5 absurdów szpitalnych – są rzeczy, które nigdy nie przestaną mnie dziwić

Cóż.  Są rzeczy, które nigdy nie przestaną mnie zadziwiać w szpitalach.

oto lista pięciu rzeczy, które nieustannie mnie dziwią. Ani to  śmieszne, ani straszne, wiecie: taka subiektywna lista, która nie jest nawet wylaniem żalu, bo żaden z wymienionych absurdów nie jest czymś superniedogodnym:)

  1. ZAWSZE zbyt krótkie prześcieradła.
  2. Nigdy nie możesz zaplanować z dużym prawdopodobieństwem ile tu zostaniesz. Pełny SOR nie musi oznaczać, że spędzisz na nim pół doby,  a pusty – że szybko spojrzy na ciebie lekarz. To,  że spodziewasz się krótkiego pobytu, nie oznacza że będziesz w szpitalu krótko.  Ostatnio miałam na 100 procent zostać na 4 dni,  a zostałam na aż 8. Nie me lekko kiedy mama chce wziąć wolne,  żeby nie trzeba było wracać do domu busem
  3. Jakie kochane są pielęgniarki i salowe! Przeważnie są święte i przecudowne.  Mimo że pacjenci dają w kość. Tylko w jednym szpitalu było inaczej,  ale też nie miałyśmy że sobą zbyt wiele do czynienia.
  4. nawet jeśli w koszu na śmieci jest jeden papierek trzeba wymienić worek na śmieci.
  5. szpital nigdy nie jest cichy. nawet w nocy jest szepczący, krzyczący, szumiący, chrapiący, grający, trzeszczący i inne — ący. e

Jeśli macie swoje absurdy, to czekam na komentarze. Chętnie zrobię obszerne post scriptum:)