lewaczka.pl – udar mózgu » Blog Archives

Tag Archives: fizjoterapia

mój udar rehabilitacja

Pani Madzia mnie opuściła. Dziękuję pani Madziu.

Published by:

Moja pani Madzia zmieniła ostatnio miejsce zamieszkania. W związku z tym pozostaję bezpańska (bez fizjoterapeutowana). I czuję, że muszę Wam powiedzieć, ile jej zawdzięczam.

A zawdzięczam wiele.

  • zawdzięczam to, że dziś dobiegłam do autobusu,
  • i to, że chodzę w miarę prosto,
  • i to, że nie wykopyrtuję się na trawie za każdym razem jak na nią wchodzę,
  • i to, że wiem, jak ważny jest odpoczynek,
  • i to, że nie wstydzę się pisać bloga,
  • i to, że wiem, jak ważna jest systematyczność w rehabilitacji
  • i to, że trzeba mówić, że coś jest nie tak,
  • i to, że nie boję się jeździć na rowerze,
  • i to, że zanim zrobię coś szalonego, myślę i pytam,
  • i to, że nie od razu trzęsą mi się mięśnie przy wysiłku,
  • i to, że nie użalam się nad sobą,
  • i to, że czułam się mniej samotnie,
  • i to, że umiem prawidłowo zrobić deskę,
  • i to, że zjadłam jakiś czas temu swój ukochany słodycz,
  • i to, że jestem zmotywowana,
  • i to, rehabilitacja ręki nie oznacza u mnie wyłącznie fasolek,

Continue reading

mój udar rehabilitacja spastyczność

Klonus, czyli stopa mi drży czasem…

Published by:

Wiecie, że mam lekką spastyczność w stopie i dłoni. Na szczęście dłoń się otwiera bezproblemowo, a stopa rozluźnia się wystarczająco, kiedy ją wymasuję wodą. Ale zauważyłam, że od czasu do czasu drga mmasaż stóp, fizjoterapiai stopa. Przez chwilę. Potem się uspokaja. I wygooglowałam problem. Wydaje mi się, że od czasu do czasu łapie mnie klonus. :o

Czym jest klonus? Pojawia się czasem przy spastyczności. Oddam głos ekspertom, lepiej ode mnie to wytłumczą.

kiedy twoja stopa przez przypadek gwałtowniej uderza o podłoże, zauważasz jej drżenie, które uspokaja się dopiero po kilku sekundach. Wrażliwość mięśni na rozciąganie jest u wielu osób po uszkodzeniu mózgu tak duża, że na jedno rozciągnięcie mięśnie reagują kilkoma lub kilkunastoma skurczami. Drżenie dłoni i przedramienia związane jest z rozciągnięciem mięśni odpowiedzialnych za ich prostowanie i zginanie. [źródło]

Oczywiście mocno natężony klonus jest kolejną upierdliwością, która może dopaść neurologicznych. [Tutaj] podrzucam temat z forum chorych na SM.

Niektórzy walczą z klonusem farmakologicznie, inni przez wzmacnianie mięśni w stopie. Wg informacji z podlinkowanej strony obydwie rzeczy działają.

Ja nic nie robię z tym, bo rzadko mnie łapie to drżenie. I tylko na dużym zmęczeniu. Więc się śmieję. Biedni ci, którzy mają z tym duży problem…

A tutaj kilka wideo, żeby zobrazować, jak to wygląda.

mój udar rehabilitacja

Polaleraksu;) (rehabiliracja 15/21)

Published by:

Hydromasaż Kto by nie chciał,  żeby jego obowiązkiem było 15 minut w jacuzzi?

No to jest proste. Po prostu trzeba się rozchorować, iść na rehabilitację i zgłosić odpowiednie bóle.  I wtedy zapiszą nam hydromasaż. I będzie kąpu kąpu (;

Hydromasaż rozgrzewa, rozluźnia miesnie i podobno stymuluje:)

Ale nie jest taki do końca jak jacuzzi w spa :) te prądy mają mam masować odpowiednie mięśnie ;) czy masują, to nie wiem,  ale są przyjemne :)

Z hydromasażem po udarze trzeba jednak uważać.  Wszyscy wokół mówią mi,  że nie może być za ciepły (bo serce,  bo mózg,  bo nie wiem co). I jak się źle czujesz,  lepiej odpuścić.  Co będzie,  jak zaslabniesz w tej wielkiej wannie?

Z tego powodu wczoraj mi mnie panie fizjoterapeutki nie wpuściły do wanny. Źle się czułam.  dziś wracam!  

Szczerze mówiąc to nie wiem czy to pomaga na te spięte mięśnie.  Ale jest przyjemne.  Z drugiej strony już nie męczy.  Moja ulubiona czynność,  przebieranie i mokry ręcznik ;) na szczęście i na nieszczęście ten zabieg powoli się kończy.  I chyba jest ok póki co (;

 

 

mój udar rehabilitacja

Rehabilitacja (dzień 13/21)

Published by:

1473928256835No, musze powiedzieć że chodzę coraz ładniej.

Z kaczuszki lub pingwinka staję się na powrót człowiekiem :)

I w tak zwanym międzyczasie pisania usłyszałam ‚ ale pani Kasiu!  Pamiętać o nodze!’ i musiałam się poprawić.

Jest tak.  Już się nie kołyszę prawie, za to od czasu ‚koszę’ nogą.  I tak sobie chodzę. Coraz odważnej,  coraz lepiej. Póki co bardzo ciężko mi się pisze. Głośno tu, dużo ludzi mówi naraz,  mało czasu.   Więc i relacje są takie sobie.  Nie narzekam.  Boję się,  że ktoś zacznie mi pluć do jedzenia!  A gości mam rzadko i nie na stałych dostaw jedzenia :pp

mój udar rehabilitacja

Chodzę jak kaczka!

Published by:

kaczkaLub jestem stabilna jak kołyska.

Po drugim udarze chodzę. Ale się gibam na boki. No, miss gracji to ja nie jestem.

Pani rehabilitantka ze szpitala użyła słów „chód na szerokiej podstawie”. Googluję i łapię się za głowę, bo czytam, że chód na szerokiej podstawie jest charakterystyczny przy uszkodzeniach móżdżku. A gdzie tam płatowi czołowemu do móżdżku!

Ale czytam dalej i…  Na jakimś forum o dzieciach widzę, że bachorki często chodzą na szerokiej podstawie. Te, które mają problemy z biodrami i takie zdrowe, które kompensują sobie brak równowagi. To mogę chyba podciągnąć pod siebie.

Plus. Pani Madzia zauważyła, że mam sztywną nogę – lewą!, mniej ruchomą kostkę i ogólnie sztywniejszą nogę, więc nią zamiatam trochę boki. Być może słabsze biodro też… I to wszystko daje dziwaczny efekt. Ale ćwiczę codziennie po dwa razy wszystkie ‚zadane’ ćwiczenia ruchowe i z dnia na dzień widzę poprawę. Jest super:) Znowu się wyrobię tak, że nikt nie pozna po mnie  udaru. I to szybciej niż ostatnio.

Taki problem to nie problem:)

mój udar rehabilitacja

mój nowy prawie ulubiony fizjoterapeuta:)

Published by:

Kolejny szpital to kolejni fizjoterapeuci i kolejne podejścia do fizjoterapii. Zestaw który opiekował się nami w szpitalu był naprawdę dobry. Oddział miał trzech fizjoterapeutów, którzy pracowali z nami. Rehabilitację miało się dwa razy dziennie, przed południem i po południu. w nawet w sobotę!

Pierwszym z fizjoterapeutów, który do mnie przyszedł, był pan Krzyś, bez wstawania, butelka była moim  narzędziem, kozłowałam piłką z łóżka! Ten udar był mały i tylko słabsza była ręka, i ta noga…

Cóż, nie będę pisać o wszystkich ćwiczeniach, powiem o tym, dlaczego polubiłam pana Krzysia. Chyba lubię ludzi, którzy są bardzo wymagający. Ćwiczyłam chętnie, jak zazwyczaj, ale pan Krzyś był wymagający. Fizjo, ale też usportowiony. Jeden sport walki plus crossfit. Trochę metod treningowych używał na mnie. A ja chyba lubię, jak ktoś jest wymagający i zna się na rzeczy.

Przez ostatnie dni mówiłam do niego z uśmiechem ‚trenerze’. Wiecie, pan Krzyś to był facet. Na pewno lubił sport i stawianie ludzi na nogi. Lubił pogadać o sporcie z innymi mężczyznami, których rehabilitował, słuchał o moich sportach, chciał spróbować jogi:) Pokazałam mu psa z głową w dole, tzn. wytłumaczyłam. Downward Facing Dog

A on od razu zaczął pytać ile tak stoimy na zajęciach. Rzuciłam ‚nie wiem, może z pięć minut’. A on pięć? to i ja muszę! I stał 5 minut w psie z głową w dole:) Nie był to najpiękniejszy pies którego widziałam, ale cieszył się jak dziecko. Później się chwalił, robiliśmy kilka innych pozycji, sam się nauczył pozycji kruka, której w życiu nie zrobię:)) To było naprawdę fajne.

No polubiłam faceta(: jeśli kiedyś tu trafi to chciałabym, żeby wiedział, że jestem wdzięczna:) pozostałym terapeutkom będę wdzięczna w innych notkach, w tej dziękuję panu Krzysiowi:)

ps

„prawie” z tytułu notki jest oczywiste chyba, po fizjoterapeutyczne pierwsze miejsce w moim sercu zawsze będzie zajmować pani Madzia.

mój udar rehabilitacja

Masaże po udarze

Published by:

masaż stóp, fizjoterapiaPierwszy raz od udaru zapisano mi masaże, takie prawdziwe, ciała, nie buzi. Jednego dnia mam masowaną rąsię, drugiego – nóżkę i tak jestem sobie masowana.

Szczerze mówiąc zastanawiałm się, po co mi ten masaż. I tak nie mam wiele czucia, ale nogi i ręki używam. Dłoni! o toooo tak. Jak rano czasem nie umiem rozluźnić dłooni w ogóle, tak po masowanku jest bajka. Przez jakiś czas, oczywiście.

Zapomniałam zapytać lekarza, po co udarczykowi masaż, więc zapytałam masażysty. Odpowiedział krótko, zapisałam dopiero po chwili, więc mam nadzieję, że nie przeinaczyłam jego słów.

Masaż pobudza receptory

pobudza mięśnie (tu nie mam pewności, chyba użył innego słowa)

rozluźnia mięśnie.

Tadam. Źle brzmi? Nawet zdrowym się przyda, prawda?;)

Ale to dla kogoś, kto przebył udar przeszło rok temu. Dla świeżych pacjentów wygląda to chyba bardziej skomplikowanie. Na wielu stronach google mi podpowiada, że warto, ale podpowiedzi są albo bardzo ogólnikowe, albo jak przepisany podręcznik dla studentów fizjoterapii. Wykonałam jednak pracę i wiem już dlaczego warto masować!

Masaże, oprócz tego że pobudzają receptory, pobudzają mięśnie (ważne przy wiotkości), rozluźniają mięśnie (ważne przy spastyczności),  dodałabym jeszcze, że pomagają w zapobieganiu odleżynom, pobudzają chorą półkulę, przyzwyczajają pacjenta do dotyku (serio!), pomagają w dostatecznym ukrwieniu i odżywieniu tkanek…

Jak to robić, nie wiem. Mi łapę dla rozluźnienia rozcierano, tak szybko, jakbyście próbowali rozpalić patykiem ognisko przez tarcie. Tego masażu obecnego nie wytłumaczę łatwo słowami, więc jak macie znajomego fizjoterapeutę, to pytajcie śmiało, każdy z nich powinien wiedzieć jak się masuje. I po co!

Ja sobie masuję łapkę piłką z kolcami:) i czasem strumieniem wody. I oczywiście często robię sobie masaż buzi szczoteczką:)  Dla czucia i rozluźnienia. A co!

masaż twarzy po udarze

Ze swojej strony żałuję, że niestety na udarówce fizjoterapeuci są tacy zajęci, że ewentualnie może im starczyć na westchnięcie „ach, przydałoby się tu pomasować”.

wideo wygląda fajnie, może warto się zainspirować:)

mój udar rehabilitacja

O fizjoterapeutach na Światowy Dzień Rehabilitacji

Published by:

physical-therapy-1431535 (1)Wiecie, że dziś – 8.09 – obchodzimy Światowy Dzień Fizjoterapii? I dobrze, bo jest okazja, żeby powiedzieć jak ważna jest fizjoterapia w życiu niesprawnych ludzi.

Ok – jest bardzo ważna. Bardzo bardzo ważna.  W przypadku udaru mózgu od momentu uratowania życia, jest moim zdaniem dobry fizjoterapeuta jest ważniejszy od dobrego lekarza. I mniej od niego dostępny. I to jest chyba tragedia niesprawnych pacjentów – bo jak nie będą się usprawniać, sprawni nigdy nie będą. Publiczne oddziały rehabilitacyjne są oklejkowane, platne bardzo drogie, a na fizjoterapeute przychodzącego dwa razy w tygodniu wydasz 4/5 swojej renty. (; a bez tego jest trudno, nawet jak się naogląda na jutubcu godzin filmików.

Wczoraj świadkiem mojej rehabilitacji była koleżanka, która później powiedziała tak: niby te ćwiczenia wydawały się proste (nie były proste!), ale w życiu bym nie zwróciła uwagi na to, że krzywisz te stopy. (;

Te niuanse są ważne, utrwalanie złych nawyków może być wręcz szkodliwe,  więc jest cieżko. Ja cały czas słyszę LU-ZNO-RE-KA, PANI KASIU,NOOOGI, JAK ZOBACZĘ TE STOPĘ, TO URWĘ, OD-DY-CHAĆ, JEŚLI SIĘ PANI NIE NAUCZY, TO NIE BĘDZIE PANI UMIAŁA – czasem wystarczy że spojrzę na panią Madzię i wiem, co źle robię.

Po wyjściu ze szpitalnej rehabilitacji ćwiczyłam sama i było bardzo ok. Ale w końcu zauważyłam, że potrzebuję bata, wykonywałam ćwiczenia (te ze szpitala) coraz mniej starannie, nie poprawiały mojego stanu tak, jakbym chciała i wiedziałam, że czas już na telefon do profesjonalisty. I teraz dwa razy w tygodniu ćwiczę tak, jak sama bym nie potrafiła i wiem, że sobie nie zrobię krzywdy. Trochę jęczę, ale to wszystko są żarty i przekomarzanie się, bo moja terapeutka jest cudna, tak jak pierwsza fizjoterapeutka z którą miałam do czynienia na gruncie ‚zawodowym’ – przeszkoliła mi rodziców, którzy machali mi łapami, doradzała im (nie mnie, ja nie ogarniałam rzeczywistości) co ze mną robić, co może kupić, jak sobie radzić… ze szpitala wyszłam o swoich siłach, mój mózg nie ‚zapomniał’ do końca jak się stawia kroki. Trochę się potykałam, ale wtedy łapał mnie chłopak i wszyscy żyli ( ;

Jednej fizjoterapeutki nie lubiłam (tzn. jako osoba była fajna, ale zupełnie mi nie odpowiadała jako profesjonalista), bo czułam, że mnie olewa. Byłam za zdrowa, żeby być rehabilitowaną? Ze wszystkich zajęć w tym ośrodku najgorzej wspominam swoją terapię indywidualną – a i tak nie poprosiłam o zmianę terapeuty, wierzyłam, że jednak pani mnie nie olewa, tylko wie co robi i jej mimo wszystko ufałam – bo zaufanie do specjalistów jest bardzo ważne. No cóż, wyszłam z jej zajęć trochę wzmocniona. Nie narzekam, bo podobno pacjenci lepiej oceniają sympatycznych niż niesympatycznych lekarzy, nawet jeśli ci mniej uśmiechnięci są lepszymi specjalistami.

Ale dobre porozumienie między pacjentem i jego fizjo jest superważne. A jeśli fizjo potrafi zmobilizować do pracy i pokazać, że warto, jest genialny. Moja pani Madzia jest genialna (może się rumienić, nie dbam o to;p).

Z tego co widziałam, to strasznie ciężki zawód, trochę wdzięczny, a trochę niewdzięczny. W pewnym czasie myślałam, że może pójdę na fizjoterapię jeszcze – bo to takie piękne jest. Stawiać ludzi na nogi, usprawniać, to naprawdę wydaje mi się piękne. Kiedy obserwowałam pierwsze poudarowe kroki kilku osób, aż chciało mi się uronić łezkę ze wzruszenia.  Byłby ze mnie dziennikarz-kulturoznawca-fizjoterapeuta, miks super, może się wydarzy jeszcze, bo łajnot. Póki co, życzę wszystkim fizjoterapeutom satysfakcji z pracy, dobrych warunków pracy, morza cierpliwości, mocnych kręgosłupów i uśmiechniętych, pracowitych pacjentów. A chorym czy niesprawnym życzę znalezienia ‚tego’ terapeuty, z którym będzie się chciało się rehabilitować:)

PS/

Wczoraj z panią Magdą miałyśmy małą sprzeczkę, ale chyba po prostu się nie zrozumiałyśmy nawzajem, ale i tak robiłam grzecznie to, co chciała. Prawda?; P