Mój nowy Plan Minimum

O Planie Minimum pisałam już kilkakrotnie i przyszedł czas go jakoś dostosować.

Bo nie mam na nic czasu (i to nie przez zapier…l na fejsie;) i bo złapał mnie straszny leń, więc jak nie nadrabiam zaległości, to chcę leżeć i drzemać. Zauważyłam, że znowu pcham się do przodu zbyt intensywnie, w związku z czym zdarzają mi się dni nawet bez realizacji planu minimum. Jak wczoraj. 2 spotkania po wykańczającej sobocie. Zamiast wziąć fasolki czy wskoczyć na orbitreka wskoczyłam do łóżka przed wyjściem;) Jak to raz w tygodniu to luzik, jak częściej, to wstyd, hańba, shame on me!

ZATEM: Czytaj dalej