W łazience jest mnóstwo dymu…

8252402562_fe22f305a2_z-1Nie zdarzyło mi się jeszcze chyba „być klientem” szpitala w którym nie byłoby czuć fajek w miejscach,  w których nie v powinno się ich czuć.

Właśnie wróciłam z toalety gdzie ktoś ewidentnie palił.  Wiem, co to znaczy być palaczem, ale nie wiem co to nie móc się powstrzymać w sytuacji,  w której naprawdę  nie można palić.

To nic że fajeczkę w kiblu mogła wypalić salowa, zapach drażni pacjentòw. Kojarzy się z chwilą zakazanej przyjemności.

Do ucieczki na fajeczkę służą ogrody.  Ale też i bal balkony, schody i przede wszystkim łazienki.  Niby nie wolno, ale zawsze ktoś się znajdzie,  kto nie wytrzyma.  wystarczy powęszyć.  Zapach cię nie zawiedzie.

Tej nocy wstałam do toalety kilka razy. Prawie za  każdym razem wejście do niej było zagrodzone zapachem papierosów.

To nie ja!

O, następną ćpunkę nam przywieźli – SOR a narkotyki a udar mózgu

wstęp wzbroniony z narkotykami i bronią nuklearną((;

wstęp wzbroniony z narkotykami i bronią nuklearną((;

Od czasu do czasu dowiaduję się różnych ciekawych rzeczy o swoim udarze. Najbardziej interesujące są te rz moich pierwszych chwil. Niby tam byłam, ale tak, jakby mnie nie było.

Niby pamiętam pewne rzeczy, ale jest tak, jakbym zupełnie nie pamiętała. Ostatnio usłyszałam o swoich pierwszych chwilach na SOR-ze.

I o komentarzach, których w normalnych warunkach bym nie odpuściła.

o, znowu nam ćpunkę przywieźli

tadam. No jestem w szoku i nie jestem jednocześnie.

Bo jak można o biednym udarczyku powiedzieć ‚ćpun’?

a z drugiej strony, jak można od razu pomyśleć o młodej babeczce, że to udarczyczka? Cóż, to nie jest pierwszy strzał żadnego człowieka. Ale lekarza?

Potem pytano mnie, moją ocalicielkę ukochaną i rodziców o te narkotyki z miliard razy. I jak piosenka się układało ‚nie nie nie nie nie nie nie’.

Ok, narkotyki (w szczególności kokaina i amfetamina), pijaństwo i papierosy zwiększają ryzyko udaru mózgu i są lwią częścią przyczyn, ale umówmy się, nazywanie ćpunką, kogoś, kto został przywieziony na SOR jest tak sensowne, jak mówienie „zostaw go, na pewno pijany” o dziadku, który przewrócił się na ulicy. Może i pijany, to co, nie pomagamy?

Jak bardzo musieli być zdziwieni lekarze, kiedy w mojej krwi nie odkryli ani grama niedozwolonej substancji (jeśli to badano). A kuku!

współczuję mojej przyjaciółce, która musiała się (chyba) za mnie tłumaczyć. I mojej mamie, której musiały przychodzić do głowy wątpliwości, bo w sumie co ona tam wiedziała o tym moim warszawskim życiu..

No, w każdym razie. Zrobiło mi się przykro, jak się o tym dowiedziałam. Jak ludzie muszą sobie pogadać, mogliby to robić w ukryciu, nie przed bliskimi i przy pacjencie.

Galeria twarzy (3): mi też nie wolno palić…

OLYMPUS DIGITAL CAMERANa jednej z rehabilitacji była moją wspollokatorką. Była zupełnie różna ode mnie. Inne umiejętności, inny zasób wiedzy, inne doświadczenie, inna chorba. Tyle tylko, że też neurologiczna.

Ale w świecie opanowanym raczej przez ludzi starszych, lgniesz do rówieśników jak ćma do światła, znajdujesz w nich lustro, które może zniekształcać, ale niektórych prawd nie zniekształci.

Szpital to samotność. To nie jest świat młodzieży. Ja opanowywalam swoja znajomymi i przyjaciółmi, a potem robótkami. A ona, robieniem biżuterii, bardzo ładnej z resztą! I paleniem.

Podobno jej też nie wolno było palić, ale i tak wychodziła na fajeczkę. Ja jej otwierałam drzwi i zastanawiałam się, czy nie poprosić o jedną. W końcu jedynie o tym rozmawiałyśmy.

Byłyśmy tak bardzo różne, ona, weteranka, oczekiwała, że rehabilitację zrobi się za nią i żałowała, ze tym razem jej tu nie  pomagają. Była zaprzeczeniem tego, co myślałam o chorych na SM, zaprzeczeniem woli walki. A mimo to jakoś się odnajdywała w systemie, który i tych bez woli, tuli do serca wolą fizjoterapeuty, lekarza, mamy.

Z jednej strony ją rozumiałam, z drugiej – w ogóle nie. Nasze porozumienie najpełniej wyrazało się inwestowaniem się nawzajem czekoladą i orzechami. I (długimi jak na udarowców) opowieściami o życiu i papierosach, e dla mnie są już teraz symbolem chęci powracaia do zdrowia.

 

przyczyny udaru (V): wysokie ciśnienie krwi!

mózgPamiętacie swoje najwyższe stwierdzone ciśnienie w życiu? Moje wynosiło 160/miliard (nie pamiętam rozkurczowego;p), kilka minut  po TIA (czyli epizodzie niedokrwiennym, tzw. mikroudarze).

Zazwyczaj mieszczę się w normie, raczej przy dolnej jej granicy, niż górnej. Nie można mnie nazwać wysokociśnieniowcem, a to wysokie ciśnienie jest jedną z głównych przyczyn udarów. Osoba z nadciśnieniem ma podobno 4-7 (w zależności od źródła) razy większe szanse na udar mózgu w porównaniu do osoby z ciśnieniem w normie…

Wiedziałam to od dawna, ale nie potrafiłam się doczytać dlaczego. w końcu trafiłam na to:

Długotrwałe narażenie układu krwionośnego, w tym żył i tętnic, na oddziaływanie wysokiego ciśnienia, powoduje stopniowe pojawianie się groźnych zmian na ich ścianach. Narastanie ciśnienia może spowodować przerwanie naczyń i w efekcie doprowadzić do krwawienia wewnętrznego. Co więcej, jeśli sytuacja taka dotyczy naczyń krwionośnych w mózgu, może wystąpić krwawienie mózgowe – w tym przypadku mówimy o udarze krwotocznym. W żyłach pacjentów z nadciśnieniem często tworzą się też skrzepy krwi, które mogą zatkać naczynie krwionośne. Jeśli tak się stanie w sercu (arteria wieńcowa) i zablokowana zostanie tętnica zaopatrująca mięsień serca – prowadzić to może do zawału mięśnia sercowego, a jeśli skrzep pojawi się w naczyniach krwionośnych mózgu – do udaru niedokrwiennego.

Mi wystarczy do szczęścia ta wiedza:)

Zatem, jeśli obniżenie ciśnienia jest drogą do zmniejszenia ryzyka udaru, chyba warto o to zadbać. Zebrałam kilka pomysłów na to, żeby sobie dopomóc bez lekarstw.

  • mniej soli! Gdzieś wyczytałam, że ograniczenie spożycia soli mogłoby zapobiec jednemu na pięć udarów.
  • dobra dieta! bogata w potas, z czosnkiem, tłustymi rybkami morskimi, siemieniem lnianym, nawet octem jabłkowym, który wg niektórych źródeł jest cudem na wysokie ciśnienie, a od czasu do czasu gorzką czekoladą:)
  • warto zrzucić zbędne kilogramy. Nadwaga powoduje nadciśnienie. Ja wciąż próbuję….
  • jedną z najskuteczniejszych metod jest włączenie do życia aktywności fizycznej. Podobno wystarczy 30 minut spaceru dziennie:)
  • tai-chi, medytacje, joga – podobno pomagają rzeczy związane z ćwiczeniami oddechowymi. Joga jest fajna i bez tego:)
  • rzuć fajki. one są nawet podwójnie złe:)
  • warto kupić sobie psa – w którymś z artykułów wyczytałam, że osoby dużo przzebywające ze zwierzętami mają niższe ciśnienie. Tadam:)
  • relax, take it easy… stres, zwłaszcza długotrwały podwyższa nasze ciśnienie. Gdybym miała wrócić do swojej stresującej pracy, chyba bym się załamała. Obiecuję sobie, że następną będę wybierać ostrożniej:)

A tu jedna z najbardziej dla mnie piosenek świata

Udar mózgu: przyczyny mogą być różne

Poniżej wrzucam linki do wszystkich notek z cyklu:

(I) PFO 

(II) Fajki

(III) Migotanie przedsionków

(IV) Otyłość 

(V) Wysokie ciśnienie 

(VI) Udar kryptogenny

(VII) Problemy hormonalne

(VIII) Toczeń

(IX) Rozwarstwienie tętnicy szyjnej

przyczyny udaru (II): 25% udarów może być spowodowane paleniem papierosów

cigarette smokerOczywiście, że wiedziałam, że papierosy to samo zło (ale jakie przyjemne!) i że choroby serca, miażdżyce, brzydka skóra, wyrzucone pieniądze, rakolce… Ale konsekwencje nałogu miały przyjść później (albo nigdy).

Kiedy lekarze pytają, czy palę, mówię, że już nie. Od kiedy? Od 21 grudnia. Wtedy właśnie przewróciłam się w bok i prawie umarłam. Zapisują wtedy w swoich notatkach „nikotynizm w wywiadzie”.

W szpitalu w ogóle mi się nie chciało palić, potwierdziło się to, co ze zgrozą podejrzewałam – nie byłam po prostu nikotynistą. Czasem paliłam więcej, głównie dla towarzystwa, do alkoholu lub żeby sobie podumać, albo odstresować, ale to wszystko raczej przez rytuał, niż przez uzależnienie. Czasem mniej, czasem tygodniami w ogóle… Jednak w zasadzie byłam palaczem. I choć wolałabym tego nie dopuszczać do swojej świadomości, jest możliwość, że to ślepy los, ale ja sama sobie zapracowałam na udar.

Palenie tytoniu jest głównym czynnikiem zwiększającym ryzyko udaru, który poddaje się modyfikacji. Według niektórych badaczy nawet 1/4 wszystkich udarów może być związana z paleniem papierosów. To znaczy, że na 60 tys. udarów rocznie (najmniejsza liczba, którą znalazłam) 15.000 osób dostało go przez papierochy.

Mechanizmy związków papierosów a udarami nie są do końca poznane, ale mogą nam wystarczyć trzy rzeczy:

1. nawet jeden papieros podwyższa ciśnienie i jednocześnie zmniejsza zdolność naczyń tętniczych do rozkurczu (double fail)

2. papierosy są czynnikiem prowadzącym do miażdżycy;

3. ułatwiają powstawanie skrzepów.

Rozumiem, że dla palacza nie brzmi przerażająco, dopóki sam nie przeżyje udaru:)

Ale jak już się trafi, pewnie łatwo jest wrócić do nałogu. Oczywiście w szpitalach rehabilitacyjnych pacjenci, którzy mogą chodzić, często wymykali się na fajkę. Trochę się bali nakrycia, trochę się z niego podśmiewywali, ale się wymykali. Jestem w stanie ich zrozumieć, naprawdę, ale z drugiej strony, chłodna kalkulacja świadczy przeciwko fajkom, zwłaszcza po udarze. Ci, którzy po udarze wracają do fajek mają kilka razy większe szanse na kolejny udar. 

Przepraszam za moralizatorstwo, ale naprawdę nie warto. Zapytaj kogoś, kto nie może sformułować prostej myśli albo nie umie samodzielnie wstać z łóżka.

Ja po przeczytaniu mnóstwa
statystyk uświadomiłam sobie, że

statystycznie moja wspólokatorka może spać spokojnie, bo padło na mnie

ale też statystycznie jeśli wychodziłyśmy w cztery palaczki, dwie z nas umrą przedwcześnie przez nasz nałóg.

Na koniec powiem, że jest mi smutno, kiedy wszyscy idą na fajkę, a ja, bardziej niż inni, nie mogę. I że tęsknię trochę za dymem papierosowym w płucach, ale to taka romantyczna tęsknota, jak za, no nie wiem, uczuciem pierwszej miłości. Wiadomo, że nie wróci, i lepiej że nie wróci, bo okazało się, że chłopiec którego się tak bardzo kochało, był gnojem niewartym uwagi – ale to widać dopiero z perspektywy czasu.

PS

Podobno toksyny zawarte w papierosach uszkadzają czynności poznawcze! Ciężko mi w to wierzyć, bo moi palący znajomi to bystrzachy.

PS 2

Napisanie tej krótkiej i nieskładnej notki zajęło najmniej 5 godzin, może 1-2 więcej.

Pierwsze lepsze linki na temat z googla, tu można poczytać szerzej o związkach fajek z udarami, na pierwszej z prac w dużym stopniu się oparłam.

http://ppn.ipin.edu.pl/archiwum/2008/1/t17n1_8.pdf

http://www.roik.pl/powrot-do-palenia-po-udarze-trzykrotnie-zwieksza-ryzyko-zgonu/

http://www.polskatimes.pl/artykul/466722,papierosy-alkohol-stres-co-szostego-z-nas-doprowadza-do-udaru-mozgu,id,t.html

http://zdrowie.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/446805,uszkadzaja-mozg-wywoluja-udar-palenie-papierosow-grozniejsze-niz-sadzisz.html

http://www.kardiolo.pl/dwukrotnie_wieksze_ryzyko_udaru_u_nalogowych_palaczy.htm

Udar mózgu: przyczyny mogą być różne

Poniżej wrzucam linki do wszystkich notek z cyklu:

(I) PFO 

(II) Fajki

(III) Migotanie przedsionków

V) Wysokie ciśnienie 

(VI) Udar kryptogenny

(VII) Problemy hormonalne

(VIII) Toczeń

(IX) Rozwarstwienie tętnicy szyjnej

 

 

Kilka rzeczy, ktore po udarze zmienily sie na lepsze

Dziś mija dokładnie pół roku od mojego udaru, od kilku dni same negatywne przemyślenia. Ponieważ jednak Święta powinno się obchodzić radośnie, przy odrobinie wysiłku udało się wymienić 5 rzeczy, które zmieniły się w moim życiu na lepsze. Posłuchajcie…

1. Udar zostawił moją pracę, w której byłam więźniem głupiej lojalności i wiary w to, że może czeka mnie tam karierka ;

2. Nauczyłam się robić na drutach – teraz w końcu będę mogła narobić sobie kominów i nie chodzić w jednym, aż go zgubie w barze;

3. Rzuciłam fajki – nie na pierwszym miejscu, bo lubiłam palić i nigdy nie przyszło mi do głowy żeby rzucać. Ale obiektywnie rzecz biorąc to dobrze, że rzuciłam – z dnia na dzień, bezboleśnie. No dobrze, czasem ze smutkiem patrzę na znajomych i nieznajomych, którzy wychodzą na papierosa, rozmawiają i zaciągaja się dymem, tak jakby świat nie odwrócił się o 180 stopni.

4. Bywa, że się wysypiam. I choć to nie sprawia, że mam więcej energii, wciąż to nowe, ciekawr doświadczenie w moim dorosłym zyciu

5. Karta ‚wiesz, jestem po udarze’ rozgrywana kiedy zrobię coś nie tak, palnę coś głupiego, jestem zmęczona albo po prostu nie mam na coś ochoty działa w 99%. 

6. Zlikwidowano mi dziurę w sercu i odkryto przyczynę dziur w mózgu i teraz już wiem, na co będę musiała uważać do końca życia.

7. Dużo czasu spędzam na świeżym powietrzu. Z musu, ale biegam, chodzę, spaceruję, jeżdżę… Dużo więcej niż przed udarem.

8. Skupiam się na sobie tak, jak nigdy wcześniej.

Chciałabym dopisać te punkty do 10, ale czegokolwiek nie napiszę, zawsze kryje się za tym potężne ‚ale’,  np. Spędzam dużo czasu z rodziną, ale oderwano mnie od przyjaciół w warszawie itd. Dlatego zostawię to tak, jak jest. Do większości powyższych punktów mogłabym też dodac ‚ale’, ale tu minusy, nie przeważają plusow. Dlatego żeby nie było zbyt negatywnie, proszę wszystkich, żeby pijąc dzisiaj wodę/piwko/kawkje/cole zero wypili łyk za moje zdrowie. A na koniec zdjęcie kozy, bo kozy są cudowne, głupie i najśmieszniejsze na świecie

koziczka