o byciu siłaczka

nie ukrywam, że dzięki swojemu blogowi otrzymałam tyle wsparcia, ile mało kto otrzymuje. dodając do tego jeszcze rodzinę, to pływam we wsparciu jak w Morzu Martwym.

Ostatnio ktoś znowu nazwał mnie siłaczką. Byłam nazwana siłaczką przez tyle osób w ostatnich latach, że aż uwierzyłam w swoją silę. Kasia-Siłaczka-Lewaczka. Dobrze to brzmi.

Ale ta walka, w której jest jasno określony przeciwnik. To mogę być silna. I jestem. W wielu obszarach życia, naprawdę:)

Ale są i takie, w których jestem słabeuszem kruchym jak słone paluszki. I chciałabym to przyznać. Są obszary, w których jestem mocarzem, inne, w których nie ma co się na mnie oglądać. W których załamuję się szybciej niż przeciętna Kowalska. Czytaj dalej

Paracetamol na ból istnienia

illnesss, choroba, udar mózguOk. Nie każdy udar boli.

Ale może boleć. Mnie coś bolało, pewnie ząb i spuchnięty mózg, który nie mieścił się w czaszce.

bolało tak bardzo, że dostawałam lód na głowę. Nie wiem, czy to pomagło, ale…

Przy ostatnim, potężnym, ataku padaczki, też bolało. Bolało cholernie. Pamiętam, że przytulałam się do barierek, które były chłodniejsze, bo reszty szpitala.

Prosiłam o cokolwiek na ból i dostałm – paracetamol.

Kilka razy w szpitalach bolało mnie tak, że prosiłam o coś na ból każdą przechodzącą osobę.

teraz miewam migreny.

Raz na miesiąc 1-2 dni po prostu cierpię. Nie mam na to innego określenia.  Czytaj dalej

Przyczyny udaru (XI): doustna antykoncepcja i udar mózgu

illnesss, choroba, udar mózguPamiętam (jak przez mgłę, ale i tak) jak w pierwszym szpitalu zaczęła ze mną rozmawiać salowa. Zapytała, czy brałam lekartswa antykoncepcyjne. Kiedy jęknęłam że tak, odpowiedziała „no i już wszystko jasne. Już taką tu mieliśmy„. To nie było podłe lub nieprzyjemne. Po prostu na hasło „antykoncepcja i udar mózgu” wielu osobom świeci się czerwona lampka ostrzegawcza.

Bo nie ma co się czarować, ta Wiedza Powszechna jest podbudowana  naukowo (i to nie tylko przez ulotki lekarstw).

Rozmawiałam o tym z moim nowym, poudarowym lekarzem ginekologiem, czyli nie tym, który mi zapisał tabletki antykoncepcyjne, i powiedział, że nie ma co się martwić, że doprowadziłam się tym do choroby. Że u zdrowych kobiet ryzyko jest podwyższone tak minimalnie że w ogóle się je pomija. I że moje palenie było zbyt małe, żeby znacznie zwiększyć ryzyko udaru przy antykoncepcji. Czytaj dalej

Co tak naprawdę robię na co dzień? + najlepsze życzenia

zdjęcie z jednej z pierwszych rzeczy w życiu, za które dostałam pieniądze. Mogłam mieć z 13-14 lat. Pomagałyśmy z kuzynką wujkowi budować taras. Fucha krótka, ale płacił w dolarach (kanadyjskich;));PP

Wiele się ostatnio zmieniło przy poznawaniu nowych ludzi. Głównie poznaję ich przez internet, ale co tam. Jeszcze niedawno wyskakiwałam od początku z „jestem po udarze i piszę o udarze”. Na szczęście wyszłam z tego etapu.

[Miałam też dwie telefoniczne „rozmowy o pracę”.  Po jednej usłyszałam, że mnie chcą, ale nie bardzo się odezwali. I wydaje mi się, że miało to związek ze sprawami chorobowymi. Albo z tym, że chciałam, żeby mi płacili. Na dwoje babka wróżyła]

Cały problem zaczyna się przy tym, jak ktoś chce znać odpowiedź na pytanie:

„a co robisz na co dzień”?

uczysz się? pracujesz? co porabiasz?  

Przeszłam wiele odpowiedzi na to pytanie. I nie ma jednej dobrej niestety. Obecnie mówię: mam mały biznes i sporo piszę.

Jeśli nie ma drążenia tematu, jest super. Jeśli jest, to zwykle udar wychodzi na światło dzienne. Trudno. Jest  jak jest, udar mózgu jest dalej ogromną częścią mojego życia i głównym źródłem ograniczeń.

Prawda jest też taka, że w ciągu dnia nie mam jakoś zbyt wiele czasu wolnego.

Ale i tak sama się pytam co ja robię na co dzień, że nie ma wszystko mi starcza czasu? Czytaj dalej

Czego nauczyłam się po udarze? (VI): szydełko:)

Niestety lub stety sporo czasu spędzam na fejsbuku. Należę też do takiej fotograficznej grupy, gdzie połowa babek robi przepiękne rzeczyna szydełku.

I zachciałam zrobić se sama takie same. No i, hm, kupiłam moją ulubioną,  grubą włóczkę, i se zrobiłam:

Jakbyście mieli wątpliwości,  jest to kaptur na łeb. Tadam!

kaptur, hood

OK: daleko mi do robienia kubraczków dla pingwinów i ośmiorniczek dla wcześniaków, ale zrobiłam to SAMA. Czytaj dalej

Młodzi ludzie po udarze – arytkuł w „Polityce” z 21 marca

Moja mordka pojawiła się w tygodniku Polityka. Miałam duże wątpliwości… Bo w sumie strasznnie dużo nie w mediach. Chyba za dużo. Ale z drugiej strony cieszę się – choć dla mnie nie ma tam jakichś nowych informacji. Temat nie brzmi po prostu „udar mózgu”, ale „młodzi ludzie po udarze”. Czyli ja i wielu z was.

I tym sposobem temat dotarł pod więcej strzech.

Teraz tych, pod którymi czytuje się tygodniki opinii, więc kroczek po kroczku docieramy do szerszej publiczności i pokazujemy czym jest udar. I czym faktycznie

jeśli chcecie, kupcie sobie Politykę (ostatniosrodowe wydanie, dostępne do wtorku włącznie), artykuł jest fajny.

Pozytywny, ja osobiście poplakalam się w dwóch monetach. Tak właśnie, jakbym sobie życzyła. Bo zobaczcie: Czytaj dalej

Opinia innych: jak cię widzą, tak cię widzą( ;

Po moim ostatnim tekście [klik], czytelniczka Sylwia zwróciła moją uwagę na coś, co jest bardzo ważne. My sami widzimy siebie inaczej, niż nasi bliscy. Opinia innych jest czymś co może pozwolić nam na odrobinę dystansu.

Czyli… Jak cię widzą, tak cię widzą:)

To jak z odchudzaniem. Jeśli tracisz po poł kilo tygodniowo, sam tego nigdy nie zobaczysz z tygodnia na tydzień. I nawet strata 10 kilo nie wydaje się aż tak spektakularna. Bo przecież schodziło stopniowo.

A wyobraź sobi, że ktoś widzi cię po kilku miesiącach i mnieszego o 15 kilogramów. Ty wzruszasz ramionami, bo chyba trochę schudłeś, a innym szczęka opada do kolan jak postaciom z Looney Tunes. Bo nie widzieli procesu tylko efekt.  Czytaj dalej

mówili, że będzie lepiej, może i jest. Ale tylko troszkę

jest tak, że po udarze nikt ci nie powie, jak będzie przebiegać rehabilitacja i leczenie. Od początku nikt nie mówi, czy jest szansa na pełne wyzdrowienie, bo nikt tego nie wie i bardzo to trudno szacować.

Kiedy chorujemy na cokolwiek, mamy do czynienia z…

Prognozami

prognozy to tak jak z długoterminową prognozą pogody. Niby robi się ją na podstawie jakichś przesłanek, ale i tak w dużej mierze  zostaje wróżeniem z fusów.

Ja się skupię na swoim własnym udarze. Początkowo prognozy były superkiepskie, przewidywano, że mogę nie przeżyć. Niespodzianka! Przeszliśmy tę część. Potem prognozy dotyczące rehabilitacji. Czytaj dalej

o dotyku… :)

wiecie co? uwielbiam się tulić i być tuloną. niektórych to wkurza, inni traktują ze zrozumieniem. Chłopcy nawet czasem lubią;) mam ogromną potrzebę emocjonalną ciepełka,

ale przypomniało mi się wczoraj, że po udarze (pierwszym!) nie znosiłam dotyku. długotrwały wręcz mnie palił. Czytaj dalej