Spastyczność – przeciwdziałać, nie dopuszczać

Spastyczność, sprastyczność… dziwna rzecz, która u wielu osób jest ostatnią „pamiątką” po udarze. Bywa tak, że wszystko wraca do jako-takiej normy, a przykurczona ręka zostaje.

Nie ma na nią lekarstwa, są sposoby.

mój szpon – niewiele widać, ale tak to mniej więcej wygląda teraz, jak się nie pilnuję

Tak jak z wirusem HIV – świat nie wynalazł jeszcze sposobu na wyleczenie tego świństwa, ale mamy tabletki, które trzymają go na granicy nieistnienia. Takiej, która nie zaraża dalej. Tylko że trzeba je brać regularnie.

Podobnie jest ze spastycznością – istnieją sposoby na zmniejszanie jej skutków. Jeśli nie do poziomu zerowego, to do takiego, przy którym można funkcjonować.

Ale… Wiecie, u osób po udarze spastyczność się rozwija. Dlatego ci, których los nie pokarał nią od razu (ale w sumie ci też), powinni pamiętać, że pozwolenie na trwały przykurcz w stawach pozwoli spastyczności na przejęcie władzy nad ciałem.

Dlatego rehabilitanci każą w czasie rozprostowywać dłoń. Dlatego cały czas słyszę, żeby poluzowywać rękę (moja spastyczność jest bardzo niewielka). Dlatego lepiej przeciwdziałać, niż czekać.

Leczyć wczesne objawy i pamiętać o ‚luźnej ręce‚ – o tym jak, najlepiej zapytać lekarza/fizjoterapeutę/kogoś, kto orientuje się w temacie. Pozostawienie ręki w przykurczu i brak działań sprawiają, że ręka może tak po prostu zostać. A wtedy każda terapia (jak ta toksyną botulinową, czy pompą baklofenową, czy lekarstwami) pozwoli na rehabilitowanie, ale już od początku.

Nie czekajmy. Otwórzmy dłoń po udarze. Nie czekajmy na stały przykurcz.

czy osoba po udarze normalnie myśli?

W moich statystykach strony zauważyłam, że jakiś czas temu że ktoś znalazł moją lewaczkę po pytaniu

czy osoba po udarze normalnie myśli?

wylew, mózg, brain, drugi wylewGdy przeczytałam to pytanie, najpierw się (trochę) zdenerwowałam, potem się uśmiałam, potem zrozumiałam, że to ważne, ale tragiczne w swojej istocie pytanie. Bo wyobrażam to sobie.

Szpital, kilka dób po udarze mózgu, chory jest slaby, porozumiewa się monosylabami lub w ogóle. A potem długo mówi lub nie, wygląda na zmęczonego i zdezorientowanego,  nawet kiedy mówi, to i tak inaczej.

Rozumiem zasadność pytania. Nie znam odpowiedzi. Czytaj dalej

Udary w młodym wieku NIE SĄ rzadkie

Kiedyś irytowałam się, kiedy ktoś mówił „udar w tak młodym wieku?” i robił minę z serii tych,  które są połączeniem niedowierzania i zgrozy.

Przyznawałam oczywiście rację.  To, co widziałam,  to, co słyszałam, to,  o czym czytałam…. wszystko  wskazywało na to, że udar mózgu w młodym wieku jest rzadkością.

Aż tu Michał Figurski ma udar.  Dowiadujemy się,  że Jesse J doświadczyła go jako nastolatka.

Joanna Kołaczkowska – udar w ciąży.

Luke Perry odchodzi w wieku 52 lat.  Nie tak młodo? Zapytajcie mojej mamy;) pomyślcie,  że kiedyś udary dotyczyły głównie emerytów. Czytaj dalej

Przyczyny udaru (XII): tętniak mózgu i jego pęknięcie

Tętniak mózgu, a właściwie jego pęknięcie, jest jedną z przyczyn udaru krwotocznego.

Wiem, wiem – do tej pory [klik -> przyczyny udaru mózgu] skupiałam się na udarach niedokrwiennych. Wynika to z prostego faktu, że moje wszystkie udarki były właśnie takie. Nie doświadczyłam wylewu, tylko tego częstszego typu udarów. U mnie to były PFO, toczeń, rozwarstwienie tętnicy szyjnej, nie tętniak mózgu i inne takie.

Wracając do tematu: tętniak mózgu jest jedną z przyczyn udarów krwotocznych. Każdy rodzaj tętniaka jest wadą naczynia krwionośnego, najczęściej tętnic (z tej prostej przyczyny, że to w nich jest wyższe ciśnienie krwi), jednak możliwe też jest jego powstanie w żyłach. Czytaj dalej

Powrót do pracy po wylewie i udarze: moje pierwsze wrażenia

Ja pierwszą robotę zdobyłam po 3,5 roku od udaru, obecną – zaraz po niej. Jestem na stażu. Siedzę tam już 3 tygodnie i mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami.praca, powrót do pracy, siła

Po pierwsze: nie stresuję się się

Należę do ludzi którzy naprawdę mocno lękają się nowych sytuacji. Niestety. Bardzo stresuję się przy nieznanych ludziach, tracę mowę, kiedy widzę wyraźną hierarchię, tłum, mam do kogoś interes… A tu… W tym miejscu odnalazłam się od pierwszego dnia. Zespól jest malutki (to ma znaczenie), składa się w większości z facetów (to nie ma znaczenia), w biurze jest wesoło (bardzo ważne). Trafiłam świetnie. Chłopcy z poczucia humoru przypominają brata, a jego kocham i uwielbiam, a czasem umiem cierpliwie znosić. Jestem jakoś przekonana, że nie każdy odnalazłby się w tym towarzystwie tak, jak ja. Po prostu moje poczucie humoru i klimat w biurze zrobiły momentalnie ‚klik’ i się nie rozkliczyły. Czytaj dalej

Myślałam przez chwilę o jeździe autem z instruktorem

 I porzuciłam ten pomysł.

Wsiadłam ostatnio za kierownicę naszego auta.  Brat mi zaproponował i chyba szybko pozalowal.

Miałam przejechać z 20 metrów i zaparkować.  Nic trudnego?

Nic bardziej mylnego! Zapomniałam jakoś o istnieniu pedału gazu. Tzn.  wiedziałam, że gdzieś tam jest,  ale gdzie?:o

Dopiero po chwili ruszyłam.  Na pustej ulicy było lepiej.  Zaparkowałam lepiej.

Zaczęłam się zastanawiać nad jazdami doszkalającymi. Z instruktorem.  Bo może kiedyś udałoby się wrócić. Czytaj dalej

Aktywizacja zawodowa niepełnosprawnych i ja

CV, pracaAktywizacja zawodowa niepełnosprawnych po udarze mózgu (w tym mnie;) wydawała mi się niemal niemożliwa. Coś się jednak mnie ruszyło.

Po raz kolejny szukam pracy. Na razie się nie spinałam, bo długo odpoczywałam (fizycznie i psychicznie) po mojej copywriterskiej przygodzie, aż tu nagle…

Znajoma mojej maminki powiedziała nam o fundacji, która zajmuje się aktywizacją zawodową niepełnosprawnych. Postanowiłam sprawdzić tę możliwość.
Fundacja, do której się zgłosiłem, nazywa się 4c Centrum Aktywizacji Społecznej i już od pierwszego momentu czułam się na tyle pewnie kontaktując się z jej przedstawicielką, że nie poprosiłam nikogo, żeby ze mną poszedł na pierwsze spotkanie.

Jak to wyglądało? Pogadałyśmy o moim CV, o tym, jak wygląda cały proces i jakoś dobrze było. Po prostu. Czytaj dalej

Opinia innych: jak cię widzą, tak cię widzą( ;

Po moim ostatnim tekście [klik], czytelniczka Sylwia zwróciła moją uwagę na coś, co jest bardzo ważne. My sami widzimy siebie inaczej, niż nasi bliscy. Opinia innych jest czymś co może pozwolić nam na odrobinę dystansu.

Czyli… Jak cię widzą, tak cię widzą:)

To jak z odchudzaniem. Jeśli tracisz po poł kilo tygodniowo, sam tego nigdy nie zobaczysz z tygodnia na tydzień. I nawet strata 10 kilo nie wydaje się aż tak spektakularna. Bo przecież schodziło stopniowo.

A wyobraź sobi, że ktoś widzi cię po kilku miesiącach i mnieszego o 15 kilogramów. Ty wzruszasz ramionami, bo chyba trochę schudłeś, a innym szczęka opada do kolan jak postaciom z Looney Tunes. Bo nie widzieli procesu tylko efekt.  Czytaj dalej

a ja uratowałem życie chłopcu z udarem – o uczniu, którego nie przyjęli na SOR i moim tacie-bohaterze

Mój tato nie jest lekarzem. Ale sama  byłam świadkiem, jak zimną krew zachowuje w sytuacjach kryzysowych. W tym roku jego zimna krew uratowała życie jego zawodnikowi. Kilka lat temu jako jedynemu wpadło do głowy, żeby sprawdzić, czy nikogo nie ma pod przyczepą, która urwawszy się wjechała prosto w przystanek autobusowy… No była tam pani. I nawet nie poczekał na prasę, żeby opisała jego bohaterstwo. Nadrabiam;)

A  i nie jestem pewna, czy w międzyczasie coś podobnego się nie wydarzyło.

Ostatnio oglądaliśmy ten mój tevauenowy fragment i tata  mówi nagle: no, ja kiedyś uratowałem życie chłopcu po udarze. Czytaj dalej

Udar jest bardziej tajemniczy niż myślałam – „Gupi muzg” dra Deana Burnetta

dean burnett gupi muzgW końcu, po miesiącach, udało mi się „zmęczyć” książkę „Gupi muzg”. Piszę „zmęczyć, bo dr Dean Burnett napisał książkę tak napakowaną interesującymi mnie faktami, że naprawdę nie udawało mi się przeczytać na raz więcej niż kilka stron. A to w dobre dni:)

Bo „Gupi muzg” był tak interesujący dla mnie, że starałam się sporo zapamiętać. Zgadnijcie, czy się udało;pp Nie podpowiadam. Zamiast twardej wiedzy, zostało mi w głowie kilka mechanizmów, którymi rządzi się mózg i poczucie, że to jest jeszcze bardziej tajemnicza maszyna, niż myślałam. Chociaż bardziej poznana, niż zdawałam sobie sprawę.

I tak sobie myślę od czasu, kiedy zaczęłam kończyć czytanie tej książki, że mimo wszystko, udar mózgu jest bardziej tajemniczą przypadłością, niż mi się wcześniej wydawało. Tzn. skutki udaru. A przecież wiecie, że uważam nas za bardzo tajemnicze bestie, dla których mało konkretna odpowiedź „tak może tak być po udarze”, jest czasem największym konkretem, którego mogą się dowiedzieć.  Czytaj dalej