Przyczyny udaru (XIII): odwodnienie a udar mózgu

Powtarzanie prawd typu „bez wody nie ma życia” wydaje mi się niepotrzebne, tak samo jak powtarzanie, jakie niedobre jest odwodnienie. Gorsze samopoczucie, funkcjonowanie organów, itp., ale czy ktoś z was zastanawiał się nad tym, czy odwodnienie może być czynnikiem zwiększającym ryzyko udaru?

Otóż tak. 

Brak wody i odwodnienie są powiązane z chwilą udaru dość mocno.

Oto garść faktów:

  • Odwodnienie jest jednym z niezależnych czynników, które mogą powodować udar,
  • (wg. niektórch badań) 60 procent osób trafiających do szpitala z udarem jest odwodnionych w chwili udaru,
  • Ci, którzy są dobrze nawodnieni w chwili udaru, lepiej poddają się leczeniu,

Ale jak to się dzieje?

wodaMechanizm jest dość prosty: jak wiemy, nasze ciała składają się w większości z wody. Tak jest też w przypadku naczyń układu krwionośnego. W czasie odwodnienia, woda zgromadzona w przestrzeni wewnątrznaczyniowej zmniejsza objętość, co skutkuje zmniejszeniem objętości krwi. Gęstsza krew płynie wolniej, pozwalając na łatwiejsze tworzenie się skrzepów. Zatem brak wody wyzwala inne czynniki.

Uważa się, że odwodnienie jest jednym z głównych czynników ryzyka. Na szczęście jest ono łatwe do wykluczenia – o ile pamięta się o piciu…

Co więcej, specjaliści alarmują, że bardzo wiele starszych osób jest przewlekle odwodnionych. Mają oni też często obniżone łaknienie, co koniec końców skutkuje niedożywieniem i pogrszaniem zdrowia. Brak apetytu często też łączy się ze zmniejszonymi ilościami przyjmowanych płynów.

A wiek jest jednym z ważnych, niemodyfikowalnych czynników ryzyka. To, częste odwodnienia, problemy z krążeniem… To sprawia, że emeryci mierzą się z naprawdę ogromnym ryzykiem udaru.

Poza tym warto pamętać, że duże ilości wody są niezbędne dla procesu zdrowienia. Pisałam o tym (tutaj: woda po udarze mózgu) – bez odpowiedniej ilości płynów nie mamy szans na efektywne zdrowienie.

https://www.strokesmart.org/Dehydration-Stroke

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5470225/

 

Chory nie chce pić i jeść: ogromne wzywanie

kroplówkaZnowu wpis z punktu widzenia opiekuna (I trochę chorego). Co robić, kiedy nasz chory nie chce pić i jeść?

Pisałam już,  że trudno jest zmusić kogoś do rehabilitacji, jeśli jej nie chce. A co, jeśli chory nie chce pić i jeść? Jak go przekonać bez przemocy?

Szczerze mówiąc jest to jedna z najtrudniejszych rzeczy, z którymi dane było mi się zmierzyć (nie na sobie) w życiu.  Jeśli najpierw przychodzi zrozumienie,  a potem akcja,  może się zdarzyć tak,  że nasz podopieczny bardzo oslabnie.

Diagnoza? Bólu w gardle,  słabość organizmu,  strach przed zachlysnieciem, krztuszenie, czy – to chyba najgorzej – rezygnacja?

Nie wiem jak sobie z tym radzić.  Jeśli chodzi o jedzenie,  ja dostawałam ogromne ilości milkshaków owocowych,  które robił tata, do czasu,  kiedy wrócił mu apetyt.

My póki co próbujemy trochę stanowczością, trochę apelem do logiki (lekarz kazał,  bo…), trochę apelem do dobroci (No weeeź,  łyczek tylko,). ,Przede wszystkim łapiemy też wszystkie najlepsze momenty,  w których świecą się oczy, w których wszyscy jesteśmy radosniejsi. Wtedy jedzenie jakoś łatwiej przychodzi nam wszystkim.  Tylko że  z dnia na dzień, w których chory nie chce pić, czy pije  za mało, o każdy uśmiech walczy się odrobinę dłużej.

Pisałam już, co zmotywowało mnie do picia wody tutaj: http://lewaczka.pl/woda-po-udarze/ ale powodów jest jakieś 450 razy więcej. Dlatego, choć rozumiem że po prostu może się nie chcieć,  martwi mnie zawsze widok prawie pełnej butelki

Wytrąconam z równowagi – jestem mistrzem!

O równowadze napiszę pewnie jeszcze milion notek, ale generalnie u mnie to wyglądało tak – odkąd nauczyłam się stać,  coraz lepiej ja trzymałam. Najpierw  trzymasz ją siedząc, stojąc, potem chodząc z balkonikiem, potem udaje co się przejść kilka kroków samodzielnie… Teraz, jak to nazywamy z panią Magdą, mam problemy na grząskim (lub jeśli jestem bardzo zmęczona) – więc zwykłe chodzenie nie jest mi wyzwaniem. Każda ma rowerze jest.  Rolki – są,  chodzenie po piachu – jest, schody – są. Ale, jak to mówią no risk no fun*, więc pojechałam na wczasy, na których ćwiczę

1.Samozaparcie,

2. Równowagę.

Powiem wam że jest dużo lepiej z samozaparcie, niż z równowagą, dlatego mam pewne sukcesy. Tadam!

Wakeboard jest rzeczą która została stworzona dla mnie – tak myślałam do chwili, w której próbowałam zawrócić.  Nie udało mi się jeszcze (tacie się udało :((( gratuluję!). Równowagę trzymałam nieźle.

Za to na windsurfingu

Było gorzej.  5/6 czasu spędziłam ciągnąc za sobą deskę  i odpływając od trzcin. O żadnym zwrocie nie było mowy, bo przy każdej próbie zmiany ułożenia stóp natychmiast zaliczałam wywrotkę. Wdrapywamie się na deskę z moimi ultrasłabymi mięśniami zajmowało mi mnóstwo czasu,  łapanie równowagi rzadko kończyło się złapaniem jej, najczęściej kończyło się wywrotką. Na kilka dni spędzonych w wodzie udało mi się przepłynąć kilka minut – i to był naprawdę wielki sukces.  Na mistrzostwach świata udarowców zajmuję pierwsze miejsce w samozaparciu!

Mięśnie oczywiście mnie bolą wszystkie ( ok, prostownik kciuka nie), a jutro planuję powtórkę :) może uda się zwrócić na tym wake’u, może coś zdziałam  ma windsurfingu:) dla mnie to jest istotą rehabilitacji – powtarzać coś tyle razy, aż mięśnie + mózg się nauczą, a potem powtarzać to tyle razy, aż porządnie zapamiętują.

Tu oczywiście mam mnóstwo dobrej zabawy, chociaż że że zmęczenia byłam blisko do zadławienia się wodą…

Oczywiście obie deski są dla mnie za trudne – trochę ćwiczę równowagę i idzie do przodu.  Rolki też są za trudne.  Rower na początku też był za trudny a teraz jakoś jedzie… Może to jest dobry system dla ‚ambitnych’ – wybierać cele osiągalne, ale nierealne z racjonalnego punktu widzenia? Kto nie otworzy serca, nie dostanie widelca.

Ale okazuje się, że żeby wrócić na deskę, trzeba mi było udaru (( ;

Ps Oczywiście wpis jest bezczelnym chwaleniem, ale jestem z siebie bardzo, bardzo dumna,więc się chwalę.

Ps 2 Słoneczko przygrzało, mimo filtrów 50 wielokrotnie aplikowanych, jestem cała poparzona i swędzi cały dzień  i jestem rączek nieboraczek.