Moje piłeczkowe ćwiczenie źle świadczy o mojej sprawności

mój zestaw piłek, których używam przy rehabilitacji. Niektóre nie chciały zapozować do zdjęcia i się ukryły.

Ostatnio ćwiczę tylko (z uwagi na 2 tygodniowy ‚zakaz’ sportu) rękę i niestety jest sztywna tak, jak dawno nie była.

Jednym z moich ćwiczeń wykonywanych z panią Madzią jest bardzo proste łapanie piłeczek.

Mam dużo piłek do rzucania – od małych, takich z kolcami, prze tenisowe, antystresy,  i też większych, kilkukilogramowych.

I pani Madzia rzuca nimi we mnie, ja łapię. Na siedząco, stojąco, nawet kiedy stoję na moim trickboardzie (takiej desce, na której ciężko stać). Mogę mieć dysk sensomotoryczny pod tyłkiem, stać na nim. łapię w górze, na boku, wiecie – mnóstwo łapania. I to przynosi efekty.

Aż tu nagle tydzień bez ćwiczeń prawie, w szpitalnym łóżku bez wstawania mogłam zaledwie ćwiczyć na pościeli (jak nie drzemałam) i skutki są opłakane.

Pierwszego dnia po powrocie palce miałam tak niesprawne, że słabo nawet chwytałam, co jest dla mnie cofnięciem o jakiś  rok w rehabilitacji. No ale zaczęłam dłoń rozciągać, ćwiczyć na różne sposoby i myślałam, że wszystko, oprócz pisania na klawiaturze, wróciło do normy.

Ale dupa, szczerze mówiąc. Wczoraj pani Madzia rzucała piłeczkami, a ja co trzeciej, czasem co piątej, nie chwytałam. Dziwnie się z tym czułam. Zazwyczaj ćwiczenia z piłeczkami są nietrudnym, ale obowiązkowym elementem ćwiczeń rehabilitacyjnych, teraz stały się elementem trudnym.

Nie ma co płakać, wyćwiczy się. Ja siadam do pianina;)

piłka w kolana i jedziesz(:

wiecie, jakie łatwe rzeczy (dla zdrowych!) mogą nam wzmocnić nóżki?

ćwiczenia po udarze

nawet ja, kiedy sobie ćwiczę rączki, dostaję między kolanka piłkę. i ściskam, a przecież nóżki mam mocne:)

widziałam i pacjentów niechodzących, którzy ściskali dłuuugo, aż tak im się to nudziło, że zaczynali marudzić(:

PS

pamiętajcie, że nie jestem fizjoterapeutą, tylko mówię, co widzę. ku inspiracji! najważniejsze, żeby sobie nie zaszkodzić.

Piłka – twój najlepszy poudarowy przyjaciel

mój zestaw piłek, których używam przy rehabilitacji. Niektóre nie chciały zapozować do zdjęcia i się ukryły.

mój zestaw piłek, których używam przy rehabilitacji. Niektóre nie chciały zapozować do zdjęcia i się ukryły.

A jeśli nie najlepszy, po udarze powinien wejść do Top 5.

Piłkami, na piłkach i z piłkami można ćwiczyć każdą część ciała. I warto w nie zaopatrzyć chorego już na samym początku.

Jeśli chwyta, ale nie ma siły, niech sobie miętosi tę piłeczkę po prostu przez kilka minut kilka razy dziennie. Na oddziałach udarowych są rehabilitanci, którzy pewnie nie mają piłek, ale mi (albo raczej rodzicom) właśnie przecudowna pani Bogusia doradziła piłeczki. Najpierw przydał się zwykły stress-ball z biura brata, potem dostałam piłeczkę ze sklepu rehabilitacyjnego która moim zdaniem od tej pierwszej niczym się nie różniła. Do tej pory ściskam piłeczki, najczęściej taką z kolcami (są w sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym, ale ja swoją mam ze sklepu z artykułami zoologicznymi – to zwykła psia zabawka), żeby pobudzać receptory w ręce, bo nie do końca mam w niej czucie.

Ja na początku ściskałam te piłeczki bardzo niechętnie, nie chciałam nawet robić serii po kilkunaście ściśnięć, a jak ktoś mi mówił, żebym się nimi bawiła, jak próbuję czytać czy oglądać film, to szlag mnie trafiał – choć nie na zewnątrz – bo jak ściskałam czy głaskałam tę piłeczki, to musiałam włożyć w to całą koncentrację. Dopiero potem zobaczyłam, że dzięki tym niepozornym piłeczkom, ręka staje się coraz sprawniejsza.

Jeśli chory w ogóle nie chwyta i ma dużą spastyczność ręki, na pewno powinien trafić na oddział rehabilitacyjny, ale z tego co wiem, nie każdy potrzebujący ma tyle szczęścia, więc warto chyba próbować tę rękę uaktywniać z pomocą miękkiej piłki, na przykład kładąc jego dłoń na piłce i zachęcając, żeby ją dociskał drugą ręką.

Piłki mogą też służyć do wzmacniania całych rąk, nóg, a nawet mięśni grzbietu i brzucha! Jeszcze napiszę o swoich ćwiczeniach z piłkami, ale wszystko po kolei:) Spójrzcie na zdjęcie – ja doszłam od takich małych piłeczek, przeszłam przez wszystkie ze zdjęcia i jeszcze inne, aż do tej wielkiej. A chciałabym zakupić jeszcze większą piłkę, ale może to nie teraz, gdzie to wszystko trzymać potem. Jestem pewna, że mama uważa, że środek salonu to nie jest dobre dla nich miejsce.

 

/UWAGA! to, co piszę, sprawdziło się w moim przypadku lub w przypadku ludzi, których obserwowałam. Zanim zainspirujesz się wpisem, najlepiej skonsultować go ze specjalistą, żeby nie zrobić sobie lub komuś krzywdy. Ale za rady z piłeczkami już dużo osób mi dziękowało/