lewaczka.pl – udar mózgu » Blog Archives

Tag Archives: mój udar

moim zdaniem mój udar

Wszędzie widzę udary

Published by:

Mieliście kiedyś tak, że wszędzie widzicie coś, co was dotyczy?

Coś jakby,  hm.  Jak kochasz sie w hindusie,  magłe zaczynasz widzieć hindusow na każdym kroku, mimo że wcześniej nie było ani jednego w twoim mieście.  Albo kiedy kupijesz małego yorskshire terriera, świat robi się pełen takich dziwnych szczurow.

Ja mam tak z udarami mózgu.  Już z trzy razy wysyłałam kogoś do neurologa, bo ‚to może być udar’.

Na swoje usprawiedliwienie mam proste: objawy, na tyle co je znałam, usprawiedliwiały  myślenie o najgorszym. Zgodnie z zasadą  ‚lepiej dmuchać na zimne’ w niedzielę wysyłałam kumpla na SOR, gdzie nie zrobili mu tomografii i powiedzieli, że (wzrok, ból, ręka, ciągłe zmęczenie) problemy są prawdopodobnie efektem stresu. I że to niemożliwe prawie mieć udar w tak młodym wieku. No, może w Niemczech, w Polsce – wiem to na pewno – to możliwe. Continue reading

mój udar

Jestem zawiedziona!

Published by:

Jestem zawiedziona diagnostyką w Polsce.

Jestem po ludzku zawiedziona.

Jestem zawiedziona, że dopiero ALERGOLOG  zasugerował mi możliwą drogę diagnostyki, o której sama myślałam wcześniej, jeno nie dostałam skierowania na badanie. Jestem zawiedziona  że mój lekarz prowadzący po ostatnim udarze powiedział, że nie widzi żadnych dalszych możliwości diagnostyki (a jeśli tak, to w kierunku rzadkich chorób, na które nie ma lekarstwa oprócz aspiryny na rozrzedzenie krwi, więc po co je diagnozować…).

Zawiedziona jestem tym, że dopiero tragiczna sytuacja z nadwagą, taka twarz: received_10153999335603366whatsapp-image-2016-11-11-at-21-41-24 (dla porównania moja normalna buźka:)12342435_10153349824183366_4518709261506326556_n

i atak padaczki zmusiły lekarzy do pomyślenia o tym, że może jednak warto by mnie zdiagnozować i  nie udar jest praprzyczyną moich problemów zdrowotnych, a czegoś skutkiem. Opis moich perypetii których opis zajmuje obszerne segregatory mógł zacząć się w chwili udaru, ale to raczej nie on jest przyczyną tego, że moje zdrowie sypie się jak domino.

Jestem zawiedziona, że gdybym nie prowadziła tego bloga i nie miała znajomych lekarzy to teraz bym pewnie siedziała bezczynnie na kolejne udary, bo byłabym przekonana, że dociekanie przyczyny jest niemożliwe. Bo u ‚nie ma co dociekać’ przyczyn, bo i tak nigdy nie są na pewno.

Jestem zawiedziona tym, że podróż po plątaninie szpitali, specjalistów i badań, jest jak przeprawa przez puszczę dziewiczą. Jestem zawiedziona, że jeśli ja nie wygoogluję i nie zasugeruję rozwiązań problemów, to mój lekarz nie jest mi w stanie pomóc.

Ja wiem, że lekarze są słabo opłacani i przepraowani, ale widziałam i takich, którzy autentycznie próbowali mi pomóc. Póki co nieskutecznie.

szukam dalej:

a) rozwiązania – z pomocą kumpla – neurologa in spe;)

b) dobrego, kreatywnego neurologa

c) szczęścia( ;

mam ostatnio ochotę pokazać światu środkowy paluszek. Ale ponieważ to nieładnie, to pokażę niezadowoloną spuchniętą buzię sprzed 10 sekund!unnamed2