lewaczka.pl – udar mózgu » Blog Archives

Tag Archives: udarowcy

mój udar

Krzysztof Globisz czyta Biblię. Mi załzawiło oczy.

Published by:

Szczerze mówiąc popłakałam się przy tym nagraniu z osiem razy.

Wiecie albo nie wiecie, że Krzysztof Globisz przeszedł udar mózgu, który odebrał mu jedno z narzędzi pracy aktora: mowę. Już wrócił na scenę w spektaklu „Wieloryb The Globe” i marzę, żeby go zobaczyć. Informacja o powrocie do pracy pana Krzysztofa mnie ucieszyła, ale to audio poruszyło mnie bardziej.

Posłuchajcie psalmu 61. Jest niesamowicie piękny. I to nie przez fakt, że recytuje go osoba po udarze. Moim zdaniem jest po prostu piękny: aktorsko i muzycznie, a tylko dodatkowo wzruszający, bo…

Mam miliard myśli na ten temat, ale nie chcę zagłuszyć nagrania swoją pisaniną.

Więc milknę.

PS: do wczoraj myślałam, że spektakl Wieloryb The Globe jest niemy. Ale dziś przeczytałam, że nie. Chcę go zobaczyć jeszcze bardziej. Może się uda:)

 

inni udarowcy

Galeria twarzy (10): powiem to śpiewająco:)

Published by:

foto: Flickr.com

Szczerze mówiąc, nie widziałam tej twarzy, słyszałam tylko opowieść o niej, od jednej z najbliższych osób.

Nie chcę wchodzić zbyt głęboko w intymność po bardzo ciężkim, zbagatelizowanym przez lekarzy udarze, skupię się na jednym aspekcie.

Panią z tej opowieści udar doświadczył bardzo głęboko. Jednym z problemów jest afazja. Bardzo poważna i nieleczona przez specjalistę, bo żaden specjalista nie chce jeździć 40 km od miasta, żeby pracować z chorym. Rodzina ma ogromne problemy komunikacyjne, pewnie wyobrażacie to sobie.

Ale pewnego razu pomyśleli, że może jąkający się mogą płynnie śpiewać, to może i afatyk zaśpiewa, by przekazać, co mu w głowie siedzi?

I udało się!:) Od wdrożenia tego pomysłu komunikacja jest lepsza! Nie idealna, jest ciężko, ale można się dowiedzieć co mama chce przekazać.

Może się nawet dopytywać o różne rzeczy, niekoniecznie takie, na które łatwo odpowiedzieć.

Nie mam pomysłu, jak zakończyć tę notkę, jest taka słodko-gorzka, a może gorzko-gorzka. Ale może pomysł kogoś zainspiruje. Nawet nie do śpiewania (choć jest podobno cudowne na mózg!), ale do szukania.

Tego nam życzę:)

PS

„muzyka jest wszędzie, nawet tam, gdzie myślisz że jej nie ma. A ona właśnie tam jest”:)

 

 

 

moim zdaniem mój udar

Przewlekłe choroby nie są anegdotami

Published by:

left handPiszę o tym swoim udarze, ubieram go w historie i nie zauważyłam ryzyka, które się za tym kryje. Choroba, opowiadana przez opowiadaczy, staje się rozczłonkowana na anegdotki. Kilkanaście szpitali, kilkadziesiąt osób, historyjki o bólu, ale więcej historyjek śmiesznych – anegdoty z życia.

My, chorzy działający w sieci, jesteśmy na to narażeni, przygotowując teksty.

My, chorzy, jesteśmy na to narażeni przez pytania o chorobę.

Pobyt w szpitalu nie jest anegdotką o lekarzu czy opowieścią o toalecie.

Udar mózgu jest czymś więcej, niż tylko strachem w momencie utraty władzy w ręce.

Ja to wiem, my to wiemy, bo znamy tę rzeczywistość. Ale czy wie to koleżanka z podstawówki, która pyta o zdrowie, bo słyszała, że…?

Być może nie. Wszyscy zamykamy się w świecie tysięcy anegdot. Zdrowi też, oczywiście. Ale jakoś mam poczucie, że szczególnie mi łatwo się zamknąć w obrazkach, nie historii.

Choroby raczej cechuje ciągłość. Zdrowienie, pogarszanie stanu, ciągłe wizyty w poradniach, niższe dochody, wizyty w aptekach, odsuwanie się od przyjaciół, każda anegdota jest częścią tej całości.

Nie zapominajmy, słuchając chorych, że rzeczywistość jest „czymś pomiędzy”, którego najczęściej nie widać. Anegdota nie odda strachu przed zaśnięciem. Staram się to sygnalizować, ale pewnie nie idzie mi jakoś super.

Tak tylko mówię.

inni udarowcy mój udar rehabilitacja

Andrzeja Przeradzkiego historia udarowa

Published by:

left handNa lewaczkowym facebooku [klik!]  pisałam pewnego razu, że warto kupić Gazetę Wyborczą, bo w środku jest cudowny, pełen woli walki i informacji o udarze z bardzo osobistej perspektywy. Zachowałam go i czytam ponownie. Andrzej Przeradzki, mąż Magdy Umer, opowiada wraz z rodziną o swoim udarze.

Wrzucę tu kilka cytatów uporządkowanych, z odniesieniem do swojeg udaru.

Pierwsze chwile udaru

Facet poczuł pierwsze objawy planując nurkowanie! Już był w wodzie…

Pierwsze nurkowanie nazywa się chceck drive – sprawdzanie ciężarków, sprzętu… zanurzyłem się i poczułem mrowienie w ręce, dałem znak znajomej, że coś się ze mną dzieje. Stałem na statku i nie mogłem ściągnąć pianki. W grupie była Czeszka z dużym doświadczeniem nurkowyn. Zorientowała się, że to udar. Statek zawrócił do brzegu, pogotowie wodne miało w pobliżu bazę.

Pierwsze – nie pierwsze wrażenia

Tak właśnie to pamiętam ze swoich pierwszych dni. Tzn. nie wiem jak wyglądałam z zewnątrz… I nie byłam przerażona, raczej nic nie rozumiałam.

Zobaczyłem, że tata ma sparaliżowaną połowę twarzy, połowę ciała, do tego duże problemy z mówieniem, pamięcią. Był okropnie zdezorientoway i przerażony. Nie mógł zrozumieć, co się tak naprawdę dzieje. Czas mu się zjeżdżał i rozjeżdżał – wydawało mu się, że minęło dużo czau, a mięła chwila, i na odwrót. Nie rozumiał,gdzie jest i dlaczego, a jednocześnie potrafił powiedzieć jakiś błyskotliwy żart.

Przeradzki mówi o czymś superważnym dla mnie. Mówi, że po jakimś czasie te historie udarowe nabrały charakteru anegdoty. Ale udar nie jest anegdotą. Jest szokiem i bardzo ciężkim przeżyciem dla pacjenta i jego bliskich. Ja mam taką notkę w ‚zaplanowanych’

Chęć walki…

Continue reading

inni udarowcy materiały wpisy gościnne!

Opiekun, czy bliski, czyli: Ewa pisze, jak to wygląda z perspektywy opiekuna udarowca

Published by:

Jestem zaszczycona udostępnić Wam kolejny gościnny wpis Ewy. W pierwszym dawała nam wszystkim bezcenne rady, jak „walczyć o swoje” [kliknij!]. Tutaj pokazuje, jak się czuje bliski-opiekun osoby niepełnosprawnej. Ta perspektywa jest bezcenna. Nikt z nas nie wejdzie w skórę tego drugiego, ale warto wiedzieć jak on się czuje. To bardzo osobisty tekst. I potrzebny. Zatem: zapraszam:)

Opiekun czy bliski?

Idąc tropem Kasi, która pisała o tym jak mówić do osoby po udarze  [kliknij tutaj!], chciałabym napisać o tym jakim być dla nas „opiekunów”. Bez wątpienia – to Was ta okropna choroba dotyka najbardziej, jednak w pewnym sensie chorujemy razem z Wami. I naprawdę nie bez znaczenia jest to jacy dla nas będziecie.

Napiszę o kilku sytuacjach pojawiających się u mnie. Wiele się już zmieniło na plus, jednak ciągle jest nad czym pracować… Continue reading

mój udar

Galeria twarzy 8: udar mózgu w pracy. Za stołem operacyjnym!

Published by:

Tej historii nie widziałam osobiście, ale jest na tyle niesamowita, że włączę ją do swojej Galerii. Stomatologa mógł pokonać udar mózgu w pracy, ale nie pokonał:)

Był sobie stomatolog. Połowa bliźniaków jednojajowych;z) W średnim wieku, ale z tych, którzy są wiecznymi chłopcami. Przystojniak, trochę kobieciarz, trochę wędkarz, trochę innych rzeczy o których nie wiem. To wszystko nie zmienia faktu, że był świetnym specjalistą. Leczy ząbki w gabinecie  (również babki, która mi o nim powiedziała) i operuje szczęki.

Pewnego dnia, po spędzeniu nocy z kobietą poszedł do pracy. Miał operować szczękę. Przygotował się do operacji, ale trochę mu zdrętwiała noga. Cóż, mógł siedzieć jakoś dziwnie, odrętwiała noga nie jest jakimś wielkim problemem. Ale gdy miał już zaczynać poczuł, że ręka jest jakaś mu obca. Skłamał więc pacjentce, że muszą odrobinę poczekać, bo znieczulenie jeszcze nie do końca działa. Ale kiedy wyciągnął rękę, żeby dotknąć jej ust, nie trafił. Słabo jak na chirurga.

Zaraz po tym na salę wpadł jego kolega pytając, czy się dobrze czuje, a on złapał się za twarz i poczuł, że jej jedna strona opada i… Przewrócił się.  Miał mnóstwo szczęścia w tym całym nieszczęściu. Po przeciwnej stronie ulicy znajdował się najbliższy oddział udarowy. Był tam w ciągu godziny od wystąpienia pierwszych objawów, szybko potwierdzono diagnozę udarową i włączono leczenie trombolityczne. Oczywiście, tak jak u mnie, podejrzewano zapicie (którego nie było), i narkotyki (których nie było). Przyznał się nawet do całonocnego seksu, który jak wiemy, nie jest przyczyną udarów.

Zadawał sobie tysiące pytań. Od racjonalnych(co spowodowało udar?), przez  ekstremalne (czy to od seksu?), po normalne (dla udarowca of korz- co zrobiłem źle?)… Przebadano go od stóp do głów, i jedynym czynnikiem, który mógł mieć znaczenie, było wielkie PFO. I zamknięto mu je.

Ale co tam. Wyszedł z udaru bez żadnych deficytów. Pracuje, żyje, może tak

Przebadano bliźniaka, nie miał żadnej dziury.

I teraz pytanie. Dlaczego ta historia nie miała miejsca w Polsce?

Tak. U nas potrzebujemy dwóch udarów dla zamknięcia PFO. Nawet udar mózgu w pracy nie pomoże…

Historia kończy się dobrze. Pan stomatolog dalej leczy ząbki i dalej jest superprzystojny:)

inni udarowcy mój udar Uncategorized

Jak mówić do osoby po udarze mózgu? – rady dla bliskich, przyjaciół i opiekunów

Published by:

Udar mózgu może skutkować masą problemów komunikacyjnych, afazja jest tylko jednym z nich. Od pewnego czasu w moim googlowym folderze [klik;)] jest także zagdanienie „jak rozmawiać z osobą po udarze”. Niezależnie, czy udarowiec cierpi (cierpiał) przez afazję, komunikacja z nim może być utrudniona…

Czytałam na ten temat tylko jeden artykuł który jednocześnie pokrywał się z moimi odczuciami i w pełnie mnie przekonał. I, w przeciwieństwie do innych artykułów zawierał tylko 3 rady. Niestety nie pamiętam tych trzech podpunktów, ale i ja mogłabym je skrócić do dwóch. Moim zdaniem podstawowymi zasadami komunikacji z udarowcem są proste:

  • Bądź życzliwy.
  • Bądź cierpliwy.

kolejną zasadą jest również coś bardzo ważnego, co czasem nam umyka, ale łączy się z życzliwością i szacuniem.

  • 13893457063_5101d7b246_z-1 nie traktuj udarowca, jakby był głupszy (niż przedtem).

tak sobie myślę, że to są jedne z podstawowych zasad komunikacji między bliskimi. Z taką różnicą, że naprawdę czasem będzie trzeba morza cierpliwości, żeby dogadać się z udarowcem (lub afatykiem). Życzliwość jest ważna nawet wtedy, kiedy w wyniku udaru chory nie czyta cudzych emocji, tonu głosu albo mimiki. Życzliwość po prostu pomaga obydwu stronom poradzić się. Ale uwierzcie że osoba po udarze często czuje, kiedy ludzie traktują ją jakby była głupsza niż przedtem. Albo nabijają się z niej, a naprawdę łatwo nabijać się z kogoś, kto nie umie dobrze się łatwo wysłowić.

Nawet ja, miałam takie dziwne sytuacje niepewności. Z moimi najlepszymi na świecie przyjaciółmi. Rzadko, bardzo rzadko, ale tym lepiej je pamiętam. Ja reaguję na złe podejście do mnie zamknięciem się i wycofaniem ( ;

Jak przyjrzycie się poniższym punktom – każdy w ten czy inny sposób wpisują się w powyższe punkty.

  • Mów w prosty sposób, ale jak do dorosłego.  Come on,  wciąż jesteśmy dorośli! Nikt nie lubi być traktowany jakby był dzieckiem. Im „chorszy” jest Twój bliski tym prostsze mogą być zdania.
  • postaraj się o uwagę udarowca zanim zaczniecie rozmowę. Wiecie jak prod. Bralczyk czasem uciszał salę wykładową i zdobywał pełną uwagę? Zaczynał mówić szeptem;) do mikrofonu.  Ładnie skupiały się na nim wtedy oczy prawie setki osób na sali:D Ty potrzebujesz latającej gdzieśtam uwagi jednej osoby;)
  • pozbądź się niepotrzebnych hałasów:)
  • mów normalnym tonem. chyba że wiesz o ubytkach słuchu albo chory cię poprosi o to, żebyś mówił głośniej:)
  • Daj Twojemu choremu czas, żeby mógł coś powiedzieć. Podsuwanie słów jest czasem dobre, czasem nie i nie powinno być używane przedwcześnie.
  • Potwierdzaj czy się rozumiecie. Zwykłe tak/nie pytania wystarczą:)
  • Jedno pytanie na raz! „czy chcesz kawę? a może lemoniadę z ciasteczkiem” będzie trudniejsze do odpowiedzenia ;)
  • Używaj „dodatkowych materiałów” typu mimika, gesty, gestykulacja, pokazywanie, rysunki, uśmiech… No wiecie. Obok mowy, nie zamiast niej!
  • Ignoruj błędy w mowie (możesz chwalić wysiłki, ale ja bym była z tym ostrożna…, ja jestem na to trochę alergiczna). Nie wszystko musi być idealne, wiecie? Byłam wczoraj na imprezie. Kilkoro znajomych po długim dniu, czułam że nie mówię jakoś super, często  gubiłam słowa, wątek, moje żarciki były powolne, ale wydawali się tego nie słyszeć.
  • Nie ignoruj udarowca i tego, że ma coś do powiedzenia.
  • Słuchaj i patrz:)
  • Nie naciskaj. To nigdy nie pomaga, tylko zniechęca;)
  • Jeśli trzeba, zrób przerwę w rozmowie.
  • Pokazuj, kiedy czegoś nie rozumiesz.
  • próbuj powiedzieć coś „innymi słowami” ;)
  • daj odpocząć – próbowanie powiedzenia czegoś jest męką. Naprawdę. I strasznie męczy. Jeśli się nie pali, to nie ma takiej rozmowy której nie można
  • Ucz się sposobu komunikowania swojego chorego… Na  jednej rehabilitacji była pani z afazją, która chyba nie była leczona. Nauczyłam się, że jak chciała wyrazić zadowolenie/aprobatę zaczynała śpiewać co było super. Nie pogadałyśmy za bardzo, ale mogłam się z nią porozumieć.

Mieszkałam w pokoju z jedną panią, z którą długo nie potrafiłam się dogadać. Była dopiero na początku  terapii swojej afazji… czasem mówiła lepiej, czasem gorzej, miała mało cierpliwości i do innych i do siebie. Ja też miałam mało cierpliwości tak ogólnie. To była moja pierwsza rehabilitacja.  udawało się nam komunikować dość sprawnie metodą życzliwości-powtarzania w innych słowach i słuchania uważnie odpowiedzi-pojedynczych pytań ‚tak/nie’;)

Mówią że nie ma dwóch takich samych udarów, gdzieś przeczytałam że nie ma dwóch takich samych afazji, więc nie jest łatwo. Powyższe punkty to tylko garść rad które wygrzebałam w internetach i które sprawdziły się przy mnie i chorych, których widziałam. Nie jestem neurologopedą, ale też wydaje mi się że każda ze wskazówek wygląda jak zwykły zdrowy rozsądek.

  • wszystko z umiarem. I powodzenia w Waszych rozmowach.

 

 

inni udarowcy

galeria twarzy (6): z dnia na dzień jest lepiej:)

Published by:

smile, coffeeNa ostatnią udarówkę trafiłam razem z niesamowitym facetem.

Pan Marek był z tych którzy nie trzymali równowagi, nie było mowy o chodzeniu. Widywaliśmy się codziennie u pana Krzysia i reszty. Byłam świadkiem jego wielkich sukcesów od  siadania do chodzenia.

Trochę gadaliśmy podczas ćwiczeń. Kiedy mu mówiłam że warto sobie czytać na głos mówił, że chyba nie będzie, bo dużo do siebie gada. Miał wiele planów przed udarem, w tym remont kuchni. Musiał go ze sobą przegadać, bo myślał, że trzeba będzie ją dostosować dla niepełnosprawnych;)

Kiedy zamieszkał na pięcio(lub sześcio!)osobowej sali przestał, bo dużo gadał z innymi. Logiczne.

Zwłaszcza pierwsze dni były niesamowite, bo widziałam jak z dnia na dzień jest lepiej. Z dnia na dzień. Mówiłam mu o tym i pan Marek odwdzięczał mi się  pięknym, trochę nieśmiałym uśmiechem.

PS

ponownie przeczytałam ten tekścik i nie wiem, nie oddaje jego uroku:)

inni udarowcy mój udar

jak mnie widzą… lustro googla;)

Published by:

FB_IMG_1447954200711od dawna zamierzałam napisać tę notkę:)

Zbieram najczęstsze frazy po których ludzie trafiają na mojego bloga. Niektórych jest dużo więcej niż innych.

najprostsze są pytania o moje lewactwo; lewaczka, lewaczka blog;

bardzo jest pytań o ćwiczenia twarzy: cwiczenia twarzy po udarze, porazenie nerwu twarzowego, porażenie nerwu twarzowego cwiczenia, porażenie nerwu twarzowego rehabilitacja,  ćwiczenia twarzy po porażeniu nerwu twarzowego, szczoteczki do masazu twarzy po porazeniu, masaż twarzy, rehabilitacja paraliżu twarzy

sporo o jeżdżenie autem i o chorobę lokomocyjną: kierowca po udarze, wciaz mam chorobe lokomocyjna, czy po udarze można prowadzić samochód, samochód po udarze, choroba lokomocyjna po udarze mózgu,

teraz grupa którą rozumiem, że szuka tu pomocy: pacjentka się zsikała, zsikałam się w nocy, posikałem się w majtki

pojedyncze rzeczy okołoudarowe: materiały na terapie zajeciowa,  mikroudary objawy, buty dla osob z niedowladem spastycznym nog,  czy udar boli,  masaż po udarze mózgu, udar lewostronny trudnosci z polykaniem,  krzyki po udarze mózgu,  terapia botulinowa po udarze, krztuszenie się po udarze, udar przy pfo, najgorszy udar mózgu, tromboliza pomogła,  rehabilitacja ręki po ostrzyknieciu botuliną,    udar brak apetytu,   leki na mózg po udarze,  tia u młodych osób, pfo po zabiegu 15 lat, ksztuszenie się po udarze, rehabilitacja po udarze trudności w przełykaniu, udar a trudnosci z połykaniem

życie szpitalne też jest ciekawe: przepustka ze szpitala,  zabierac laptopa do szpitala, rehabilitacja szpitalna ile trwa,

no, grupa logopedyczna też jest spora: czytanie naglos a jakanie,  dysartia po udarze-ćwiczenia, fluencja słowna jak ćwiczyć;

pytania ‚trudne”, np: jestem po udarze mozgu moge uprawiac seks, czy pielęgniarka przewija;

pytania z grupy ‚zdrowie’: np. arterie palacza, co jeść po udarze

i moje absolutnie ulubione:

masarze po udarze – ale ja nie znam żadnego!

i..

boję się lekarza z zus. O zus bywa więcej pytań, al to jest najfajniejsze:0

żałuję że nie codziennie kopiuję te wyniki. Bo często się uśmiecham widząc je. oczywiście udaru mózgu w internecie jest mnóstwo, więc te wyniki są pytaniami ‚specyficznymi’:) to żadna statystyka, raczej lekki przegląd. Utożsamiam się. I wierzcie, ja też boję się lekarza z ZUS( ;

moim zdaniem mój udar

Ja, Daniel Blake – człowiek kontra instytucja

Published by:

Kiedy zobaczyłam początek tego filmu, uśmiechnęłam się mówiąc ‚ooo, film o ZUS-ie’, choć nie wierzyłam, że to tak naprawdę mam rację.

Okazało się że mam rację i jednocześnie jej nie mam. Ten film jest czymś więcej niż pokazaniem faceta, który nie chce dać się złamać Organizacji, jest też pokazaniem faceta na wskroś uczciwego, o dobrym serduszku. I babki, której się noga powinęła. I o tym, że dobrzy ludzie będą się dzielić dobrem mimo wszystko.

Oczywiście zabrzmię banalnie jak powiem, że mnóstwo tu Kafki. Urzędy często są kafkowskie. No to zobaczcie.

ja, daniel blakeDaniel, na oko pięćdziesięcioletni facet stara się o zasiłek po zawale serca. Jego lekarz zabrania mu pracować, ale to, że potrafi wyjąć coś z kieszeni i może przejść 50 metrów dyskwalifikuje go w oczach zasiłkodawcy. Brakuje mu punkcików. Nie może złożyć odwołania, odebrał telefonu potwierdzającego list. Wybieranie się do urzędu osobiście skutkuje tylko większą frustracją i niechęcią ze strony większości pracowników.

Daniel zostaje postawiony w absurdalnej sytuacji. Żeby mieć jakikolwiek dochód  musi wykazywać się szukaniem pracy, której nie może podjąć. I wszystko online. A komputerom  Daniel jest tak daleki jak ja stolarce (bohater jest stolarzem z zawodu). Tytułowy bohater jest wojownikiem, ale nie chce być. Chce być uczciwie traktowany w zamian za swoją uczciwość.

To tylko jeden z aspektów filmu, nie wiem nawet czy najważniejszy, ale tak bardzo przystaje do rzeczywistości mojej (te miesiące bez żadnego dochodu…) i ludzi z którymi rozmawiam online, że ciężko mi to wyrazić. Film wywołał wielką dyskusję w Wielkiej Brytanii, wielu ludzi mówi, że łagodzi obraz okrucieństwa biurokracji. Moim zdaniem też jest łagodniejszy niż rzeczywistość bo niestety nie oddaje strachu o dzień jutrzejszy. Niewiele rzeczy da się porównać do strachu o swoją głodową rentę, kiedy faktycznie nie można pracować i ten strach nie jest tu oddany moim zdaniem.

Ja sama nie spałam po nocach w obawie o jedyne źródło dochodu, mimo że rodzice mnie karmią i nie wyganiają z pięknego (zagraconego też!) pokoju. A co ma powiedzieć koleżanka ze stwardnieniem rozsianym i po udarze, która straciła prawo do renty bo „może pracować umysłowo”? Mówi, że niepotrzebnie studiowała, bo ma papier, ale nie jest w stanie na razie wrócić do pracy. Do strachu przed kolejnym udarem dochodzi strach o zabezpieczenie środków do życia. A dziewczyna jest z gatunku Daniela Blake’a (i mojego) – nie chce żyć na rencie całe życie, chce się rehabilitować i żyć godnie.

A co ma powiedzieć moja znajoma po udarze, która po kolejnych udarach porusza się coraz bardziej zdezorientowana po rzeczywistości? Każda komisja, czy to ta zusowska, czy orzekająca o niepełnosprawności to stres, bo już wiele razy została źle zdiagnozowana, leczona i oceniona przed komisjami. Może walczyć, ale wiara w zwycięstwo nie rośnie na drzewach niestety. W co drugiej wiadomości którą od niej dostaję widzę słowa „boję się”.

Niby system jest jasny. Niby też nie powinniśmy się czuć jak petenci wobec władzy. To nasze składki do nas wracają, nie dostajemy renty z ‚powietrza’. A jednak jedną z fraz z Googla dzięki której ludzie trafiają na moją Lewaczkę jest

boję się lekarza ZUS.

Daniel Blake jest filmem prawdziwym nie tylko dla brytyjskiego systemu opieki. Będzie prawdziwy wszędzie tam, gdzie system jest tym lepiej postrzegany, im mniej numerków (za którymi kryją się ludzie) ma w ewidencji. I jest prawdziwy emocjonalnie.

Ze mnie wycisnął ze 3 litry łez.

Polecam,

Kasia – Lewaczka;)  (opowiadająca się za mądrym socjalem, nie za rozdawnictwem, żeby była jasność)