Dlaczego miejsca dla niepełnosprawnych są szersze?

Ostatnio widziałam w internecie komentarz o niesprawiedliwości wynikającej z faktu, że miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych są szersze niż te dla innych osób.

Tak… Wg rozporządzenia ministra czegośtam szerokość zwykłych miejsc parkingowych powinna wynosić 2,3 m, zaś dla niepełnosprawnych – 3,3.

Skąd taka niesprawiedliwość?

Zobaczcie:

To znaczy po prostu, że wózek lub balkonik nie wciągną brzucha, żeby wejść do auta, jak to wielu z nas czasem robi na parkingach;p  Czytaj dalej

Czego nauczyłam się po udarze (XIII)?: doswiadczenia z pracy

Lewaczka strona internetowaMam wrażenie, że u mnie nie może być spokojnie. Z drugiej strony wiem, że pewnie większość z nas przeważnie tak sobie myśli.

No to tak. Straciłam pracę. Tak musiało być, po prostu okoliczności. Dlatego nie piszę „chłopaki mnie wywalili” albo „dałam ciała”, bo nikt nie zawinił. Po prostu czas w najlepszym miejscu się skończył. I nawet nie chcieli mnie przytulać na do widzenia! Jeden, bo nie znikam (mamy współpracować, tylko nie codzienne), drugi – bo chory. Ale ja nie choruje! Nie na grypy;) Czytaj dalej

Po przeprowadzce

To, o czym pisałam od tak dawna, co zdominowało moje życie i moją głowę… dokonało się. Mieszkam na nowym. Do tej pory jest bardzo spoko. Zapewniam was, ale nie umiem obiecać, co już ograniczę ten temat. podejmę go znowu pewnie kiedy zaczną się problemy. Bo jak to jest u mnie problemy pewnie będą.

Poniżej załączam filmik z Facebooka, na którym pokazuje moje nowe miejsce.

póki co mogłabym zadziwić mamę, brata, panią dietetyk, babcię, może nawet tatę, moich wszystkich byłych współlokatorów. Czyli całkiem pokaźne grono ludzi;) ale przede wszystkim siebie.

Jem zdrowo,

Mam porządek od igiełki,

Codziennie rano ścieli łóżko,

Póki co głowa bolała mnie tylko troszkę,

Zmywam,

Spotykam się z większą ilością osób,

Chcę mi się więcej,

Już po trzech dniach widzę różnicy w poziomie hiszpańskiego (serio!)

Może to magia do nowego miejsca i mi przejdzie, może i nie. Myślę jednak, że sporo się zmieniłam w sferze życia codziennego i ograniczenie ilości posiadanych przez przedmiotów pomoże mi trzymać się z dala od chaosu. Albo są to zbyt różowe barwy ((;

Póki co widzę dane korzyści, od ciszy i spokoju, po większą niezależność  No, minusów jest kilka, ale raczej w sferze strachu, nie praktycznej. Na dobre mi wyjdzie to wszystko, tak myślę. Oprócz kuchni i braku drzwi.

Chcę też kupić bransoletkę monitorująca, żeby mój opiekun został powiadomiony w razie ataku padaczki. Chciałam to odliczyć na „poreminciekuxgni’, ale chyba przyspieszę ten proces. Lepiej dmuchać na zimne, nonie?

i tu zapraszam na wycieczkę po moim pokoiku.

czy osoba po udarze normalnie myśli?

W moich statystykach strony zauważyłam, że jakiś czas temu że ktoś znalazł moją lewaczkę po pytaniu

czy osoba po udarze normalnie myśli?

wylew, mózg, brain, drugi wylewGdy przeczytałam to pytanie, najpierw się (trochę) zdenerwowałam, potem się uśmiałam, potem zrozumiałam, że to ważne, ale tragiczne w swojej istocie pytanie. Bo wyobrażam to sobie.

Szpital, kilka dób po udarze mózgu, chory jest slaby, porozumiewa się monosylabami lub w ogóle. A potem długo mówi lub nie, wygląda na zmęczonego i zdezorientowanego,  nawet kiedy mówi, to i tak inaczej.

Rozumiem zasadność pytania. Nie znam odpowiedzi. Czytaj dalej

Galeria twarzy (20): list czytelniczki + czy chory to kłopot + czy to był drugi wylew?

wylew, mózg, brain, drugi wylewDostałam list. Rozdzierający. I mimo że mam dobre doświadczenia szpitalno-rehabilitacyjne wiem, że tak bywa. Starość w chorobie jest podwójnie trudna. Tak dla chorych, jak dla jego rodzin. Sytuację komplikują nagłe zmiany, które biorą się z, właśnie czego? Najgorzej chyba myśleć, że coś bardzo złego się tam zadziało, że to był drugi wylew, niezdiagnozowany po prostu.

Tak jak pisałam. To wszystko jest rozdzierające. Oddaję głos czytelniczce.

(…) widzę jak w bardzo wielu miejscach panuje brak widzenia drugiego człowieka. Brak uważności. I to tam gdzie właśnie być powinna taka uważnośc – w służbie zdrowia.

Takiego chorego 80-latka najlepiej dla wielu lekarzy/pielęgniarek jest spacyfikować prochami żeby się nie ruszał zamiast walczyć żeby wrócił do zdrowia. Czytaj dalej

Niepełnosprawny po udarze: irytują mnie ci, którzy mówią jak mam myśleć o sobie

biegacz niiepełnosprawność protezaNiepełnosprawny po udarze chyba zawsze się nasłucha. Wszyscy wiemy, że rady zwykle wylewają się z ludzi szeroką, nieposkromioną rzeką. Można się na nią przygotować, albo nie.

Ja zazwyczaj (nie zawsze)  słucham ich, gdy mi się chce, trochę dyskutuję. Nie mam nikomu za złe rad, nawet jeśli nie zgadzam się z nimi nawet w jednym procencie. Wiem, że i tak je usłyszę. I pewnie dam. Każdy z nas wie, że wie najlepiej.

Burzę się jednak na jeden typ rad. Nie znoszę, kiedy ktoś mówi mi, jak mam myśleć. Od jakiegoś czasu baczniej zwracam uwagę na to, że chorym zwraca się uwagę na to, jak powinni postrzegać siebie. Ludzie mówią mi dość często o tym, jak powinnam pojmować to, kim jestem. O tym, jak powinnam myśleć o sobie w kontekście udaru i niepełnosprawności. O tym, co wypychać na pierwszy plan, co zostawić dla siebie. O tym, z czego mam się cieszyć, a z czego zupełnie nie.

Nie znoszę sytuacji, w której ktoś instruuje  mnie jak powinnam o sobie mówić.

Czytaj dalej

Dostałam pracę. To znaczy staż. Mam dobre przeczucia

Będę pracować po raz kolejny. I co tu mówić?

Staż dostałam z pośrednictwem stowarzyszenia, o którym pisałam wcześniej. Byłam już na dniu próbnym.  I było spoko:)

Nie będę pisać więcej (szef ma adres bloga), tylko powiem, że: Czytaj dalej

Nic na siłę – jak namawiać do rehabilitacji

Widziałam ostatnio chłopaka, którego każdy namawiał na rehabilitację, mimo że on nie widzi sensu. Każdy, kto go widział mówił „aaa, nie rehabilitujesz się? Zacznij!”, „głupio robisz”

Moim zdaniem to nie ma szans na zadziałanie. Pisałam kiedyś, że „powrót do zdrowia jest decyzją”. Myślałam tak w styczniu 2016 roku, kiedy pisałam podlinkowany tekst, myślę tak teraz. Mówienie „koniecznie zrób to i to” nie ma szans na zadziałanie, bo pochodzi od ludzi z zewnątrz. Bliższych i dalszych, ale nie jest naszą decyzją. Jeśli jesteśmy zmuszani do rehabilitacji, nie ma szans na ominięcie buntu. Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi się to oczywiste.  Czytaj dalej

Utrata pewności siebie jest bolesna

magazyn udarowy 1 na 6Nigdy nie byłam tytanem pewności siebie. Właściwie byłam jedną z najmniej lubiących siebie ludzi  i bardzo sie wręcz nie znosiłam. Ale pięknie udawało mi się to przykrywać uśmiechem, poczuciem humoru i wolą zabawy.

Udar nie pomógł mi tego zmienić. Bo niby czemu miał? Tylko gorzej mówię, chodzę i wolniej myślę. A przecież ze mną nie było aż tak źle. Nie miałam tak, że zupełnie straciłam cokolwiek. A przecież jest ona jednym z ważnych elementów pewności siebie.

Przestałam dobrze się odnajdować w grupach. Przy poznawaniu nowych ludzi, a szczególnie więcej niż jednej osoby, miałam (i dalej mam) ogromną chęć odwrotu i ucieczki. Początkowo na głowę zstępowała mi mgła paniki. Teraz jest to niepewność. I niepewność siebie. Większa niż kiedyś, bo trudniejsza do przykrycia.

To przeszkadza w kontaktach towarzyskich.  Przy szukaniu pracy.  No, to po prostu To przeszkadza.

Przykład? Czytaj dalej

Co tak naprawdę robię na co dzień? + najlepsze życzenia

zdjęcie z jednej z pierwszych rzeczy w życiu, za które dostałam pieniądze. Mogłam mieć z 13-14 lat. Pomagałyśmy z kuzynką wujkowi budować taras. Fucha krótka, ale płacił w dolarach (kanadyjskich;));PP

Wiele się ostatnio zmieniło przy poznawaniu nowych ludzi. Głównie poznaję ich przez internet, ale co tam. Jeszcze niedawno wyskakiwałam od początku z „jestem po udarze i piszę o udarze”. Na szczęście wyszłam z tego etapu.

[Miałam też dwie telefoniczne „rozmowy o pracę”.  Po jednej usłyszałam, że mnie chcą, ale nie bardzo się odezwali. I wydaje mi się, że miało to związek ze sprawami chorobowymi. Albo z tym, że chciałam, żeby mi płacili. Na dwoje babka wróżyła]

Cały problem zaczyna się przy tym, jak ktoś chce znać odpowiedź na pytanie:

„a co robisz na co dzień”?

uczysz się? pracujesz? co porabiasz?  

Przeszłam wiele odpowiedzi na to pytanie. I nie ma jednej dobrej niestety. Obecnie mówię: mam mały biznes i sporo piszę.

Jeśli nie ma drążenia tematu, jest super. Jeśli jest, to zwykle udar wychodzi na światło dzienne. Trudno. Jest  jak jest, udar mózgu jest dalej ogromną częścią mojego życia i głównym źródłem ograniczeń.

Prawda jest też taka, że w ciągu dnia nie mam jakoś zbyt wiele czasu wolnego.

Ale i tak sama się pytam co ja robię na co dzień, że nie ma wszystko mi starcza czasu? Czytaj dalej