Zarobiłam wczoraj swoje pierwsze pieniądze od udaru!

Notatka na marginesie

Moimi dwoma rękami, parą oczu i uszu i cierpliwością.

Bólem głowy, dwoma drzemkami, koszmarnym bólem ręki i mdłościami zarobiłam pierwsze od bardzo dawna pieniądze. Pierwsze od 2 lat i 9 miesięcy.

To nie jest zasiłek. Prawdziwe zarobione pieniądze.

Wydam je na dziwki i koks. Albo czekoladę, burgery i colę zero.

Chociaż jestem przekonana, że moi rodzice woleliby dziwki niż czekoladę.

Naprawdę się cieszę, to ogromna satysfakcja.

Ćwiczenia w zaburzeniach równowagi. Mi pomogły też na mdłości;) Materiały

Cóż, wielu z nas zmaga się z zaburzeniami równowagi. Ja też miałam problemy z tym problemy. Moje problemy nie były takie wielkie, ale czułam się, zwłaszcza po dugim udarze, niestabilnie i chwiałam się.

Zaburzenia równowagi po udarze mózgu nie są w żadnym wypadku problemem do zignorowania. W jednym szpitalu dostałam materiały, żebym mogła sobie sama poćwiczyć nad tym problemem. Moim zdaniem fajniejsze były te, których nie ma w materiałach, które poniżej udostępniam.

Które wyglądały tak:

  1. Usiądź na krześle, wybierz sobie punkt w oddali. I, trzymając na nim wzrok, kręć głową. Najpierw z boku na bok  i spowrotem, potem z góry na dół i spowrotem. Gwarantuję, że nie jest to przyjemne, ja miłam mdłości. Ale z biegiem czasu coraz mniejsze;)
  2. Drugie ćwiczenie  wymaga korytarza, najlepiej długiego. Wybieramy sobie jeden punkt na końcu i  idziemy ku niemu, kręcąc głową tak jak przy pierwszym ćwiczeniu. Najpierw główka z boku na bok, potem z góry na dół i spowrotem.  Wzrok nie powinien uciekać.

Czytaj dalej

Przed i po

pracujemy dalej:)

pracujemy dalej:)

Pierwszy okres po udarze (który może trwać kilka tygodni, ale i kilka miesięcy na pewno!)  jest dziwnym czasem.

Badasz swoje nowe ‚ja’ i jak coś nie pójdzie dobrze zastanawiasz się czy ten kubek by ci wypadł z ręki,  gdybyś nie miał udaru.  Czy byś się poślizgnął w łazience,  czy, gdybyś nie miał tego niedowladu, udałoby Ci się zakręcić ten cholerny kurek.

Wszyscy wokół co powiedzą,  że i zdrowym się zdarza.  i to prawda.  Ale z drugiej strony wiesz,  że nie do końca,  bo to nie tak jak kiedyś.  częściej co rzeczy wpadają z rąk i częściej niż kiedyś się potykasz.

Aż w końcu się przyzwyczaisz do nowego siebie.  i już nie będziesz się zastanawiać, czy to udarowe,  czy normalnie też by się zdarzyło.  Będzie pogodzenie z tu i teraz teraz.  I praca nad ‚wkrótce’.

Ps

Tak,  miałam wczoraj zły dzień.  Przepraszam,  mamusiu,  między innymi zbilam twój ulubiony kubek.

mój nowy prawie ulubiony fizjoterapeuta:)

Kolejny szpital to kolejni fizjoterapeuci i kolejne podejścia do fizjoterapii. Zestaw który opiekował się nami w szpitalu był naprawdę dobry. Oddział miał trzech fizjoterapeutów, którzy pracowali z nami. Rehabilitację miało się dwa razy dziennie, przed południem i po południu. w nawet w sobotę!

Pierwszym z fizjoterapeutów, który do mnie przyszedł, był pan Krzyś, bez wstawania, butelka była moim  narzędziem, kozłowałam piłką z łóżka! Ten udar był mały i tylko słabsza była ręka, i ta noga…

Cóż, nie będę pisać o wszystkich ćwiczeniach, powiem o tym, dlaczego polubiłam pana Krzysia. Chyba lubię ludzi, którzy są bardzo wymagający. Ćwiczyłam chętnie, jak zazwyczaj, ale pan Krzyś był wymagający. Fizjo, ale też usportowiony. Jeden sport walki plus crossfit. Trochę metod treningowych używał na mnie. A ja chyba lubię, jak ktoś jest wymagający i zna się na rzeczy.

Przez ostatnie dni mówiłam do niego z uśmiechem ‚trenerze’. Wiecie, pan Krzyś to był facet. Na pewno lubił sport i stawianie ludzi na nogi. Lubił pogadać o sporcie z innymi mężczyznami, których rehabilitował, słuchał o moich sportach, chciał spróbować jogi:) Pokazałam mu psa z głową w dole, tzn. wytłumaczyłam. Downward Facing Dog

A on od razu zaczął pytać ile tak stoimy na zajęciach. Rzuciłam ‚nie wiem, może z pięć minut’. A on pięć? to i ja muszę! I stał 5 minut w psie z głową w dole:) Nie był to najpiękniejszy pies którego widziałam, ale cieszył się jak dziecko. Później się chwalił, robiliśmy kilka innych pozycji, sam się nauczył pozycji kruka, której w życiu nie zrobię:)) To było naprawdę fajne.

No polubiłam faceta(: jeśli kiedyś tu trafi to chciałabym, żeby wiedział, że jestem wdzięczna:) pozostałym terapeutkom będę wdzięczna w innych notkach, w tej dziękuję panu Krzysiowi:)

ps

„prawie” z tytułu notki jest oczywiste chyba, po fizjoterapeutyczne pierwsze miejsce w moim sercu zawsze będzie zajmować pani Madzia.

moje życie nie zacznie się za rok

Notatka na marginesie

lotnie zacznie się za miesiąc

nie zacznie się jak wyzdrowieję

traktowanie choroby jak czasu „wyjętego z życia” jest nawet ok, jeśli choroba ma perspektywę na szybki koniec. L4 się kończy i wraca się do normy.

Jak jest się przewlekle życie jest tu i teraz, nie zacznie się jak wyzdrowiejemy. Nie ma co się oszukiwać. Nie ma co odkładać rzeczy na czas, kiedy wyzdrowiejemy, bo możemy przespać całe życie.

To tak jak z szukaniem partnera „jak już schudnę”.

A co, jak nigdy nie schudnę? Przykład może słaby, ale nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze poczuję się zdrowa. A życie leci. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, mnie to przeraża czasem, bo z drugiej strony czuję, że ja stoję. Mam 27 lat, a nie mam niczego, co dorosły człowiek powinien mieć.

A z drugiej strony nie można na sobie wywierać zbyt dużej presji. Trzeba próbować, kombinować, marzyć, ćwiczyć i działać, ale nie kosztem zdrowia i dobrego samopoczucia.

zdanie „jakoś to będzie” jest chyba moim przyjacielem ostatnio. Zawsze prawdziwe:)

Szczerze mówiąc jestem mądrzejsza na papierze niż w życiu. I mi przychodzi ciężko wyważenie i zbalansowanie. Dużo rzeczy WIEM, ale nie potrafię ich zastosować. w każdym razie się staram… Mimo że nastrój jest wybitnie niski ładnie się staram nie odkładać życia na później, a z drugiej strony traktować się z wyrozumiałością. Idzie mi różnie(;

Ps

wpis zainspirowany jednym z Waszych komentarzy – dziękuję:) nie pamiętam już czy tylko o tym ten komentarz mówił, to ważna sprawa,  ale też emocjonalnie ciężka, więc musiałam troszkę do tego wpisu dojrzeć

jak przetrwać święta po udarze? praktyczne rady

christmas-1197878Idą moje pierwsze i pewnie najcięższe święta po udarze. Trochę się obawiam, trochę jestem podekscytowana, to będzie duży sprawdzian dla mojej formy, która ostatnio generalnie jest świetna poza czasem, kiedy przesadzę z wysiłkiem i łapią mnie mdłości i systemowy dół.

Kłopot z przedświątecznym czasem jest taki, że świat jest strasznie chaotyczny i dezorientujący. Męczy nawet tych, którzy udaru nie przeszli:) Lepiej więc się przygotować do zadania. Ja przeżyłam to w Wielkanoc tylko, mniejszy kaliber, brak szukania prezentów, ale i tak było trochę ciężkawo. Na podstawie swoich doświadczeń i rewelacyjnego, pomocnego artykułu postanowiłam zrobić dla udarowców i ich rodzin polską listę rad;) może się przyda!

  1. zawczasu zadbaj o to, żeby gospodarz świąt czy przedświątecznych spotkań wiedział, że możesz się zmyć wcześniej. Jeśli spędzasz w ścisłym gronie najbliższych, zrozumieją. Jeśli wybierasz się na wigilę do siostrzenicy, z którą nie rozmawiasz na co dzień, możesz mieć problem z zatrzymywaniem cię na siłę. Ludzie rozumieją, że udarowiec może się czuć zmęczony, ale sam wiesz – jak przychodzi o do czego wielu osobom włącza się program ‚zoooooostań jeszcze troszeczkę’. Uprzedzenie gospodarza może oszczędzić ci krępującej sytuacji, w której będziesz musiał/a tłumaczyć z tego, jak działa twoja przypadłość.
  2. upewnij się, że tam gdzie idziesz jest spokojne miejsce, w którym można odsapnąć, kiedy poczujesz się przytłoczony Ja na szczęście spędzam święta w domu, mam swój pokój, w którym mogę zniknąć na chwilę i odpocząć. Kiedy idę do centrum handlowego (patrz pkt 3!) wiem, gdzie są spokojniejsze kawiarnie, gdzie można usiąść, napić się herbaty i odsapnąć.
  3. W miarę możliwości unikaj centrów handlowych! Zwłaszcza przed świętami to królestwo pośpiechu, chaosu i hałasu, czyli trzech rzeczy, których udarowcy nie lubią najbardziej;) Poproś kogoś o zrobienie zakupów, albo zrób zakupy zawczasu. TescoOnline wciąż działa bez problemów. Na prezenty może być już trochę za późno, w przyszłym roku trzeba się  za to zabrać wcześniej.
  4. Przemyśl sobie, co jesteś w stanie zrobić i pomóż w tych przygotowaniach na które racjonalnie cię stać. Zmywanie okien nie jest dla ciebie jeśli nie trzymasz równowagi, zrobienie pierogów (kliknij w link żeby poczytać o moich pierwszych pierogach w życiu) może być nawet form rehbilitacji;)
  5. jeśli już musisz iść do sklepu, zadbaj o zabezpieczenie przed hałasem. Może zatyczki do uszu? Ja do sklepu staram się nie chodzić bez słuchawek, w których nawet nie mam muzyki zazwyczaj. Tłumią troszkę hałas, przez co wyprawy są do przeżycia:)
  6. Nie chodź sam, przyjaciel lub członek rodziny może zapewnić ci wsparcie, kiedy go potrzebujesz…
  7. Niektórym udarowcom mogą się przydać okulary przeciwsłoneczne, nawet w pochmurne dni. Córkę można poprosić, żeby zgasiła lampki na choince, managera sklepu nie bardzo:)
  8. Pamiętaj, że nie musisz zaliczyć wszystkich spotkań, na które masz zaproszenie. Jeśli do tej pory świąteczny poranek spędzałeś u syna, południe u brata a wieczór z przyjaciółmi z liceum, może jest czas na to, żeby pomyśleć, czy to nie za dużo. Mierz siły na zamiary:)
  9. rób listy zakupów! Nasza pamięć jest krótka, a ponowne wyprawy do sklepu bardzo frustruące.
  10. Proś o pomoc:) każdy ma do tego prawo, a ty w szczególności:)
  11. pamiętaj, że tradycja nie powinna wygrywać z twoim zdrowiem. Pasterka może być ważna, ale może nie na tyle, żeby stać godzinę na mrozie.
  12. Nie zapomnij o planie minimum;) może Wigilia nie jest najlepszym czasem na ćwiczenia manualne, ale jeśli odpuścisz dbanie o siebie na dwa tygodnie, możesz przywitać nowy rok z myślą, że było lepiej, a jest gorzej. Po co ci to?
  13. Pamiętaj, że święta są po to, żeby się cieszyć. Jeśli będziesz zły i zmęczony, to za bardzo się nie nacieszysz dobrą atmosferą. Zaplanuj sobie wszystko tak, żeby zmaksymalizować szanse na szczęśliwy, spokojny i rodzinny okres.

jeśli jesteś członkiem rodziny/przyjacielem/opiekunem udarowca, zadbaj o to, pomyśl, co może ułatwić mu ten czas:)

święta same w sobie mogą być frustrujące, a wyobraź sobie mamę, która całe życie sama przygotowywała całą kolację wigilijną, a teraz nie może… to może pogłębić poczucie oderwania od starego życia i zamiast cieszyć się świętami, będziecie wszyscy w wisielczych humorach.

dla mnie te święta też będą inne niż co roku. z ostatniej wigilii pamiętam tylko uszko, które zjadłam na udarówce, wcześniej byłam ekipą sprzątającą, a nie gotującą. w tym roku to ja gotuję. pierwszy raz! mama nawet nie pozwalała mi wcześniej sałatki warzywnej, bo trochę za bardzo gniotłam warzywa;p

 

 

Wielkie postępy u mnie

IMG_20150530_123457Znajomi chwała się na Facebooku swoimi sukcesami: nowymi książkami swojego autorstwa, konferencjami, przebiegniętymi maratonami,  podróżami, awansami.

Jeszcze długo  pewnie nie będę w stanie z nimi rywalizować, ale ja też mam ogromne sukcesy, w powracaniu do zdrowia i normalności.

Najprostsze ściegi druciane robię może nie szybko, ale płynnie. Mama już po mnie nie poprawia.

Dziś całkiem ładnie przyjechałam kawał drogi samochodem.

Nauczyłam się masy nowych rzeczy, których bez udaru pewnie bym nie spróbowała. Są to na przykład pływanie na wakeboardzie i stanie na trickboardzie. Trickboard rozwija mi bardzo równowagę.  Teraz stoję na nim nawet kilka minut i uczę się robienia przysiadów.

Jest szybciej, dalej, lepiej chyba – przebieglam 7 km truchtem bez zatrzymania!  Jestem bardziej wytrzymała:)

Wczoraj przeprowadziłam swoją pierwszą rozmowę po hiszpańsku :))) była kulawą,ale była!

Notki dla was piszę znacznie szybciej, choć wciąż niesprawnie.

I koncentracja się trochę poprawia, nawet ja to zauważam. Niekoniecznie  jest dobrze, ale na pewno robi się lepiej – zawdzięczam to i ćwiczeniom, i na pewno tabletkom, które biorę. Bo tu poprawę zauważyłam ostatnio, akurat tak, jak kuracja mogła zacząć działać.

Udaje mu się zaśpiewać fragmenty piosenek :) wcześniej to było niemożliwe.

Sukcesy nie są tak spektakularne jak nauczenie się chwytania czy chodzenia, których mam mnóstwo (; ale dopiero ostatnio widzę, że udało mi się  zrobić ogromny postęp w któtkim czasie. Mogę czuć dumę, bo włożyłam w to bardzo dużo pracy. I choć dalej mam mnóstwo problemów i zmagam się z rzeczywistością, kroczę ku normalności.

To się pochwaliłam. Dziękuję że jesteście że mną i mi trochę kibucujecie (: to mi daje siłę, kiedy baaardzo mi się nie chce.

 

 

 

Miss gracji to ja nie jestem (video)

Bardzo dobrze trzymam równowagę podczas chodzenia i biegania, rzadko czuję, że jest gorzej, zazwyczaj na schodach lub jak jestem bardzo zmęczona. Stanięcie na rolkach było ogromnym wyzwaniem, zwłaszcza że i przed udarem mistrzem jazdy nie byłam, a nawet raz złamałam rękę – 3 dni po pierwszej komunii św, oczywiście mój nowy wehikuł był prezentem:)

Utrzymanie równowagi i koordynacja tym razem były strasznie ciężkie, niemal nie umiem skręcać, i stąd…

IMG_20150530_123457

 

Na pewno przez długi czas nie pójdę na rolki sama, nie tylko dlatego, że słabo mi szło, ale też dlatego, że ze strachu miałam pełne portki i musiałam się śmiać do kogoś, żeby rozładowywać napięcie. Fotografem i towarzyszem był brat ukochany, Radosław. Jesteśmy zwycięzcami!