustką. Stwór niegdyś widywany często, obecnie raczej schodzi do podziemi. Ale czasem może się wyłonić,  kiedy się tego w ogóle nie spodziewasz. Kiedy lekarz mrugnie do ciebie w piatek i powie żeby sobie wyjść z wpisem na nieformalna przepustkę z zastrzeżeniem ‚tyko na siebie uważać proszę!’

Albo jak nagle okazuje się,  że można iść zapytać o przepustkę od śniadania do kolacji. I się ją dostanie!  Albo jak wypisują na prawdziwą przepustkę z ważnego powodu, ale o tym to słyszałam, nie widziałam.

Zazwyczaj to co słyszy się przy przyjęciu to ‚nie ma przepustek’. Istnieją nawet szpitale które wyrzucają za wyjście z ich terenu.

I weź tu ryzykuj.  Różnie się tłumaczy ten problem ginącego gatunku.

Po pierwsze, bo kto wówczas jest odpowiedzialny za pacjenta?

Po drugie,  bo pacjent na przepustce nie jest opłacany i szpital jest stratny.

Po trzecie,  bo (trochę niezrorozumiale) bo przepisy.

Wg przepisów można wypuszczać pacjentów psychiatrykow i rehabilitacji i opieki paliatywnej i czegoś jeszcze… A teraz to nawet chyba l chcą zabrać ten przywilej pacjentom psychicznie chorym.

Widziałam w szpitalach wiele. I mało co mnie ucieszyło jak ten widok :) cisza, spokój… A teraz znowu szpital.

dsc_1025

Tu coś o tym wszystkim piszą…ladhttp://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/Przepustka-nie-dla-pacjenta,121477,1.html

 

Ja i moja spastyczność w wersji niewidocznej

Mam zapisany zabieg. Tak zwane prądy (opiszę kiedy ind:Die wiem jeszcze jak to działa).

Leżę, pani każe mi luźnej nogę. no nie bardzo umiem ja zadowolic.

Ogląda mi nogę. I mówi, ale ja tu nie widzę spastyczności.

Stoją nade mną 3 osoby i radzą co robić. Zabueg zapisany musi się odbyć. Zakladają elektrody na zginacze…

W elektrody są podłączone. Ja leżę. Prąd mnie kopie w stopie. Dziwne, ale śmieszne. Jak sie uprzeć, nawet przyjemne. Ale przy kolanku nic nie czuję. Podkrecają coś i zaczyna odrobinę łaskotać. I tak sobie leżę prąd kopie, ha myślę.

spastyczność stópJa czuję że noga jest dużo bardziej sztywna. Gorzej chodzę z jakiegoś powodu. Pani Madzia widzi początki spastycznosci,pani dr tez. Kolejny fizjoterapeuta też.

Zdania są podzielone, ja oczywiście zawsze sprawię kłopot niechcący!

Ktoś jeszcze chce na mnie popatrzeć? ;)

Ps

Pozdrawiam z rehabilitacji. Łeb mnie boki na okrągło! Jestem padnieta, ale przytomna. Trzymajcie kciuki:)

Mój drugi udar

bicyclewydarzył się, gdy z mamą uskuteczniałyśmy zdrowy tryb życia.

Pojechałyśmy na wycieczkę rowerową, miałyśmy w planach nieco ponad 30 kilometrów. Czerwona flaga, brak pogody na plażowanie, ale mnie jakoś morze uspokaja, jak nie ma przy nim tłumów. Było ślicznie, początkowo pachniało lasem, później morzem, na końcu mżawką, która nagle zmieniła się w ulewę.  Ok, zrobiło się zimno, ale jakoś się jechało.

Strasznie mi zdrętwiała lewa ręka, aż musiałam się zatrzymać, żeby ją rozprostować z pomocą prawej. Oczywiście myślałam, że jestem tak wydelikacona, że to przez ziąb.  Mama patrzyła

na mnie tymi przestraszonymi oczami, więc umówiłyśmy się że dojedziemy do Dziwnówka, zjemy rybę i ona pojedzie po auto. Dojechałyśmy do smażalni i mama uznała że nie będzie czekać, co było sensowne, bo obie ociekałyśmy. Postanowiłam, że jak wróci, to zadzwonimy do mojej neurolog zapytać o radę.

Zamówiłam rybę i sok pomarańczowy. I nagle zorientowałam się, że nie jestem w stanie go odkręcić, a potem, że nawet utrzymać w dłoni. No to było coś. Podeszłam do pani przy kasie i zapytałam

Przepraszam, czy opada mi pół twarzy?

DCF 1.0

DCF 1.0

a ona się rozchitotała. Sama wiem, że to było dziwne pytanie, ale potem powiedziałam jej, że chyba przechodzę udar mózgu i  wytłumaczyłam jej skąd wiem. Nie wiem jak, bo czułam się bardzo, ale to bardzo zdezorientowana i żałowałam już, że wysłałam mamę po auto. Kiedy zorientowałam się, że nie jestem w stanie odwinąć sztućców i ze jest coraz gorzej zdecydowalam, ze czas zadzwonic po pogotowie i sprawdzilam godzine z paragonu, zeby wiedziec mniej wiecej o której pojawily sie objawy. W zgłaszaniu pomagało pół smażalni Przystanek Alaska w Dziwnówku, bardzo wszystkim dziękuję za pomoc i życzliwość:)

ja: Dzien dobry, chyba przechodzę udar mózgu

pani: a skąd pani wie?

ja: bo kiedyś już miałam…

pani: kiedy?

ja:no z 2 lata temu

pani: a jakie ma pani objawy?

ja: no na pewno niedowład, ale nie straciłam przytomności.

Pani: no i co by pani chciała?

ja: …

Pani? Wezwać karetkę?

Ja: tak.

no i tu nastąpiła długa próba przypomnienia sobie i dowiedzenia się gdzie jestem. 

I udało się:) W momencie w którym pojawiła się moja rybka na stole, wróciła mama i zajechała karetka. Zostałam zbadana, pan ratownik bardzo ładnie się mną zajmował, jechałam częściowo na sygnale i wszystko pamiętam! Z karetki zadzwoniłam do braciszka, nawet na kamerze. I powiedział mi, że wygladam dużo lepiej niż za pierwszym razem i żebym się nie bała.

Oczywiście że się bałam, ale nie śmierci, tego się raczej nie boję, ale tego, że znowu czeka mnie mnóstwo pracy i że drugi udar jeszcze bardziej mnie zdołuje. I mój powrót do świata aktywnych pewnie znowu się odwlecze o kilka lat. Bardzo się tego bałam i dalej się boję.

pogotowieW szpitalu pamiętam wszystko jakby mniej. wszystko mnie irytowało, Bo już byłam zmęczona naprawdę i coraz mniej potrafiłam sobie przypomnieć. Oczywiście powiedziałam wszystko, co pamiętałam… W końcu się pani doktor zdecydowała się na trobolizę. Objawy trochę mi się zmniejszyły, ale nie do końca, a skany głowy nie były tak  czytelne, bo nie było wiadomo, które ubytki są nowe, a które stare, i nie wiadomo było zbyt wiele. ile razy słyszałam w tym szpitalu „no nie widziałam/em pani przed udarem”, nie policzę.

Koniec końców nawet nie zauważyłam kiedy podano mi trobolizę na którą zgody nie pamiętam, ale pewnie ją wyraziłam, a kiedy tata, mama i ich przyjaciel stali patrząc na mnie tym wzrokiem. I poszli. A ja zostałam namówiona na tabletkę nasenną i spałam świetnie.

PS

Nie jestem lekarzem, ale rozonałam u siebie udar po niedowładzie i „dziwnym” czuciu się. Świat nie wirował, ale był odrobinę inny.  I wiecie, jak trudno wytłumaczyć to lekarzowi? Rozmowa kwalifikacyjna to przy tym pikuś.

 

mój nowy prawie ulubiony fizjoterapeuta:)

Kolejny szpital to kolejni fizjoterapeuci i kolejne podejścia do fizjoterapii. Zestaw który opiekował się nami w szpitalu był naprawdę dobry. Oddział miał trzech fizjoterapeutów, którzy pracowali z nami. Rehabilitację miało się dwa razy dziennie, przed południem i po południu. w nawet w sobotę!

Pierwszym z fizjoterapeutów, który do mnie przyszedł, był pan Krzyś, bez wstawania, butelka była moim  narzędziem, kozłowałam piłką z łóżka! Ten udar był mały i tylko słabsza była ręka, i ta noga…

Cóż, nie będę pisać o wszystkich ćwiczeniach, powiem o tym, dlaczego polubiłam pana Krzysia. Chyba lubię ludzi, którzy są bardzo wymagający. Ćwiczyłam chętnie, jak zazwyczaj, ale pan Krzyś był wymagający. Fizjo, ale też usportowiony. Jeden sport walki plus crossfit. Trochę metod treningowych używał na mnie. A ja chyba lubię, jak ktoś jest wymagający i zna się na rzeczy.

Przez ostatnie dni mówiłam do niego z uśmiechem ‚trenerze’. Wiecie, pan Krzyś to był facet. Na pewno lubił sport i stawianie ludzi na nogi. Lubił pogadać o sporcie z innymi mężczyznami, których rehabilitował, słuchał o moich sportach, chciał spróbować jogi:) Pokazałam mu psa z głową w dole, tzn. wytłumaczyłam. Downward Facing Dog

A on od razu zaczął pytać ile tak stoimy na zajęciach. Rzuciłam ‚nie wiem, może z pięć minut’. A on pięć? to i ja muszę! I stał 5 minut w psie z głową w dole:) Nie był to najpiękniejszy pies którego widziałam, ale cieszył się jak dziecko. Później się chwalił, robiliśmy kilka innych pozycji, sam się nauczył pozycji kruka, której w życiu nie zrobię:)) To było naprawdę fajne.

No polubiłam faceta(: jeśli kiedyś tu trafi to chciałabym, żeby wiedział, że jestem wdzięczna:) pozostałym terapeutkom będę wdzięczna w innych notkach, w tej dziękuję panu Krzysiowi:)

ps

„prawie” z tytułu notki jest oczywiste chyba, po fizjoterapeutyczne pierwsze miejsce w moim sercu zawsze będzie zajmować pani Madzia.

Przyczyny udaru (VI): udar kryptogenny – wychodzę ze szpitala bez poznania przyczyny i co dalej?

Już za kilka godzin wyjdę że szpitala i w wypicie będę miała (tak zgaduję)  coś w stylu  ‚pacjentka z udarem niedokrwiennym o nierozpoznanej etiologii’. Czyli: z udarem kryptogennym,  czyli: o nierozpoznanej przyczynie.

Kiedyś mawiałam, że żaden udar nigdy aspirin-2-1496974nie wyszedł z człowieka,  i nie powiedział ‚słuchaj stary, spowodowało pfo, te cholerne fajki nie pomogły,  a stres w twojej robocie dołożył cegiełkę’. Ale przyzwyczaiłam się do myśli,  że to była dziura w sercu,  a fajki jej nie pomogły.

FB_IMG_1447954152926Pisałam wam już o PFO (http://lewaczka.pl/przyczyny-udaru-pfo/) tym, że moi lekarze,  powiedzieli,  że prawie na pewno ta cholerna dziura w sercu była przyczyną tego wszystkiego.  bo była taka duża.  I tak ogólnie spałam spokojnie,  bo byłam przekonana,  że jestem jedną z tych osób,  które nie będą się z tym wszystkim borykać raz za razem. Skoro dziura w sercu jest zamknięta,  przyczyna wyeliminowana, wszystko miało być dobrze.

A nie jest.  Wychodzę ze szpitala uzbrojona w aspirynę, która mi nie pomogła za pierwszym razem.  Kiedy pytałam Pana doktora czy możliwe jest inne leczenie przeciwkrzepliwe powiedział,  że to jest standardowe. Dobrze,  że będę brać większą dawkę. Ty razem 150 mg.

Szczerze mówiąc,  wolałabym robić sobie codziennie zastrzyk w brzuch i czuć się bezpieczniej.  ale tak nie będzie.

lekarze tutaj w szpitalu zrobili wszystko,  co zazwyczaj się robi, i dodatkowo jeszcze to miałam echo serca.  I nie odkryli przyczyny.  Więc będę się bała, że stanę się w końcu potwierdzeniem statystyki, która mówi,  że bardzo wiele osób po udarze w ciągu miesiąca, roku,  pięciu przechodzi kolejne udary mózgu. I w końcu umrę.

Po raz pierwszy w życiu naprawdę się tego boję. Pan dr,  zapytany,  powiedział mi, że są różne schorzenia,  które mogą się objawiać udarami w młodym wieku,  ale nie ma na nie lekarstw i tak liczy się na aspirynę.

Czuję się trochę że zawiodłam.  rodzinę, samą siebie,  i was. Przecież tyle pisze o prewencji wtórnej, o tym jak i co jeść,  żeby pić dużo,  jeść porzeczki i tłuste ryby morskie i tak dalej, żeby dbać o siebie, dużo się ruszać…  stosuję się sama do swoich rad i to,  co piszę nie zadziałało.

Przepraszam za to. Moich najbliższych i Was i wracam do stosowania własnych rad,  bo nic innego nie mogę.  Trochę bardziej pokraczna,  z ciężkim sercem, ale wracam.

Ps Mam dużo nowych tematów i obserwacji,  przede wszystkim osób,  o których bym chciała napisać.  nie ma tego złego (;

 

Udar mózgu: przyczyny mogą być różne

Poniżej wrzucam linki do wszystkich notek z cyklu:

(I) PFO 

(II) Fajki

(III) Migotanie przedsionków

(IV) Otyłość 

(V) Wysokie ciśnienie 

(VI) Udar kryptogenny

(VII) hormony

(VIII) Toczeń

(IX) Rozwarstwienie tętnicy szyjnej