IGłA NIE RATUJE ŻYCIA – niebezpieczna pseudonauka

Dziś napisała do mnie przyjaciółka pytając, czy Krystyna Janda szerzy fake newsy udostępniajac artykuł o tym, że skutecznym lekarstwem na udar jest nakłuwanie palców i uszu, blablabla.

Otóż: tak, szerzy. Z tego co przeczytałam, nie tylko ona… Ale najpierw o tym, co najważniejsze:

METODA LECZENIA UDARU (METODA CHIŃSKIEGO PROFESORA JAKIEGOŚTAM) NIE JEST SKUTECZNA. JEST WRĘCZ SZKODLIWA. 

po pierwsze: nie ma nawet pół dowodu naukowego na to, że nakłucia są skutecznym sposobem obniżania ciśnienia śródczaszkowego (jak przekonuje cytowany szeroko artykuł), nie ma też dowodów, że choćby przypadkiem to zadziałało na kogokolwiek. Każdy z nas przy odrobinie kreatywność mógłby wymyślić coś podobnego. Ale ja nie będę tego robić, bo jeszcze komuś zostanie w głowie tyklo to i będę miała na sumieniu czyjeś zdrowie…

Po drugie: szkodliwość tej metody nie polega na tym, że upuścisz sobie kilka kropel krwi brudną igłą ale na tym, że ktoś mówi ci: jak się ustabilizuje, to dzwoń o pomoc. Tutaj znowu podkreślam:

w przypadku podejrzenia o udar, należy NATYCHMIAST zadzwonić po karetkę. im wcześnie chory zacznie być leczony, tym większe szanse ma na wyjście z udaru żywym i bez dużej, przewlekłej niepełnosprawności.

Igła i możliwe infekcje są drugorzędne wobec tego, że każda minuta bez leczenia to miliardy utraconych bezpowrotnie neuronów. I zasadniczo jest tak, że im mniej ich umrze, tym większe szanse na normalność ma pacjent.

Po raz milionowy na tym blogu umieszczam ten filmik i po raz milionowy proszę o obejrzenie go.

i o przeczytanie tego tekstu, który wymienia inne objawy… Objawy udaru mózgu.

Po trzecie: na co miałoby to działać? Udar? Udar niedokrwienny czy krwotoczny? Jednak, hm, tekst jest tak nieprecyzyjny, że trudno nawet zadecydować. Niby pękają jakieś naczynia krwionośne, ale nietypowo, a w sumie słowem ‚udar’ jest załatwione wszystko.

A zwykła ja, czy zwykły ty, nie wiedzielibyśmy przecież, czy udar to czy wylew krwi do mózgu? Bez diagnostyki obrazowej (lub sekcji zwłok) trudno orzec. Więc NAWET jeśli w historii był jakiś procent prawdy, to i tak nie ma się pewności, czy leczy się odpowiednią chorobę.

Po czwarte: na fejsie istnieje grupa, która nazywa się mniej więcej ‚udar, igła która uratuje ci życie’. Poruszałam w niej kwestię tego, że przynajmniej opis grupy (w którym jest opisana procedura chińskiej magii), żeby nie zwodzić ludzi, ale nikt się do tego nie ustosunkował. Siedzę w tej grupie i patrzę właściwie tylko po to, żeby kiedyś, w razie potrzeby, wytlumaczyc komuś, że tą metodą nikomu życia nie uratuje.

Po piąte: poradę o igle można potraktować w zasadzie jak miejską legendę.

miejskie legendy  się nie sprawdzają, ale szerzą w niezwykle prosty sposób. Każdy z nas zna kogoś, kto widział kogoś, kto…

Są też zwykle (i to je w pewnym sensie odróżnia od teorii spiskowych) proste do zapamiętania i przekazania. I atrakcyjne. Często atrakcyjne i ich przekazanie, tak mi się przynajmniej wydaje, przynosi niemal namacalną nagrodę. Tak jak podziw otoczenia, kiedy opowie się wyssaną z palca historię o wężu boa przymierzającym się do zjedzenia właściciela (spoiler alert – to się nie wydarzyło. A w ogóle to największe udokumentowane zwierzę połknięte przez węża miało ‚zaledwie 59 kg’) czy poczucie, że uratowało się komuś życie.

Ale to… Bajki. Legendy. Współczesne mity. Bardziej świadectwa lęków niż faktów. I do takich się zalicza historia o naszej nieszczęsnej igle.

Po szóste: tekst ten pisałam pod wpływem ogromnych emocji. Spowodowanych nie tylko tym, że fałszywe informacje powielają bez sprawdzenia gwiazdy i politycy, ale głównie tym, że artykuł został usodstępniony ponad 100 tysięcy razy na facebooku i wyobrażam sobie teraz, ile zła może z tego wyniknąć, choćby z prozaicznego powodu, że może kilka osób pomyśli „spokojnie, mamy czas”, podczas gdy tego czasu nie ma.

Bo nie ma.

I dlatego pokornie proszę o udostępnianie tego chaotycznego wpisu, albo jakiegokolwiek innego wpisu, który rozprawiałby się z tym mitem.

np. tego http://next.gazeta.pl/internet/1,113840,15313357,_Podczas_wylewu_igla_moze_uratowac_ci_zycie____to.html

Dziękuję:)

 

Embolizacja tętniaka mózgu

tętniak mózgu i jego embolizacja, Pisałam już o tym, czym jest tętniak mózgu i w jaki sposób może zapoczątkować on udar krwotoczny. Choć nazywa się go „bombą z opóźnionym zapłonem”, większość z tych bomb można rozbroić. Jednym ze sposobów zapobiegania wybuchowi jest

embolizacja tętniaka mózgu. 

zabieg (a nie operacja!) przeprowadzany jest neiinwazyjnie. Brzmi to dość śmiesznie, w końcu przeprowadza się go w MÓZGU, jednak tak jest, bo jest on bardziej podobny do zamykania PFO niż wycinania guzów mózgu.

Na czym to polega? Przypomina w sumie zabieg zamknięcia PFO czy angiografi, ponieważ embolizacja zaczyna się do wprowadznia specjalnej prowadnicy w naczynia krwionośne i, po dotarciu do problematycznego tętniaka, po prostu zabezpieczenie go przed pęknięciem poprzez wyłączenie go z obiegu krwi.  Używa się do tego malutkiego drucika, tzw. spirali embolizacyjnej.

brzmi strasznie, ale…

Czytaj dalej

Pompa baklofenowa u dzieci – problem z dostępem do leczenia

Ile jest kilometrów z Lubina do Szczecina? 721.

Z Przemyśla do Szczecina? 892.

Z Warszawy do Szczecina? 566.

Wiecie dla kogo ważne są te informacje? Dla rodziców, których dzieci mają wszczepioną pompę baklofenową, w związku z tym muszą uzupełniać w niej lekarstwa.

Bo JEDYNYM SZPITALEM W POLSCE, KTÓRY WSZCZEPIA POMPY DZIECIOM (I UZUPEŁNIA LEK) JEST SZCZECIŃSKI SZPITAL W ZDROJACH.

(edit: po opublikowaniu tego tekstu Aga napisala do mnie że jeszcze Copernicus w Gdańsku robi implementację i uzupełnienia dla dzieci. Czyli dwa miejsca na niemal 40 milionowe państwo. Północ Polski ma farta:))

Pompa baklofenowa u dzieci jest więc rzadkością jeszcze większą niż takie urządzenie u dorosłych, a dostępne leczenie jest dla większości Polski niedostępne. Czytaj dalej

Spastyczność – przeciwdziałać, nie dopuszczać

Spastyczność, sprastyczność… dziwna rzecz, która u wielu osób jest ostatnią „pamiątką” po udarze. Bywa tak, że wszystko wraca do jako-takiej normy, a przykurczona ręka zostaje.

Nie ma na nią lekarstwa, są sposoby.

mój szpon – niewiele widać, ale tak to mniej więcej wygląda teraz, jak się nie pilnuję

Tak jak z wirusem HIV – świat nie wynalazł jeszcze sposobu na wyleczenie tego świństwa, ale mamy tabletki, które trzymają go na granicy nieistnienia. Takiej, która nie zaraża dalej. Tylko że trzeba je brać regularnie.

Podobnie jest ze spastycznością – istnieją sposoby na zmniejszanie jej skutków. Jeśli nie do poziomu zerowego, to do takiego, przy którym można funkcjonować.

Ale… Wiecie, u osób po udarze spastyczność się rozwija. Dlatego ci, których los nie pokarał nią od razu (ale w sumie ci też), powinni pamiętać, że pozwolenie na trwały przykurcz w stawach pozwoli spastyczności na przejęcie władzy nad ciałem.

Dlatego rehabilitanci każą w czasie rozprostowywać dłoń. Dlatego cały czas słyszę, żeby poluzowywać rękę (moja spastyczność jest bardzo niewielka). Dlatego lepiej przeciwdziałać, niż czekać.

Leczyć wczesne objawy i pamiętać o ‚luźnej ręce‚ – o tym jak, najlepiej zapytać lekarza/fizjoterapeutę/kogoś, kto orientuje się w temacie. Pozostawienie ręki w przykurczu i brak działań sprawiają, że ręka może tak po prostu zostać. A wtedy każda terapia (jak ta toksyną botulinową, czy pompą baklofenową, czy lekarstwami) pozwoli na rehabilitowanie, ale już od początku.

Nie czekajmy. Otwórzmy dłoń po udarze. Nie czekajmy na stały przykurcz.

Pompa baklofenowa – narzędzie walki ze spastycznością

spastycznosc, za: wikimedia commonsNiewiele osób słyszało o czymś takim jak pompa baklofenowa. A jest to jedna z terapii spastyczności. Moja ekspert z fundacji Zdrowie Jest Najważniejsze (współpracuję z tą fundacją. Obecnie głównie uśmiechem, ale współpracuję, kiedy trzeba:)) mówi, że pompą baklofenową leczy się także osoby po udarze. Głównie za oceanem, ale być może nie tylko?

Już tłumaczę. Pompa baklofenowa to urządzenie, które podaje lekarstwo, baklofen, prosto do kręgosłpupa.

Mechanizm działania bakoflenu nie został dokładnie wyjaśniony. Polega on prawdopodobnie na zwiększaniu blokady bodźców wychodzących głównie z rdzenia kręgowego, co prowadzi do osłabienia ich przekaźnictwa. W rezultacie następuje zmniejszenie spastycznego napięcia mięśni.

(źródło: klik)

Pompę wszczepia się pod skórę brzucha, skąd uwalnia lekarstwo prosto do kanału kręgowego (to w nim jest kręgosłup) w odpowiednio dobranej dawce. Czytaj dalej

leki przeciwpłytkowe po udarze mózgu – skrzepy i moja walka

left handChyba każda osoba po udarze wychodzi ze szpitala z zaleceniem brania Aspirynki (albo Polocardu). Niestety, musimy brać jakieś leki przeciwpłytkowe w ramach zapobiegania kolejnym epizodom udarowym.

Muszę przyznać, że przed udarem byłam wyznawczynią ibuprofenu na ból głowy, chyba miał lepszy marketing… Po niedokrwiennym udarze mózgu dostałam lekkie przeciwskazanie ibuprofenu i wskazanie do zażycia swojej własnej aspirynki w dawce 100 mg dziennie, a po drugim udarze w dawce 150 mg dziennie.

Problem w tym, że na rozumek biednego pacjenta jakoś nie wpływa kojąco. Po prostu:) Opiszę Wam zatem moją przeciwpłytkową drogę. Leki przeciwzakrzepowe są różne i czasem może warto o nich coś wiedzieć…

Czytaj dalej

Dostęp do trombolizy na świecie jest mierny. Ale nie tylko.

Nie, na NCD Alliance Global Forum 2017 nie było panelu o trombolizie. Ale rozmawiałam z ludźmi. Kardiologami, takimi lekarzami ogólnymi… Niestety nie znalazł się żaden neurolog, za to działacze, którzy zjmują się udarami mózgu.

Wiecie co, ja raczej myślałam, że Polska to taki trzeci świat, jeśli chodzi o leczenie udarów i rehabilitację, ale od jakiegoś czasu nie byłam tego pewna, konferencja utwierdziła mnie w przekonaniu, że wcale tak nie jest.

Są miejca, w których jest lepiej niż u nas (mam wrażenie, że w Wielkiej Brytanii tak jest… Przynajmniej jeśli chodzi o opiekę „po”), ale między Polską a rozwiniętymi państami naprawdę nie ma tak wielkiej różnicy.

A jest cały świat regionów rozwijających się, bardzo ubogich. W porównaniu z nimi pławimy się w luksusie. Czytaj dalej

Przyczyny udaru (IX): rozwarstwienie tętnicy szyjnej

Ktoś mi powiedział, że rozwarstwienie tętnicy szyjnej może być przyczyną udaru. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej przypadłości, ale się zdarza.

Rozwarstwienie tętnic dogłowowych w odcinku zewnątrzczaszkowym odpowiada za 2–3% wszystkich udarów niedokrwiennych i 20% incydentów niedokrwiennych w populacji osób poniżej 45. roku życia. Rozwarstwienie tętnicy kręgowej występuje stosunkowo rzadko, z roczną częstością 1–1,5 na 100 tys. osób, ale wiąże się z poważnymi konsekwencjami.

rozwarstwienie tętnicy szyjnejpiszą państwo lekarze-naukowcy w streszczeniu swojej pracy na ten temat. Ok, ja nie rozróżniam tętnic dogłowowych, więc zostańmy przy tętnicach szyjnych.

Te rozwarstwienie tętnicy szyjnej może nastąpić po urazie, ale też bez niego. Czytaj dalej

Mój drugi udar

bicyclewydarzył się, gdy z mamą uskuteczniałyśmy zdrowy tryb życia.

Pojechałyśmy na wycieczkę rowerową, miałyśmy w planach nieco ponad 30 kilometrów. Czerwona flaga, brak pogody na plażowanie, ale mnie jakoś morze uspokaja, jak nie ma przy nim tłumów. Było ślicznie, początkowo pachniało lasem, później morzem, na końcu mżawką, która nagle zmieniła się w ulewę.  Ok, zrobiło się zimno, ale jakoś się jechało.

Strasznie mi zdrętwiała lewa ręka, aż musiałam się zatrzymać, żeby ją rozprostować z pomocą prawej. Oczywiście myślałam, że jestem tak wydelikacona, że to przez ziąb.  Mama patrzyła

na mnie tymi przestraszonymi oczami, więc umówiłyśmy się że dojedziemy do Dziwnówka, zjemy rybę i ona pojedzie po auto. Dojechałyśmy do smażalni i mama uznała że nie będzie czekać, co było sensowne, bo obie ociekałyśmy. Postanowiłam, że jak wróci, to zadzwonimy do mojej neurolog zapytać o radę.

Zamówiłam rybę i sok pomarańczowy. I nagle zorientowałam się, że nie jestem w stanie go odkręcić, a potem, że nawet utrzymać w dłoni. No to było coś. Podeszłam do pani przy kasie i zapytałam

Przepraszam, czy opada mi pół twarzy?

DCF 1.0

DCF 1.0

a ona się rozchitotała. Sama wiem, że to było dziwne pytanie, ale potem powiedziałam jej, że chyba przechodzę udar mózgu i  wytłumaczyłam jej skąd wiem. Nie wiem jak, bo czułam się bardzo, ale to bardzo zdezorientowana i żałowałam już, że wysłałam mamę po auto. Kiedy zorientowałam się, że nie jestem w stanie odwinąć sztućców i ze jest coraz gorzej zdecydowalam, ze czas zadzwonic po pogotowie i sprawdzilam godzine z paragonu, zeby wiedziec mniej wiecej o której pojawily sie objawy. W zgłaszaniu pomagało pół smażalni Przystanek Alaska w Dziwnówku, bardzo wszystkim dziękuję za pomoc i życzliwość:)

ja: Dzien dobry, chyba przechodzę udar mózgu

pani: a skąd pani wie?

ja: bo kiedyś już miałam…

pani: kiedy?

ja:no z 2 lata temu

pani: a jakie ma pani objawy?

ja: no na pewno niedowład, ale nie straciłam przytomności.

Pani: no i co by pani chciała?

ja: …

Pani? Wezwać karetkę?

Ja: tak.

no i tu nastąpiła długa próba przypomnienia sobie i dowiedzenia się gdzie jestem. 

I udało się:) W momencie w którym pojawiła się moja rybka na stole, wróciła mama i zajechała karetka. Zostałam zbadana, pan ratownik bardzo ładnie się mną zajmował, jechałam częściowo na sygnale i wszystko pamiętam! Z karetki zadzwoniłam do braciszka, nawet na kamerze. I powiedział mi, że wygladam dużo lepiej niż za pierwszym razem i żebym się nie bała.

Oczywiście że się bałam, ale nie śmierci, tego się raczej nie boję, ale tego, że znowu czeka mnie mnóstwo pracy i że drugi udar jeszcze bardziej mnie zdołuje. I mój powrót do świata aktywnych pewnie znowu się odwlecze o kilka lat. Bardzo się tego bałam i dalej się boję.

pogotowieW szpitalu pamiętam wszystko jakby mniej. wszystko mnie irytowało, Bo już byłam zmęczona naprawdę i coraz mniej potrafiłam sobie przypomnieć. Oczywiście powiedziałam wszystko, co pamiętałam… W końcu się pani doktor zdecydowała się na trobolizę. Objawy trochę mi się zmniejszyły, ale nie do końca, a skany głowy nie były tak  czytelne, bo nie było wiadomo, które ubytki są nowe, a które stare, i nie wiadomo było zbyt wiele. ile razy słyszałam w tym szpitalu „no nie widziałam/em pani przed udarem”, nie policzę.

Koniec końców nawet nie zauważyłam kiedy podano mi trobolizę na którą zgody nie pamiętam, ale pewnie ją wyraziłam, a kiedy tata, mama i ich przyjaciel stali patrząc na mnie tym wzrokiem. I poszli. A ja zostałam namówiona na tabletkę nasenną i spałam świetnie.

PS

Nie jestem lekarzem, ale rozonałam u siebie udar po niedowładzie i „dziwnym” czuciu się. Świat nie wirował, ale był odrobinę inny.  I wiecie, jak trudno wytłumaczyć to lekarzowi? Rozmowa kwalifikacyjna to przy tym pikuś.

 

spastyczność to nie tylko ręka! spastyczność w nogach też jest paskudna

Pisząc o spastyczności, skupiam się na swojej lewaczce ( ; ale spastyczność to może się pojawić również w innych częściach ciała. W tym nogach. Część udarowców, ale i chorzy na SM i dziecięce porażenie mózgowe pewnie wiedzą o niej dużo więcej.

Pewnego razu, kiedy pisałam o spastyczniejącej łapie, ktoś mnie zapytał (pozdrawiam!) a co z nogami? Boli? Gdzie w ogóle kupujecie buty?

Spastyczność nogi lub nóg jest też problemem. I chodzi w niej z grubsza o to, o co w spastyczności rąk:

według klasycznej definicji Lance’a (1980) spastyczność charakteryzuje się nadmiernym oporem na rozciąganie mięśnia zależnym od szybkości rozciągania, wynikającym z braku hamowania odruchu rozciągowego z powodu uszkodzenia górnego neuronu ruchowego[

Za wikipedią:)

Tyle klasycznej definicji, lepiej wpisać w googla i wejść na grafikę. I zobaczyć jak niekomfortowo to wygląda, zwłaszcza w przypadku stóp, choć i cała noga, wykręcona nie wygląda dobrze.

spastyczność stóp

Często (zazwyczaj?) boli, powoduje problemy przy chodzeniu, wtedy mój wpis o chodzeniu na spacery można wyrzucić do kosza pewnie. I jeszcze dobór obuwia. Specialistyczne=bardzo drogie, niestety. Są sklepy, które proponują obuwie nie tylko w rozmaitych rozmiarach, ale i tęgościach.

TĘGOŚĆ STOPY – zespół wymiarów obwodu stopy w przedstopiu i przez podbicie oraz szerokości stopy w przedstopiu i pięcie, zmierzonych na osobie stojącej, przy ciężarze ciała równomiernie rozłożonym na obie stopy.

A jak z tym walczyć… Ech, no. Ćwiczenia i medykamenty, jak w przypadku rączki. Znalazłam taką fajną publikację, dla chorych na stwardnienie rozsiane, może można coś dla siebie wybrać – tam są proste ćwiczenia na spastyczność wszystkiego, od głowy po stopy. Oczywiście nie polecam robić ćwiczeń samodzielnie, zawsze lepiej to skonsultować z fizjoterapeutą, nie chcę mieć nikogo na sumieniu!

Dodam jeszcze małe post scriptum. Jeden z fizjoterapeutów powiedział mi, że jego pacjenci z SM popalają sobie marihuanę. Nielegalnie, ale podobno twierdzą, że na dobrze na nich działa zmniejszając napięcie mięśniowe. Ale ćśśśś, nic nie mówiłam.

Szczerze mówiąc, gdybym miała duże problemy ze spastycznością, to bym próbowała i tego. Nawet za cenę faktu, że dziury w mózgu mogą się od trawki powiększyć. Chyba. Nie wyobrażam sobie ciągłego życia w bólu wynikającym z napięcia. Bo pamiętam, że przez tygodnie, kiedy miałam bardziej spastyczną rękę (nawet nie bolała mocno!), czułam ją na okrągło. To tak, jakby cały czas myśleć, że się oddycha. I czuć nos. I powietrze wypływające z niego. Taaak.

Dlatego zastanawiałam się nad lekarstwami. Ale one mają wiele skutków ubocznych, podobno jest się po nich sennym… Jeszcze bardziej? No koszmar! dziękuję, postoję! Mi choroba na to pozwala. W końcu samo zelżało.

Na szczęście. wszystkim życzę podobnego szczęścia… Ale cudów nie ma, u mnie napięcie jest lekkie, dyskomfortowe, z łatwością otwieram dłoń. Więc nie polecam mierzyć cudów moją miarą.

Pamiętać tylko trzeba, że spastyczność to nie jest problem wyłącznie mięśni i komfortu, może prowaadzić do osłabienia więzadeł, a nawet ich zerwania! no, to:

poinformowałam,

przestrzegłam,

doradziłam (nie stosujcie tego w domu!)

i wracam do życia:) Miłego poniedziałku;)