Czego nauczyłam się po udarze (XIII)?: doswiadczenia z pracy

Lewaczka strona internetowaMam wrażenie, że u mnie nie może być spokojnie. Z drugiej strony wiem, że pewnie większość z nas przeważnie tak sobie myśli.

No to tak. Straciłam pracę. Tak musiało być, po prostu okoliczności. Dlatego nie piszę „chłopaki mnie wywalili” albo „dałam ciała”, bo nikt nie zawinił. Po prostu czas w najlepszym miejscu się skończył. I nawet nie chcieli mnie przytulać na do widzenia! Jeden, bo nie znikam (mamy współpracować, tylko nie codzienne), drugi – bo chory. Ale ja nie choruje! Nie na grypy;) Czytaj dalej

Tu jesteśmy

zakryłam Radziorkowi buzię, bo byłby na mnie wściekły gdybym ją wrzuciła… z resztą za notkę też pewnie będzie:) sorry Mały, kupię nam dziś obiad

Ponieważ temat tego, co chcę napisać jest zbyt ważny, by przesłaniać go technicznymi komunikatami, szukajcie ich na końcu tekstu.

Zatem.

Przeprowadziłam się. Za tym zmieniło się moje otoczenie, nie tylko najbliższe, ale blisko-dalekie. Co to znaczy? Przez ostatnie lata, gdy wychodziłam ze śmieciami, widziałam pole, dzika, sąsiadów idących na spacer, albo swoją babcię. Teraz, gdy wychodzę ze śmieciami, widzę osoby w każdym wieku, które robią mnóstwo rzeczy. Dorosłych, dzieci, emerytów, z psami i bez psów. Gdzieś obok jadą samochody, nieco dalej niż obok tramwaje, a budowa wieżowca ulicę dalej nie wkurza tylko dzięki warszawskim doświadczeniom (remont przez dwa lata nad głową, spadający na głowę co kilka godzin gruz hartuje charakter).

Widzę mnóstwo osób starszych. Być może dlatego, że zwracam na nich uwagę, może dlatego, że społeczeństwo się nam starzeje, może dlatego, że starsi ludzie często są zasiedzieli w swoich mieszkaniach z lat 60, a młodsi wyprowadzają się na nowe osiedla… Na pewno zastanawiam się czasem, czy dzisiejsi emeryci pamiętają moją mamę, jak sobie hasała między blokami i opalała się za garażami z babcią. To też.

W każdym razie widzę ich. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że ogromna część starszych ludzi chodzi powolutku, kroczek za kroczkiem. I ma podwiniętą, przykurczoną rękę w tak charakterystyczny, spastyczny sposób. Widzę ich, ale raczej nas, niemal codziennie. Widzę, że smutna statystyka, wg której udar spotyka jedną osobę na sześć, nie może być przesadą.

Dopiero teraz uderzyła mnie ta widoczność na ulicach. Jeszcze niedawno dziwiłam się tacie, który z zamyśleniem wspominał „o, pan z podkurczoną ręką, pewnie po udarze”. Dziwię się, że ja zauważam to dopiero teraz.

I po raz kolejny myślę sobie, że to nie ich wina. To nie nasza wina. Wprawdzie nieznajomość prawa szkodzi, ale skąd wiedzieć mój dziadek miał wiedzieć, jak poznać udar? Albo skąd ta starsza pani z ulicy obok miała wiedzieć, że te papierosy i tłuste żarcie mogą skończyć się podkurczoną ręką do końca życia?

Teraz mamy większe możliwości niż kiedykolwiek, żeby powiedzieć naszym bliskim, żeby o zadbali o dietę.Nie dlatego, że jest taka moda, tylko dlatego, że to im się opłaca. I żeby za kilka lat jakiś trzydziestoletni udarowiec nie patrzył na nich ze zdziwieniem, że aż tylu nas jest.

Również dlatego przypominam teraz filmik, który prezentuje najbardziej typowe objawy udaru. Szybka pomoc daje szansę na powrót do zdrowia. Nawet pełny.

 

I przypominam, że lepiej, łatwiej, taniej i przyjemniej jest zapobiegać, niż leczyć:))

A teraz przechodzę do ogłoszeń:

Premiera nowej odsłony Lewaczki z różnych względów mi się przesuwa. Nie płaczę z tego powodu, bo mam świetne antydepresanty; ppp a tak serio, to jest mnóstwo roboty, nie tylko programistycznej. Powoli wszystko porządkuję, piszę nowe treści, wszystko trwa dłużej, niż sobie wymarzyłam.  Trochę jak z remontem, każdym z który widziałam.

A za Lewaczkowaniem tęsknię,  więc wracam do pisania tutaj. Po prostu będę później wszystko przenosić ręcznie na moją stronę. To akurat będzie niewiele roboty;) a lista tematów czeka! Decyzja podjęta, teraz tylko zrealizować. I szczerze mówiąc, patrząc na to, z jakim impetem wróciła mi bezsenność, mam duże szanse na regularność!

Tralala. :)

Czym jest sport niepełnosprawnych?

Mistrzostwa Polski niepełnosprawnych w strzelectwiePodzielę się z wami czymś, co ostatnio koszmarnie mnie zabolało.

Jak wiecie (albo nie) strzelam z pistoletu w klubie niepełnosprawnych. Fajna sprawa. Tylko ten ktoś powiedział, że sport niepełnosprawnych to taka „przechowalnia”. Że mi może się tak nie wydawać, ale sport niepełnosprawnych to nie jest rywalizacja tak naprawdę, bo jego główną funkcją jest funkcja integracyjna. Dlatego jest tak, że przepis ograniczający ilość drużyn z jednego klubu (bo o tym rozmawialiśmy) na sens, bo jeśli podium będą zajmować tylko ze Startu Szczecin, to inni nie będą chcieli strzelać, bo nie będą widzieć szans. Czytaj dalej

Po przeprowadzce

To, o czym pisałam od tak dawna, co zdominowało moje życie i moją głowę… dokonało się. Mieszkam na nowym. Do tej pory jest bardzo spoko. Zapewniam was, ale nie umiem obiecać, co już ograniczę ten temat. podejmę go znowu pewnie kiedy zaczną się problemy. Bo jak to jest u mnie problemy pewnie będą.

Poniżej załączam filmik z Facebooka, na którym pokazuje moje nowe miejsce.

póki co mogłabym zadziwić mamę, brata, panią dietetyk, babcię, może nawet tatę, moich wszystkich byłych współlokatorów. Czyli całkiem pokaźne grono ludzi;) ale przede wszystkim siebie.

Jem zdrowo,

Mam porządek od igiełki,

Codziennie rano ścieli łóżko,

Póki co głowa bolała mnie tylko troszkę,

Zmywam,

Spotykam się z większą ilością osób,

Chcę mi się więcej,

Już po trzech dniach widzę różnicy w poziomie hiszpańskiego (serio!)

Może to magia do nowego miejsca i mi przejdzie, może i nie. Myślę jednak, że sporo się zmieniłam w sferze życia codziennego i ograniczenie ilości posiadanych przez przedmiotów pomoże mi trzymać się z dala od chaosu. Albo są to zbyt różowe barwy ((;

Póki co widzę dane korzyści, od ciszy i spokoju, po większą niezależność  No, minusów jest kilka, ale raczej w sferze strachu, nie praktycznej. Na dobre mi wyjdzie to wszystko, tak myślę. Oprócz kuchni i braku drzwi.

Chcę też kupić bransoletkę monitorująca, żeby mój opiekun został powiadomiony w razie ataku padaczki. Chciałam to odliczyć na „poreminciekuxgni’, ale chyba przyspieszę ten proces. Lepiej dmuchać na zimne, nonie?

i tu zapraszam na wycieczkę po moim pokoiku.

Orteza po udarze mózgu – pomoc w rehabilitacji

sztywny, ręka, stiff, klawiaturaKażdy, kto spędził trochę czasu na oddziale rehabilitacji neurologicznej, widział, jak trudna jest rehabilitacja kończyn (szczególnie górnych – funkcjonalność dłoni przeważnie wraca na końcu…). Widział też, jak niewiele mamy środków, żeby zapobiegać spastycznści i ją rehabilitować.

Jedną z kuracji, z których można skorzystać, są ortezy. Choć wielu z nas nie miało szans z nich skorzystać, prawda jest taka, że wcale nie stanowią jakiejś wielkiej rewolucji czy nowości. Problemem jest ich niedostępność. Wydaje mi się, że ośrodków rehabilitacyjnych nie stać na zakup takiego sprzętu, zatem te, które się na niego zdecydowały, krzyczą REHABILITACJA ORTEZĄ DYNAMICZNĄ, promocja, nowość!

Nie. Chociaż ortezy są coraz bardziej nowoczesne, bywają elektroniczne czy mechaniczne, nie są nowością na rynku.

W większości przypadków są jednak drogie – a to dla większości z nas jest ogromna bariera. I mimo że istnieją możliwości dofinansowania takiego sprzętu dla indywidualnych użytkowników, nie każdy będzie się o nie starał. Również dlatego, że nie wie, że może…

Co to jest orteza?

Orteza (ortopedyczna proteza) to sprzęt wykorzystywany do stabilizacji stawów lub odcinków ciała. Ortezy są używane w rehabilitacji i leczeniu różnego rodzaju schorzeń, problemy z niedowładem i spastycznością są tylko częścią z nich. Nas jednak o wiele bardziej interesują właśnie te, które mogą pomóc po udarze.

orteza po udarze, ortezy neurologizne

spójrzcie na tę różnorodność wyświetlającą się na hasło „ortezy neurologiczne”:)))

Ortezy takie, od tych najbardziej prostych po skomplikowane, mechaniczne wyroby, pomagają w czynnościach taki, jak:

  • utrzymanie prawidłowego ułożenia kończyn,
  • zapobieganie opadania kończyn (stopy),
  • rehabilitacja,
  • przywracanie ruchu w naturalnym zakresie,
  • rozprostowywanie palców w spastyczności!
  • i pewnie szereg innych.

Nowoczesne produkty (takie jak np. szeroko dyskutowane w Internecie ortezy Saebo) chyba naprawdę wspomagają powrót do sprawności. Piszę chyba, bo sama nigdy nie korzystałam (a żałuję, do napisania takiego tekstu wolałabym mieć ortezowe doświadczenie). Przy spastyczności często są czynnikiem, który naprawdę pozwala rozprostować dłoń i odzyskiwać kontrolę w zginaczach. Saebo są rozwiązaniami mechanicznymi. W ich podstawowej formie sprężynki pomagają w wyprostowaniu palców.

I ej, taka orteza Saebo wygląda jak rękawica superbohatera;)

Nie każda osoba ze spastycznością czy niedowładem powinna się kwalifikować do leczenia, ale i tak wielu z nas na pewno nieźle by skorzystało z takiej pomocy.

Niemniej, jak zwykle po udarze orteza nie jest cudownym lekiem na całe zło. Kurcze, nawet z najbardziej zaawansowanym sprzętem trzeba się napocić, żeby wypracować odzyskanie sprawności po udarze mózgu.

Niestety. Ortezy pomagające po udarze tylko wspomagają ćwiczenia. Z ich pomocą (podobno!) efekty przychodzą wcześniej. Dużym plusem jest też, że rehabilitant mający pod opieką grupę 6 osób nie musi stać nad jedną i podtrzymywać cały czas jej nadgarstek, podczas gdy upuszcza klocki do koszyka.

Szczerze mówiąc, od dawna chciałam spróbować takiego sprzętu (na nogę też). Nie, żeby był mi jakoś potrzebny, w tym momencie już nie jest. Chciałabym tylko wiedzieć, jak orteza po udarze mogłaby mi pomóc, jak „to czuć”.

Orteza po udarze mózgu może też być dofinansowana.

Warto dowiedzieć się w NFZ, PFRON czy MOPS, czy też macie taką możliwość i kombinować. Pamiętajmy też, że głośne teraz Saebo nie jest jedyną firmą, na której produkty warto zwrócić uwagę:)

ps

tutaj pisałam, że dofinansowanie sprzętu rehabilitacyjnego przez PFRON jest możliwe. :) bardzo polecam zorientowanie się w możliwościach!!

Po wywiadzie dla gazeta.pl – szaleństwo!

Niedawno udzieliłam wywiadu dla portalu weekend.gazeta.pl. Został on opublikowany w piątek i zrobiło się szaleństwo.

tutaj link do artykułu

Wiadomości, lajki, komentarze…  Dziesiątki, o wiele więcej, niż się spodziewałam. Bardzo mile, ale kilka trafiło się też nieprzyjemnych. Nie to, żeby były hejterskie (tego się spodziewałam), były po prostu bardzo, bardzo krytyczne. Do nich jeszcze wrócę później, bo… „why not”?

Moja pierwsza refleksja kończy się postanowieniem.

Czytaj dalej

Spastyczność – przeciwdziałać, nie dopuszczać

Spastyczność, sprastyczność… dziwna rzecz, która u wielu osób jest ostatnią „pamiątką” po udarze. Bywa tak, że wszystko wraca do jako-takiej normy, a przykurczona ręka zostaje.

Nie ma na nią lekarstwa, są sposoby.

mój szpon – niewiele widać, ale tak to mniej więcej wygląda teraz, jak się nie pilnuję

Tak jak z wirusem HIV – świat nie wynalazł jeszcze sposobu na wyleczenie tego świństwa, ale mamy tabletki, które trzymają go na granicy nieistnienia. Takiej, która nie zaraża dalej. Tylko że trzeba je brać regularnie.

Podobnie jest ze spastycznością – istnieją sposoby na zmniejszanie jej skutków. Jeśli nie do poziomu zerowego, to do takiego, przy którym można funkcjonować.

Ale… Wiecie, u osób po udarze spastyczność się rozwija. Dlatego ci, których los nie pokarał nią od razu (ale w sumie ci też), powinni pamiętać, że pozwolenie na trwały przykurcz w stawach pozwoli spastyczności na przejęcie władzy nad ciałem.

Dlatego rehabilitanci każą w czasie rozprostowywać dłoń. Dlatego cały czas słyszę, żeby poluzowywać rękę (moja spastyczność jest bardzo niewielka). Dlatego lepiej przeciwdziałać, niż czekać.

Leczyć wczesne objawy i pamiętać o ‚luźnej ręce‚ – o tym jak, najlepiej zapytać lekarza/fizjoterapeutę/kogoś, kto orientuje się w temacie. Pozostawienie ręki w przykurczu i brak działań sprawiają, że ręka może tak po prostu zostać. A wtedy każda terapia (jak ta toksyną botulinową, czy pompą baklofenową, czy lekarstwami) pozwoli na rehabilitowanie, ale już od początku.

Nie czekajmy. Otwórzmy dłoń po udarze. Nie czekajmy na stały przykurcz.

Renta ZUS po raz czwarty:)

Po raz kolejny zostałam rencistką. Renta z tytułu niezdolności do pracy jest moja. Ja vs. ZUS: 3:0.

Udało się. Jupiiiii!

Muszę powiedzieć jednak, że tym wszystko szło mi dość opornie. Miałam problemy ze skompletowaniem papierów.  Czas oczekiwania na komisję ZUS był koszmarnie długi: zapowiedziane z początku 9 tygodni (sic!) okazało się być bajeczka. Milion kilogramie nerwów. Codziennie wracałam do domu z myślą, czy zastane list od ZUS z wyznaczonym terminem. To było całkiem zabawne, bo w ostatnich miesiącach dostaliśmy na nasz adres sporo listów od tej tej upadającej instytucji. Dziadek umarł, więc korespondencja dot. tej  sprawy przychodziła stosunkowo często. Plus jakieś rzeczy dot. pitow itd, a ja za każdym razem miałam nadzieję że to list z wyznaczonym terminem komisji. Czytaj dalej

czy osoba po udarze normalnie myśli?

W moich statystykach strony zauważyłam, że jakiś czas temu że ktoś znalazł moją lewaczkę po pytaniu

czy osoba po udarze normalnie myśli?

wylew, mózg, brain, drugi wylewGdy przeczytałam to pytanie, najpierw się (trochę) zdenerwowałam, potem się uśmiałam, potem zrozumiałam, że to ważne, ale tragiczne w swojej istocie pytanie. Bo wyobrażam to sobie.

Szpital, kilka dób po udarze mózgu, chory jest slaby, porozumiewa się monosylabami lub w ogóle. A potem długo mówi lub nie, wygląda na zmęczonego i zdezorientowanego,  nawet kiedy mówi, to i tak inaczej.

Rozumiem zasadność pytania. Nie znam odpowiedzi. Czytaj dalej

Noworoczno-urodzinowe postanowienia

new year, nowy rok, sztuczne ognie, fireworksPonieważ moje udarowe urodziny,  nowy rok i prawdziwe urodziny występują na przestrzeni 2 tygodni, zazwyczaj oddzielam podsumowanie roku od postanowień.  Te drugie robię na urodziny.
Wtedy na pytanie, czy zrealizowałam swoje postanowienia  noworoczne,  mogę odpowiedzieć radośnie ‚ach, żadnych nie miałam!”;)

Postanowienia robię na urodziny (;

Oto one: Czytaj dalej