Dziś rocznica drugiego udaru. I są sprawy, z którymi się nie pogodziłam jeszcze:)

Dziś mija rok od mojego drugiego udaru. Udarku – bo był duuuuuużo mniejszy od pierwszego. Udarku – bo nie zniszczył wszystkiego, tylko pogorszył trochę pewne sprawy i zmotywował do innych.

Udaru, który nie wywrócił do góry nogami mojego życia, tylko podkreślił, że nie jest normmalnie. I odsunął w czasie to, na co byłam już gotowa. Ale co tam, co się odwlecze… A przynajmniej mam nadzieję:)

Ten rok w jednych sprawach niewiele zmienił, w innych – wszystko. No, na przykład  na 99% znam przyczyny, nie jest tak, że siedzę w strachu przed kolejnym udarem.

Ale ja nie o tym. Chciałam o tym, co jest niezbędne do życia po udarze, żeby się nie poddać. Czytaj dalej

urodepresja – dziś mija rok od udaru

heartna swoje potrzeby, dawno temu, ukułam słowo ‚urodepresja’. odkąd pamiętam, o północy 3 stycznia mi się zaczynał bardzo zły humor i kończył w momencie, w którym, w którym data się zmieniała.

Dziś jest 21 grudnia i od wczoraj o niczym innym nie myślę, że dokładnie rok temu przyjaciółka znalazła mnie na podłodze w kiblu, ryczącą jak zwierzaka. Jest mi smutno, tak bardzo, że mogę to porównać do bycia porzuconym przez chłopaka. To nie jest nic szczególnego, zawsze tak mam w urodziny.

Mam wrażenie, że to urodziny, bo dostałam nowe, inne życie. W brytyjskiej grupie, do której należę, ktoś nazwał to ‚rebirth’, ponownymi narodzinami.

Prawda jest taka, że rok temu dostałam nowe życie. Wiem, że kiedy o tym mówię głośno, ludziom ciężko się z tym pogodzić, bo na zewnątrz wyglądam tak samo (a nawet, jak daaaaaaaawno niewidziana koleżanka powiedziała, lepiej: ‚chyba teraz się wysypiasz, co?’). Ale ja to czuję, niby jestem ta sama, z drugiej strony zupełnie inna. Są takie rzeczy, o których nie śniło się filozofom, tylko ludzie z ubytkami mózgu mogą je zrozumieć;)

ale dość już tego filozofowania, moja Lewaczka nie jest po to, żeby się użalać nad sobą, tylko po to, żeby pomóc sobie i innym iść naprzód. Dlatego chcę trochę uzupełnić listę sprzed pół roku.

left hand1. Nie mam pracy, która mnie bardzo stresowała.
2. Nauczyłam się robić na drutach
3. Rzuciłam fajki.
4. Karta ‚wiesz, jestem po udarze’ wciąż działa, choć ostatnio użyłam jej tylko raz, kiedy zupełnie nie poznałam kolegi.
5. bywa, że się wysypiam.
6. zlikwidowano mi dziurę w sercu.
7. dużo czasu spędzam na powietrzu. mniej niż pół roku temu, ale mamy jesień/zimę, więc się nie martwię.
8. skupiam się na sobie, jak nigdy
9. naprawiam po kolei wszystko, co we mnie popsute, od zębów, po paznokcie.
10. mam dużo energii i zapału do nauki nowych rzeczy.
11. zazwyczaj mam ładnie pomalowane paznokcie w lewej ręce (w prawej nie bardzo;p)
12. Jestem dużo spokojniejsza niż przed udarem. Po prostu.
13. Jestem odważniejsza, co mi tam. Rok temu prawie umarłam, co mi tam.
14. Zaczynam mówić językami, naprawdę.
15. poznałam ludzi w takiej sytuacji jak ja i mam z kim pogadać o tym, co się dzieje ze mną.

Mam nadzieję, że każde moje każde kolejne urodziny będą coraz łatwiejsze, bo póki co urodepresja trzyma. Przejdzie o północy. A ja mam nadzieję, że z czasem uda mi się zapominać o ich obchodzeniu kolejnych urodzin.