Neuroplastyczność – powtórz to jeszcze raz. I jeszcze raz. Aż do skutku.

plastelinaNie wiem czy istnieje ważniejsze pojęcie dla rehabilitacji poudarowej.

Wikipedia mówi nam, że neuroplastyczność  to

 

zdolność tkanki nerwowej do tworzenia nowych połączeń mających na celu zreorganizowania się, adaptacji, zmienności, samonaprawy, uczenia się i pamięci.

A co to znaczy?

Że mózg ma zdolność do reagowania na to, co zastajemy i adaptowania się do zmiennych warunków. Weźmy sobie przykład mojej lewaczki.

Zaraz po udarze nie ruszała się zbytnio. Przyszła jednak pora (następny dzień) i odwiedziła mnie pani Bogusia, która cierpliwie machała moją łapką tak, żeby ta zaczęła przyswajać na nowo ruch. I tak ćwiczono ze mną, aż łapka się nie zaczęła poruszać. Potem godzinami robiłam swoje ćwiczenia na sprawność manualną. I do tej pory robię, choć nie codziennie. No. I jak już mózg zrobi milion powtórzeń jakiegoś ruchu, to tak się w nim zorganizują neurony, że w końcu „zaskoczy” jak to się robi, a potem zapamięta… I dana czynność wróci do normy. Albo stanu bliskiego normie.

Istnieje też niestety druga strona medalu. Nasze móggi „zapominają”  czasem tego, co jest niewykonywane, nieużywane.

Albo uczą się złych nawyków. Powiedzmy, że ktoś bardzo dużo narzeka. Niegdy nie ma o powiedzenia niczego dobrego. W konsekwencji mózg zorganizuje się tak, że dużo łatwiej będzie mu narzekać niż powiedzieć coś dobrego. Bo „nauczyliśmy” się narzekania, a o pozytywności zapomnieliśmy.

Kluczem do sukcesu jest więc powtarzanie. Systematyczne powtarzanie. I powtarzanie jeszcze bardziej. Aż się nauczymy porządnie:) A potem raz na jakiś czas przypominanie sobie.

Wiecie co, mam wrażenie, że mój mózg po udarze zapomina jakoś łatwiej. Ale nie załamuję się, bo dopóki wiem, że jestem w stanie się uczyć, istnieje nadzieja na poprawę. :)

ps

po wpisaniu terminu ‚neuroplastyczność’ w googla wyskakuje nam milion ciekawych artykułów.

http://wiecjestem.us.edu.pl/mozg-artysta-czyli-kilka-slow-o-neuroplastycznosci ten jest na przykład fajny. Polecam:)

mój nowy prawie ulubiony fizjoterapeuta:)

Kolejny szpital to kolejni fizjoterapeuci i kolejne podejścia do fizjoterapii. Zestaw który opiekował się nami w szpitalu był naprawdę dobry. Oddział miał trzech fizjoterapeutów, którzy pracowali z nami. Rehabilitację miało się dwa razy dziennie, przed południem i po południu. w nawet w sobotę!

Pierwszym z fizjoterapeutów, który do mnie przyszedł, był pan Krzyś, bez wstawania, butelka była moim  narzędziem, kozłowałam piłką z łóżka! Ten udar był mały i tylko słabsza była ręka, i ta noga…

Cóż, nie będę pisać o wszystkich ćwiczeniach, powiem o tym, dlaczego polubiłam pana Krzysia. Chyba lubię ludzi, którzy są bardzo wymagający. Ćwiczyłam chętnie, jak zazwyczaj, ale pan Krzyś był wymagający. Fizjo, ale też usportowiony. Jeden sport walki plus crossfit. Trochę metod treningowych używał na mnie. A ja chyba lubię, jak ktoś jest wymagający i zna się na rzeczy.

Przez ostatnie dni mówiłam do niego z uśmiechem ‚trenerze’. Wiecie, pan Krzyś to był facet. Na pewno lubił sport i stawianie ludzi na nogi. Lubił pogadać o sporcie z innymi mężczyznami, których rehabilitował, słuchał o moich sportach, chciał spróbować jogi:) Pokazałam mu psa z głową w dole, tzn. wytłumaczyłam. Downward Facing Dog

A on od razu zaczął pytać ile tak stoimy na zajęciach. Rzuciłam ‚nie wiem, może z pięć minut’. A on pięć? to i ja muszę! I stał 5 minut w psie z głową w dole:) Nie był to najpiękniejszy pies którego widziałam, ale cieszył się jak dziecko. Później się chwalił, robiliśmy kilka innych pozycji, sam się nauczył pozycji kruka, której w życiu nie zrobię:)) To było naprawdę fajne.

No polubiłam faceta(: jeśli kiedyś tu trafi to chciałabym, żeby wiedział, że jestem wdzięczna:) pozostałym terapeutkom będę wdzięczna w innych notkach, w tej dziękuję panu Krzysiowi:)

ps

„prawie” z tytułu notki jest oczywiste chyba, po fizjoterapeutyczne pierwsze miejsce w moim sercu zawsze będzie zajmować pani Madzia.

użyj do zdrowienia tego, co kochasz

Notatka na marginesie

spójrz na zdjęcie, skradzione z tej strony

basket

na pewno wiecie o co chodzi.

Dla wielu z nas to, co się naprawdę lubi jest największą motywacją i jednocześnie sposobem na rehabilitację.

dziewczynę ewidentnie pcha do przodu koszykówka

mnie na przykład – pisanie

ktoś inny może dochodzić do siebie przez gotowanie, pracę w ogródku, zabawę z psem, grę na cymbałkach…  itd.

Nie mówię, że wszystko da się włączyć do rehabilitacji. Ale na pewno więcej rzeczy, niż zazwyczaj się myśli:) trzeba nam radochy trochę, no nie?

o czym pamiętać podczas rehabilitacji?

footprintsMyślę sobie, że nie wiem w sumie, na co zwracać uwagę przy rehabilitacji. Po kilku rehabilitacjach w szpitalach, które naprawdę skupiały się na zupełnie różnych  rzeczach i myślę, że wszystkie były ważne i wybierano mi najważniejsze elementy do zrealizowania w danych warunkach. Ale właśnie zobaczyłam ładne zestawienie pt. ‚co trzeba zrealizować w dobrej rehabilitacji”. Mam nadzieję, że Stroke Associacion mnie nie pozwie.

Rehabilitacja poudarowa powinna zawierać:

  • trening dla zwiększenia ruchomości
  • Naukę wykonywania codziennych czynności
  • Indywidualnie dobrany poudarowych ćwiczeń reahbilitacyjnych
  • Dostęp do aktywności poznawczych i zwiększjących koncentrację (książki, gry, komputer)
  • terapię mowy
  • ćwiczenia widzenia dla tych, którzy mierzą się z problemami z wzrokiem
  • trening równowagi dla tych, którzy mają problemy z równowagą
  • (Ja też bym dodała) terapia zajęciowa

Uwaga: przed wypisem program zapobiegający upadkom jest koniecznością.

No. Czyli trening równowagi + rehabilitacja ruchowa + neurorehabilitacja i ćwiczenia życia są drogą do lepszego życia:)

Jak macie coś do dodania, chętnie dołączę do listy:)

 

 

toksyna botulinowa po udarze mózgu

Notatka na marginesie

spastyczność po udarzeJestem szczęściarą. Moja łapa-sztywniara prostuje się bez problemów, dłoń umiem otworzyć w pełnym zakresie, nikt mi nigdy jej nie otwierał na siłę.

Jest raczej sztywna, niż przykurczona. Raz bardziej, raz mniej, tylko w jednym momencie myślałam o tym, żeby prosić o jakąś kurację na rozluźnienie. Nigdy też nie przyszło mi do głowy, żeby prosić o terapię za pomocą toksyny botulinowej (tzw. jadu kiełbasianego).

Wiecie co to jad kiełbasiany. To ta trucizna, którą można się zatruć, jak się nam zepsują konserwy na półce. I którą niektóre kobiety wstrzykują sobie, żeby pozbywać się zmarszczek. Tak, to botoks. Używa się go również u neurologicznych, do rozluźniania przykurczonych mięśni. I co najlepsze – ta metoda jest od nie tak dawna przez NFZ! Więc można się zapisywać do kolejki;)

Jak to działa? Naczytałam się o jakichś białkach, które się łączą z receptorami, ale to mało istotne. Toksynę botulinową wstrzykuje się cieniutką igłą dokładnie w miejsca, które trzeba rozluźnić. Działa więc precyzyjnie i miejscowo i rozluźnia mięśnie na 3 miesiące, podczas których można się intensywnie rehabilitować. A potem jeszcze się ostrzyknąć:) Miła terapia.

Raczej z moją sztywniarą bym się nie zakwalifikowała na leczenie, ale nie bardzo płaczę z tego powodu. I coraz więcej ośrodków proponuje leczenie tą metodą – poniżej wrzucę link:) zachęcam do zapytania neurologa, czy toksyna botulinowa byłaby rozwiązaniem również przy Waszej spastyczności.

http://www.fum.info.pl/page/index/223

notka krótka, bo nie ma co gadać więcej;)

 

Budujemy kolejne wieże:)

I piramidy!

Już raz pisałam o wieży, ale te są inne.

znalazłam ostatnio kilka zdjęć z pierwszej rehabilitacji. okazało się, że byłam trochę Bobem Budowniczym! Albo moja ręka była:) budowała takie super konstrukcje…

wieża 3

wieża2

wieża1

Wiecie jakie to trudne? :)

Ale fajniejsze, niż na to wygląda. Bo budowanie takich wież może nawet (serio!) wciągnąć. Oczywiście lecą i się rozwalają,  bo były źle ułożone i bo jakiś nieposłuszny palec je trącił. A ty chcesz wyżej, wyżej, wyżej…

Czasem nie trzeba wielkich pieniędzy, żeby zrobić narzędzia rehabilitacyjne:) Czasem wystarczy rozmienić kasę albo wypić milion butelek wody, żeby poćwiczyć zręczność, chwytanie, ruchy precyzyjne, koncentrację, nie wspominając o cierpliwości.

 

Masaże po udarze

masaż stóp, fizjoterapiaPierwszy raz od udaru zapisano mi masaże, takie prawdziwe, ciała, nie buzi. Jednego dnia mam masowaną rąsię, drugiego – nóżkę i tak jestem sobie masowana.

Szczerze mówiąc zastanawiałm się, po co mi ten masaż. I tak nie mam wiele czucia, ale nogi i ręki używam. Dłoni! o toooo tak. Jak rano czasem nie umiem rozluźnić dłooni w ogóle, tak po masowanku jest bajka. Przez jakiś czas, oczywiście.

Zapomniałam zapytać lekarza, po co udarczykowi masaż, więc zapytałam masażysty. Odpowiedział krótko, zapisałam dopiero po chwili, więc mam nadzieję, że nie przeinaczyłam jego słów.

Masaż pobudza receptory

pobudza mięśnie (tu nie mam pewności, chyba użył innego słowa)

rozluźnia mięśnie.

Tadam. Źle brzmi? Nawet zdrowym się przyda, prawda?;)

Ale to dla kogoś, kto przebył udar przeszło rok temu. Dla świeżych pacjentów wygląda to chyba bardziej skomplikowanie. Na wielu stronach google mi podpowiada, że warto, ale podpowiedzi są albo bardzo ogólnikowe, albo jak przepisany podręcznik dla studentów fizjoterapii. Wykonałam jednak pracę i wiem już dlaczego warto masować!

Masaże, oprócz tego że pobudzają receptory, pobudzają mięśnie (ważne przy wiotkości), rozluźniają mięśnie (ważne przy spastyczności),  dodałabym jeszcze, że pomagają w zapobieganiu odleżynom, pobudzają chorą półkulę, przyzwyczajają pacjenta do dotyku (serio!), pomagają w dostatecznym ukrwieniu i odżywieniu tkanek…

Jak to robić, nie wiem. Mi łapę dla rozluźnienia rozcierano, tak szybko, jakbyście próbowali rozpalić patykiem ognisko przez tarcie. Tego masażu obecnego nie wytłumaczę łatwo słowami, więc jak macie znajomego fizjoterapeutę, to pytajcie śmiało, każdy z nich powinien wiedzieć jak się masuje. I po co!

Ja sobie masuję łapkę piłką z kolcami:) i czasem strumieniem wody. I oczywiście często robię sobie masaż buzi szczoteczką:)  Dla czucia i rozluźnienia. A co!

masaż twarzy po udarze

Ze swojej strony żałuję, że niestety na udarówce fizjoterapeuci są tacy zajęci, że ewentualnie może im starczyć na westchnięcie „ach, przydałoby się tu pomasować”.

wideo wygląda fajnie, może warto się zainspirować:)

Jestem malarką! Niezbyt kreatywną, ale zawsze….

Ręce muszą nauczyć się różnych ruchów. A każde ćwiczenie się w końcu znudzi. Więc zaczęłam malować.

Niezbyt  dużo, ale od czasu do czasu siadam i coś sobie machnę.

Tadam! Uwielbiam swoje „dzieła”, nawet jak są brzydkie, to i tak są ładniejsze niż mój charakter pisma;p A jak patrzę na kota i sowę nie mogę uwierzyć, że to ja namalowałam. I t o lewą łapą.

„gdybym umiał to sam bym przed sobą klękał”;p

tutaj cztery przykłady mojej twórczości. w kolejności chronologicznej powstawania.

01n

01s

with left hand

01s2

 

:))))

łapa sztywnieje. Jestem sztywniarą?

Notatka na marginesie

handsNie bardzo wiem, co z tym zrobic. Dużo cwicze – zle. Malo cwicze – zle. Zloty srodek? Gdzie jest?

Ostatnio widze ze z dlonia jest gorzej. Osiagniecie luzu w palcach jest prawie niemozliwe. Przez to
1. Pisanie na klawiaturze jest duzo trudniejsze, ale sprawnosc w tym zakresie jest moim prioryteyem,
2. Pomalowanie paznokci rozpatruje w kategoriach cudu – jak to zrobic, skoro ciezko mi sie nawrt chwyta butelecKe?
3. Zagranie chocby gamy na pianinie jest calkiem trudne.
4. Wypuszczam rzeczy z lapy bardziej niz 2 miesiace temu.
5. Streeeeeesuje sie, wczoraj kolega tak bardzo smial sie ze mnie, kiedy nioslam tacke z kawami dla nas. Powiedzial, ze takiej koncentracji namojej twarzy nigdy nie widzial. Pewnie nigdy juz nie bede kelnerka (a kelnerowanie w betlinie bylo jedna z moich opcki bezpieczenstwa)
6. Caly czas mysle o mojejn lewej rece.

Mam w niej wystarczajaco duzo czucia, zeby czuc dyskomfort. Staram sie cwiczyc codziennie, ale nie za duzo. Nie robir cwiczen, w ktorych trzeba duzo sily w palcach. Masuje rasie. Fizjoterapeute bede mogla zapytac o to po powrocie, lekarstw rozluzniajacych nie chce brac, bo powoduja jeszcze wieksza sennosc. Moze pojde do salonu manicure na masaz dloni?(;  zaczynam myslec o ‚medycznej mqrihuanie'(; problem w tym, że staram się naprawić dwoje dziury w mózgu, nie je powiększać. przyjemne z pozytecznym?

Hmmmm. Jakies rady?(;

Sily mam sporo, ale sprawnosc spada. Popadam w obsesje, mysle o.lapie caly czas. To tez niedobrze, bo zabiera koncentracje.

Ps
Biore udzial w konkursie na blog roku. Zaglosuj na mnie. Prosze najladniej, jaknumiem – zrobilabym nawet oczy spaniela. Ale jednak prawdziwe spaniele sa bardziej urocze.
pobrane (2)

lubię kozy;))) origami po udarze mózgu – pozdrawiam z domowego przedszkola!

jestem na wczasach i nie mam tu wszystkich zabawek rehabilitacyjnych. kombinuję więc i wpadłam na pomysł, co może sprawić mi frajdę i usprawniać: ORIGAMI! to powinno ćwiczyć i paluchy i mózg. Okazało się, że będzie ćwiczyć przede wszystkim cierpliwość.

szczerze mówiąc, myślałam że to będzie łatwiejsze. Wczoraj, jak zaczęłam się bawić tym papierem, wszystkie kartki poszły do kosza. Ale mi było smutno. No ale nie kupiliśmy ryzy papieru, żeby się smucić, prawda?;)

dziś z innym nastawieniem i silnym postanowieniem nie nabawienia się ataku paniki postanowiłam zrobić coś, co już kiedyś robiłam i jest łatwe. I co sprawi mi frajdę.

I tak wyszła mi koza. Poznajcie Kozę. Od razu się zakumplowałyśmy.

koza origami

Serio nie myślałam, że to będzie takie trudne. Zgięcie czegokolwiek prosto jest dużym wyzwaniem. Palce mam supersztywne ostatnio. Instrukcje znalazłam łatwe, ale i tak niełatwo się za nimi nadąża. Wczoraj, gdy robiłam pierwsze podejście, prawie mnie zatkało z żalu. Ale w końcu szczęśliwie się udało  skończyć Kozę. Mam zamiar zrobić całe zoo. Zobaczymy, jak się uda ( ;

tutaj video, z którego korzystałam. Polecam, moja Koza, się już do mnie uśmiecha;)