lewaczka.pl – udar mózgu » Blog Archives

Tag Archives: życie szpitalne

inni udarowcy

Galeria twarzy (9): naprawdę. Każdy udar jest inny.

Published by:

zumbaTylko raz coś takiego widziałam. Radzę przygotować się na szok, bo ja to widziałam na własne oczy i dalej nie chce mi się wierzyć.

Poznałam panią po kilku tzw. mikroudarach, czyli TIA, która – uwaga – nabrała po nich więcej energii. Wręcz nią tryskała. Mówiła, chodziła, gdyby mogła, pewnie poszłaby na dyskotekę:)

To było takie super, choć z drugiej strony dla mnie, słabeusza który jest wiecznie zmęczony, trochę męczące. Ale co tam, cieszę się, że udary niekoniecznie muszą oznaczać wymęczenie.

A czego to dowodzi? Mianowicie tego, że – jak to mówią wszyscy wokół – każdy udar jest inny. Niestety. Ale dla niektórych na szczęście:)

mój udar

Punkcja lędźwiowa po udarze mózgu? A na co to, a komu to potrzebne?

Published by:

Tak. Już pisałam, że szpitalu robiono mi punkcję lędźwiową.  Nie jest to takie proste dla mnie. Wiecie, bo punkcja lędźwiowa po udarze mózgu nie jest wcale taką oczywistą oczywistością.

Punkcja zaraz po udarze…

nie jest wcale taka dziwna, bo z jej pomocą można odkryć, z jakiego rodzajem udaru mózgu mamy do czynienia. Niedokrwienny czy krwotoczny, oto jest pytanie. Niby łatwiejszy jest tomograf, ale punkcji używa się (używało?) w tym samym celu.

Punkcja pół roku po udarze…

Nie jest taką oczywistą oczywistością. Ale co tam, przeszłam to. Z tego co pamiętam, szukano u mnie stanów zapalnych. Żył? Gdyby były zapalone, byłby to jakiś trop. Chyba tak…

Ale ciekawsze od powodów jest to, jak procedura wyglada.

kładą cię na boku lub sadzają. każą się skulić i wbijają igłę w kręgosłup. potem wylatuje z niego produkowany w mózgu płyn mózgowo-rdzeniowy.

niestety nikt nie chciał pokazać mi wielkości strzykawki, bo za duża. nie zaspokoiłam więc swojej ciekawości. co ważne, wcale nie bolało tak bardzo! komfortowe to to nie było, ale bez przesady. ból krótki nie aż tak upierdliwy. Continue reading

mój udar

5 absurdów szpitalnych – są rzeczy, które nigdy nie przestaną mnie dziwić

Published by:

Cóż.  Są rzeczy, które nigdy nie przestaną mnie zadziwiać w szpitalach.

oto lista pięciu rzeczy, które nieustannie mnie dziwią. Ani to  śmieszne, ani straszne, wiecie: taka subiektywna lista, która nie jest nawet wylaniem żalu, bo żaden z wymienionych absurdów nie jest czymś superniedogodnym:)

  1. ZAWSZE zbyt krótkie prześcieradła.
  2. Nigdy nie możesz zaplanować z dużym prawdopodobieństwem ile tu zostaniesz. Pełny SOR nie musi oznaczać, że spędzisz na nim pół doby,  a pusty – że szybko spojrzy na ciebie lekarz. To,  że spodziewasz się krótkiego pobytu, nie oznacza że będziesz w szpitalu krótko.  Ostatnio miałam na 100 procent zostać na 4 dni,  a zostałam na aż 8. Nie me lekko kiedy mama chce wziąć wolne,  żeby nie trzeba było wracać do domu busem
  3. Jakie kochane są pielęgniarki i salowe! Przeważnie są święte i przecudowne.  Mimo że pacjenci dają w kość. Tylko w jednym szpitalu było inaczej,  ale też nie miałyśmy że sobą zbyt wiele do czynienia.
  4. nawet jeśli w koszu na śmieci jest jeden papierek trzeba wymienić worek na śmieci.
  5. szpital nigdy nie jest cichy. nawet w nocy jest szepczący, krzyczący, szumiący, chrapiący, grający, trzeszczący i inne — ący. e

Jeśli macie swoje absurdy, to czekam na komentarze. Chętnie zrobię obszerne post scriptum:)

mój udar

Kolejny pobyt w szpitalu (prawie) za mną

Published by:

Jutro wychodzę z oddziału neurologii i, jak zwykle, cieszę się (bo wychodzę) i jestem strasznie smutna, bo nic, nic, nic tu nie wyszło ciekawego.

Nic. Zdrowy człowiek. Tylko trafia mi się udar co 2 lata. To się dzieje?

Jestem chyba najlepiej przebadanym (pod względem diagnostyki udaru)  pacjentem w Polsce,  setki złotych, sporo znajomości i odrobina szczęścia w nieszczęściu nie pomogły mi znaleźć przyczyny.

Jeszcze zostaje kilka badań do sprawdzenia. Jeszcze endokrynolog i reumatolog się wypowiedzą. Jeszcze wrócą wyniki, które wykluczą mi superrzadką chorobę genetyczną (robimy te badania, bo możemy, ale prawdopodobieństwo jest jak jeden do miliona). Jeszcze…

A przecież wszystko co ma swój skutek, ma też przyczynę.

Kilka fajnych rzeczy tu usłyszałam, przez które śmieję się przez łzy:

Continue reading

mój udar

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła;) nie masz prywatności w szpitalu

Published by:

in hospitalPodobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Ale nie wszyscy o tym pamiętają.

Na niektórych żadne przysłowie nie zadziała, taka ich natura:) Dotyczy to i moich bliskich (nie bez powodu przeszło połowa babeczek w mojej rodzinie otrzymała latarki na święta), ludzi w szpitalu i – oczywiście, czasem tak! – mnie samej.

Już od początku mojej szpitalnej kariery złapałam się na zaglądaniu do cudzych pokoi. Kiedy przechodziłam obok otwartych drzwi nie było siły, żeby nie spojrzeć do środka. Szybkie przejście obok pokoju wprawdzie nie pozwala na pogłębioną obserwację, raczej przypomina spoglądanie do przyciemnionego pokoju przez dziurkę od klucza. Trochę zaspokaja ciekawość, ale też zostawia tajemnicę.

To jest poziom pierwszy.

Poziom drugi to chodzenie i zaglądanie z premedytacją. Są pacjenci tak interesujący, że specjalnie się ich obserwuje. Ich, albo ich bliskich. Wtedy można potem porozmawiać o nich, analizować co im jest, pomyśleć, kto jest chorszy… Nie oceniam nawet tego, chociaż mi się to nie podoba. szpital jest przestrzenią najnudniejszą na świecie. Jedyną rozrywką tutaj jest plotkowanie i dzielenie się historiami. A plotki o innych chorych to dobra rozrywka. Szkoda że to odziera innych z prywatności.

Mnie tylko zadziwia, że jak ktoś wchodzi do sali i mówi o „tamtym chudym dziadziu w szlafroczku” czy o „tamtej pani do której rodzina przychodzi codziennie” to jestem jedyną osobą, która nie wie, o kogo chodzi. A przyznaję się do obserwowania lekkiego. No sami wiecie, przecież na okrągło wam piszę o swoich obserwacjach.

Mnie ta powszechna wiedza nawet bawi, chociaż nie jestem raczej częścią plotkarskiego świata szpitalnego. Tylko opowiadam o sobie „taka młoda a już w szpitalach” i słucham historii moich współbiednych.

 

epilepsja mój udar odchudzanie

Pozdrawiam z endokrynologii

Published by:

słonik:)Po pierwsze: pielęgniarki i salowe są tu tak kochane, że nie wiem. Przemiłe. Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się żeby ktoś w szpitalu podszedł i zapytał, czy jestem głodna, bo nie załapałam się na obiad. I że mogą mi zrobić kanapkę! Takie rzeczy…

Po drugie:Pani dr uważa że jestem gruba nie od hormonów, takie mam wrażenie. I mówi, że drugi udar był dlatego, że był pierwszy. Co dla mnie jest dziwne, ale nic to. Powinnam się chyba położyć do łóżka i czekać na śmierć.

Po trzecie: cóż. Pobierają mi mnóstwo krwi. Wczoraj też nie mniej raczej. Dziś 21 ampułek. Także tego. Ręce mi się trzęsą i ciężko mi się pisze, więc więcej nic nie napiszę. Przepraszam za nieodpisywanie na maile! ale trzęsącymi rękoma jest jeszcze trudniej.

Zwłaszcza moja lewaczka odmawia posłuszeństwa bardziej niż zwykle. Szczerze mówiąc trochę mnie to martwi, ale co zrobię! lekarz wie. ja się boję ataku, więc się położę. Chyba nic więcej nie mogę.

Ja modlę się naprawdę, żeby coś było nie tak, bo ważę tyle, ile mały słonik i oczywiście mam inne mniejsze;) problemy zdrowotne, jak depresja, zaburzenia miesiączkowania i udar mózgu dwukrotny.

mój udar

Przed i po;)

Published by:

Facebook przypomniał mi poudarowe zdjęcie sprzed dwóch lat.

Takie zdjęcia (zestawienia) jak to:

postęp po udarze

przypominają mi jak ogromny postęp zrobiłam.

Pierwsze zdjęcie zostało zrobione kilka dni po pierwszym udarze, drugie – po drugim.

Chyba nie powinnam narzekać, co? :)

 

 

epilepsja mój udar

To nie lewaczka, to padaczka! padaczka po udarze mózgu

Published by:

radekNo, to pojechałam sobie do Warszawy. Poszłam do lekarza i spotkałam się z przyjaciółmi. Kupiłam sobie pyszny falafel – z problemami, bo jakoś nie ogarniałam menu.

Byłam nieco niedowładna i nierozgarnięta. Tzn. bardziej niż zwykle.

I od tego czasu nic nie pamiętam. Gadałam wyraźnie, ale bez większego sensu. I nagle uniosłam lewą rękę i patrzyłam na nią intensywnie. I zaczęłam się obracać (na jodze nazwalibyśmy ten ruch skrętem). I zacisnęłam szczękę. I się przewróciłam (lub zostałam przewrócona) i zaczęłam się trząść.

Przyjaciółki w zareagowały klasyczną paniką z tego co nie pamiętam. Płacz i latanie wokół, ktoś obcy mnie ułożył w pozycji bocznej ustalonej. Świadomość odzyskałam w szpitalu, gdzie ktoś poinformował mnie że trafiłam do szpitala z podejrzeniem udaru. Jak się spłakałam! Słowo ‚epilepsja’ padło dopiero później z tego co pamiętam. Uspokoiłam się dopiero gdy zobaczyłam moich przyjaciół. Nawet zażartowałam, taka super byłam;p

Lekarze byli super ekstra. Większość pań pielęgniarek i salowych też. W ciągu następnych dni podejrzenia epilepsji potwierdziły się. Nie dość że jestem udarowcem, jestem teź epileptykiem.

Epilepsja po udarze mózgu może się zdarzać. My, udarowcy mamy kilka procent większe szanse na rozwinięcie padaczki. Po udarze mogą u nas zostawać blizny na mózgu, które mogą się stać ogniskiem padaczki.

Nie wiadomo, jak to się rozwinie. Może lekarstwa podziałają i to będzie jednorazowy występ. Ale nie musi być niestety. Ze mną na sali leżała dziewczyna z padaczką poudarową, z którą od lat się zmagała. Biedne dziewczę.

Ja, ponieważ idę na rekord na rozwinięcia różnych chorób, to pewnie moja podświadomość pomyślała ‚łaj not?;o’. W tym momencie chciałabym zdementować żart wg którego kończyły mi się tematy na bloga i dlatego się wystarałam o padaczkę. Nie chodziło też o słabnące zainteresowanie moich czytelników i przyjaciół! Na medyczną marihuanę jeszcze nie zapraszam;)

Mój brat ułożył tylko wiersz na moją cześć:

Moja Droga Siostra Kasia

Rozmemłana kupa ptasia

Jak nie udar to padaczka

Rzadka kupa to jest sraczka

 

utalentowany koleś, prawda?;)

mój udar

W łazience jest mnóstwo dymu…

Published by:

8252402562_fe22f305a2_z-1Nie zdarzyło mi się jeszcze chyba „być klientem” szpitala w którym nie byłoby czuć fajek w miejscach,  w których nie v powinno się ich czuć.

Właśnie wróciłam z toalety gdzie ktoś ewidentnie palił.  Wiem, co to znaczy być palaczem, ale nie wiem co to nie móc się powstrzymać w sytuacji,  w której naprawdę  nie można palić.

To nic że fajeczkę w kiblu mogła wypalić salowa, zapach drażni pacjentòw. Kojarzy się z chwilą zakazanej przyjemności.

Do ucieczki na fajeczkę służą ogrody.  Ale też i bal balkony, schody i przede wszystkim łazienki.  Niby nie wolno, ale zawsze ktoś się znajdzie,  kto nie wytrzyma.  wystarczy powęszyć.  Zapach cię nie zawiedzie.

Tej nocy wstałam do toalety kilka razy. Prawie za  każdym razem wejście do niej było zagrodzone zapachem papierosów.

To nie ja!

inni udarowcy mój udar Uncategorized

Jak mówić do osoby po udarze mózgu? – rady dla bliskich, przyjaciół i opiekunów

Published by:

Udar mózgu może skutkować masą problemów komunikacyjnych, afazja jest tylko jednym z nich. Od pewnego czasu w moim googlowym folderze [klik;)] jest także zagdanienie „jak rozmawiać z osobą po udarze”. Niezależnie, czy udarowiec cierpi (cierpiał) przez afazję, komunikacja z nim może być utrudniona…

Czytałam na ten temat tylko jeden artykuł który jednocześnie pokrywał się z moimi odczuciami i w pełnie mnie przekonał. I, w przeciwieństwie do innych artykułów zawierał tylko 3 rady. Niestety nie pamiętam tych trzech podpunktów, ale i ja mogłabym je skrócić do dwóch. Moim zdaniem podstawowymi zasadami komunikacji z udarowcem są proste:

  • Bądź życzliwy.
  • Bądź cierpliwy.

kolejną zasadą jest również coś bardzo ważnego, co czasem nam umyka, ale łączy się z życzliwością i szacuniem.

  • 13893457063_5101d7b246_z-1 nie traktuj udarowca, jakby był głupszy (niż przedtem).

tak sobie myślę, że to są jedne z podstawowych zasad komunikacji między bliskimi. Z taką różnicą, że naprawdę czasem będzie trzeba morza cierpliwości, żeby dogadać się z udarowcem (lub afatykiem). Życzliwość jest ważna nawet wtedy, kiedy w wyniku udaru chory nie czyta cudzych emocji, tonu głosu albo mimiki. Życzliwość po prostu pomaga obydwu stronom poradzić się. Ale uwierzcie że osoba po udarze często czuje, kiedy ludzie traktują ją jakby była głupsza niż przedtem. Albo nabijają się z niej, a naprawdę łatwo nabijać się z kogoś, kto nie umie dobrze się łatwo wysłowić.

Nawet ja, miałam takie dziwne sytuacje niepewności. Z moimi najlepszymi na świecie przyjaciółmi. Rzadko, bardzo rzadko, ale tym lepiej je pamiętam. Ja reaguję na złe podejście do mnie zamknięciem się i wycofaniem ( ;

Jak przyjrzycie się poniższym punktom – każdy w ten czy inny sposób wpisują się w powyższe punkty.

  • Mów w prosty sposób, ale jak do dorosłego.  Come on,  wciąż jesteśmy dorośli! Nikt nie lubi być traktowany jakby był dzieckiem. Im „chorszy” jest Twój bliski tym prostsze mogą być zdania.
  • postaraj się o uwagę udarowca zanim zaczniecie rozmowę. Wiecie jak prod. Bralczyk czasem uciszał salę wykładową i zdobywał pełną uwagę? Zaczynał mówić szeptem;) do mikrofonu.  Ładnie skupiały się na nim wtedy oczy prawie setki osób na sali:D Ty potrzebujesz latającej gdzieśtam uwagi jednej osoby;)
  • pozbądź się niepotrzebnych hałasów:)
  • mów normalnym tonem. chyba że wiesz o ubytkach słuchu albo chory cię poprosi o to, żebyś mówił głośniej:)
  • Daj Twojemu choremu czas, żeby mógł coś powiedzieć. Podsuwanie słów jest czasem dobre, czasem nie i nie powinno być używane przedwcześnie.
  • Potwierdzaj czy się rozumiecie. Zwykłe tak/nie pytania wystarczą:)
  • Jedno pytanie na raz! „czy chcesz kawę? a może lemoniadę z ciasteczkiem” będzie trudniejsze do odpowiedzenia ;)
  • Używaj „dodatkowych materiałów” typu mimika, gesty, gestykulacja, pokazywanie, rysunki, uśmiech… No wiecie. Obok mowy, nie zamiast niej!
  • Ignoruj błędy w mowie (możesz chwalić wysiłki, ale ja bym była z tym ostrożna…, ja jestem na to trochę alergiczna). Nie wszystko musi być idealne, wiecie? Byłam wczoraj na imprezie. Kilkoro znajomych po długim dniu, czułam że nie mówię jakoś super, często  gubiłam słowa, wątek, moje żarciki były powolne, ale wydawali się tego nie słyszeć.
  • Nie ignoruj udarowca i tego, że ma coś do powiedzenia.
  • Słuchaj i patrz:)
  • Nie naciskaj. To nigdy nie pomaga, tylko zniechęca;)
  • Jeśli trzeba, zrób przerwę w rozmowie.
  • Pokazuj, kiedy czegoś nie rozumiesz.
  • próbuj powiedzieć coś „innymi słowami” ;)
  • daj odpocząć – próbowanie powiedzenia czegoś jest męką. Naprawdę. I strasznie męczy. Jeśli się nie pali, to nie ma takiej rozmowy której nie można
  • Ucz się sposobu komunikowania swojego chorego… Na  jednej rehabilitacji była pani z afazją, która chyba nie była leczona. Nauczyłam się, że jak chciała wyrazić zadowolenie/aprobatę zaczynała śpiewać co było super. Nie pogadałyśmy za bardzo, ale mogłam się z nią porozumieć.

Mieszkałam w pokoju z jedną panią, z którą długo nie potrafiłam się dogadać. Była dopiero na początku  terapii swojej afazji… czasem mówiła lepiej, czasem gorzej, miała mało cierpliwości i do innych i do siebie. Ja też miałam mało cierpliwości tak ogólnie. To była moja pierwsza rehabilitacja.  udawało się nam komunikować dość sprawnie metodą życzliwości-powtarzania w innych słowach i słuchania uważnie odpowiedzi-pojedynczych pytań ‚tak/nie’;)

Mówią że nie ma dwóch takich samych udarów, gdzieś przeczytałam że nie ma dwóch takich samych afazji, więc nie jest łatwo. Powyższe punkty to tylko garść rad które wygrzebałam w internetach i które sprawdziły się przy mnie i chorych, których widziałam. Nie jestem neurologopedą, ale też wydaje mi się że każda ze wskazówek wygląda jak zwykły zdrowy rozsądek.

  • wszystko z umiarem. I powodzenia w Waszych rozmowach.