Noworoczno-urodzinowe postanowienia

new year, nowy rok, sztuczne ognie, fireworksPonieważ moje udarowe urodziny,  nowy rok i prawdziwe urodziny występują na przestrzeni 2 tygodni, zazwyczaj oddzielam podsumowanie roku od postanowień.  Te drugie robię na urodziny.
Wtedy na pytanie, czy zrealizowałam swoje postanowienia  noworoczne,  mogę odpowiedzieć radośnie ‚ach, żadnych nie miałam!”;)

Postanowienia robię na urodziny (;

Oto one: Czytaj dalej

Ależ neurologia to okropny oddział

hospital bedNeurologia. Trudno mi opisać ten oddział z punktu widzenia osoby odwiedzającej.

Depresja i smutek. Wielu ludzi, którzy już nie będą zdrowi. Zaduch. Bo przecież wielu pacjentów rusza się w minimalnym stopniu, pampersy są zmieniane w błyskawicznym tempie, ale czasem, przy natłoku roboty, i to nie starcza. Karmienie pacjentów, namawianie do jedzenia innych. Na twarzach ludzi maluje się cierpienie lub zdezorientowanie. Założę się, że niewiele jest oddziałów, na których tak trudno porozumieć się z pacjentami.

Ja osobiście widziałam tylko jedno smutniejsze miejsce. Dziecięcą kardiologię. Czytaj dalej

Pytania bliskiego – opiekuna. Do tego nie da się przygotować

wózek inwalidzki wheelchair, black&whiteWielu osobom trudno jest wyobrazić sobie pierwsze chwile choroby bliskiego. Te wszystkie pierwsze razy. U mnie też tak było. Teraz wiem o tym nieco więcej.

Wielu z nas to zna, bo opiekowało się swoimi chorymi, wielu z nas było/jest osobą, którą inni się opiekują.

Pomyślcie sobie, na ile pytań musi odpowiedzieć sobie błyskawicznie osoba, która decyduje o naszym losie:  Czytaj dalej

Czwarte udarowe urodziny i tradycyjna lista zmian

serce, heart, artTak tak. Jestem jednocześnie 29, 84 i 4-latką. Wczoraj miałam swoją czwartą rocznicę udaru mózgu, czwate udarowe urodziny.

Co ciekawe… Zapomniałam o tym. jakoś nie zarejestrowałam nadejścia 21 grudnia, dzisiaj dopiero mama mi przypomniała.

Z czym się to wiąże? Możliwe że z tym, że mamy w domu mnóstwo na głowie. Może też z tym, że przetaję się uważać tylko za udarowca, ale też za osobę, która składa się z rożnych części, nie tylko jednej choroby.

Nie umiem odpowiedziec teraz na to pytanie, umiem skonstruować kolejną listę rzeczy, które zmieniły się na lepsze po udarze. Prawda jest taka, że przy moim obecnym nastroju łatwiej by mi było napisać listę odwrotną, ale tradycja to tradycja, zapraszam więc:

Co się zmieniło na lepsze w moim życiu po udarze?

Czytaj dalej

Galeria twarzy (17): list czytelniczki + czy chory to kłopot + czy to był drugi wylew?

wylew, mózg, brain, drugi wylewDostałam list. Rozdzierający. I mimo że mam dobre doświadczenia szpitalno-rehabilitacyjne wiem, że tak bywa. Starość w chorobie jest podwójnie trudna. Tak dla chorych, jak dla jego rodzin. Sytuację komplikują nagłe zmiany, które biorą się z, właśnie czego? Najgorzej chyba myśleć, że coś bardzo złego się tam zadziało, że to był drugi wylew, niezdiagnozowany po prostu.

Tak jak pisałam. To wszystko jest rozdzierające. Oddaję głos czytelniczce.

(…) widzę jak w bardzo wielu miejscach panuje brak widzenia drugiego człowieka. Brak uważności. I to tam gdzie właśnie być powinna taka uważnośc – w służbie zdrowia.

Takiego chorego 80-latka najlepiej dla wielu lekarzy/pielęgniarek jest spacyfikować prochami żeby się nie ruszał zamiast walczyć żeby wrócił do zdrowia. Czytaj dalej

Krzesełko pod prysznic i do wanny – warto o nim pamiętać!

Chory w domu,  także ten o udarze, wymaga przystosowania kilku rzeczy. Dzięki przygotowaniu domu na jego powrót wszystkim będzie łatwiej.  I choremu, i jego rodzinie.  Jedną z rzeczy,  o których można pomyśleć,  jest krzesełko pod prysznic.

Nawet jeśli nie są niezbędne,  to ich sama obecność daje duże poczucie komfortu.  Czy bezpieczeństwa…

Krzesełko pod prysznic, siedzisko pod prysznic, krzesło, krzesło do wannyJuż tłumaczę.  W szpitalach widziałam różne siedziska pod prysznic.  Od stołeczków typu Ikea za 15 zł, przez specjalne, stabilne krzesła, po siedziska przytwierdzane do ściany,  często składane.

Wybór jest szeroki.  Czytaj dalej

Wspaniałe:) Mózg się myli – Henning Beck

Od wielu miesięcy (przynajmniej od maja) czytałam książkę Mózg się myli dra Henninga Becka. Czytałam ją długo, jednak nie dlatego, że jest skomplikowana czy nudna, po prostu tak wyszło. Moje wrażenia??

Za „Mózg się myli” Henning Beck otrzymuje ode mnie niemal szóstkę.

ksiązki neurologiczne, książki o mózgu, neuropsychologia, mózg się myli, udar i przebudzenie, gupi mózgNaprawdę. Ma wszystko, co powinna mieć książka popularnonaukowa.

Gdybym była wciąż w gimnazjum, napisałabym o niej coś w stylu „książka została napisana przystępnym, zrozumiałym stylem, w zrozumiały sposób przekazuje wiedzę”, blablabla. To wszystko się zgadza. Nie jestem jednak w gimnazjum i piszę dla ludzi, którzy z mózgami mają na pieńku;)

W Mózg się myli  Henning Beck pokazuje coś więcej, niż to, że nasze mózgi są wspaniałe. Pokazuje też, że ich „niedoskonałości” są jednocześnie ich siłą. Nic nie poradzimy na to, że popełniamy błędy i jesteśmy dalecy od doskonałości i, jak udowadnia Beck, to jest ok.

Bez błędów nie rozwijalibyśmy się.

Bez dekoncentracji nie wpadalibyśmy na dobre pomysły.

Bez zapominania nie moglibyśmy pamiętać. Czytaj dalej

Powrót do pracy po wylewie i udarze: moje pierwsze wrażenia

Ja pierwszą robotę zdobyłam po 3,5 roku od udaru, obecną – zaraz po niej. Jestem na stażu. Siedzę tam już 3 tygodnie i mogę podzielić się pierwszymi wrażeniami.praca, powrót do pracy, siła

Po pierwsze: nie stresuję się się

Należę do ludzi którzy naprawdę mocno lękają się nowych sytuacji. Niestety. Bardzo stresuję się przy nieznanych ludziach, tracę mowę, kiedy widzę wyraźną hierarchię, tłum, mam do kogoś interes… A tu… W tym miejscu odnalazłam się od pierwszego dnia. Zespól jest malutki (to ma znaczenie), składa się w większości z facetów (to nie ma znaczenia), w biurze jest wesoło (bardzo ważne). Trafiłam świetnie. Chłopcy z poczucia humoru przypominają brata, a jego kocham i uwielbiam, a czasem umiem cierpliwie znosić. Jestem jakoś przekonana, że nie każdy odnalazłby się w tym towarzystwie tak, jak ja. Po prostu moje poczucie humoru i klimat w biurze zrobiły momentalnie ‚klik’ i się nie rozkliczyły. Czytaj dalej

Dostałam pracę. To znaczy staż. Mam dobre przeczucia

Będę pracować po raz kolejny. I co tu mówić?

Staż dostałam z pośrednictwem stowarzyszenia, o którym pisałam wcześniej. Byłam już na dniu próbnym.  I było spoko:)

Nie będę pisać więcej (szef ma adres bloga), tylko powiem, że: Czytaj dalej

Myślałam przez chwilę o jeździe autem z instruktorem

 I porzuciłam ten pomysł.

Wsiadłam ostatnio za kierownicę naszego auta.  Brat mi zaproponował i chyba szybko pozalowal.

Miałam przejechać z 20 metrów i zaparkować.  Nic trudnego?

Nic bardziej mylnego! Zapomniałam jakoś o istnieniu pedału gazu. Tzn.  wiedziałam, że gdzieś tam jest,  ale gdzie?:o

Dopiero po chwili ruszyłam.  Na pustej ulicy było lepiej.  Zaparkowałam lepiej.

Zaczęłam się zastanawiać nad jazdami doszkalającymi. Z instruktorem.  Bo może kiedyś udałoby się wrócić. Czytaj dalej