Książki neurologiczne na dzień książki:)

Oczywiście znowu przeoczyłam święto czytelników, czyli międzynarodowy dzień książki. Jestem pewna, że ominęł mnie miliard promocji księgarniach i bym się skusiła na książki (choć obiecuję sobie, że nie będę kupować nowych, bo dom jest zarzucony super książkami, których nie czytałam jeszcze). Dopóki jednak nie wyjdzie nowy Khaled Hosseini, bylyby to książki neurologiczne. No nie umiem  tak do końca porzucić swojego nałogu.  Zwłaszcza że niewiele więcej nałogów zostało mi z dawnego życia:)

Zbieram książki neurologiczne. Te o mózgu. Te prawie o mózgu.

ksiązki neurologiczne, książki o mózgu, neuropsychologia

Szukam non-fików, powieści, w których neurologia odgrywa dużą rolę. Na papierze i na czytniki.  Czytaj dalej

Czego nauczyłam się po udarze? (VI): szydełko:)

Niestety lub stety sporo czasu spędzam na fejsbuku. Należę też do takiej fotograficznej grupy, gdzie połowa babek robi przepiękne rzeczyna szydełku.

I zachciałam zrobić se sama takie same. No i, hm, kupiłam moją ulubioną,  grubą włóczkę, i se zrobiłam:

Jakbyście mieli wątpliwości,  jest to kaptur na łeb. Tadam!

kaptur, hood

OK: daleko mi do robienia kubraczków dla pingwinów i ośmiorniczek dla wcześniaków, ale zrobiłam to SAMA. Czytaj dalej

Galeria twarzy (17): sms co godzinę? Opiekun ratuje życie

Ostatnio czytając czasopismo „Opiekun” (polecam! chociaż piekielnie trudno je dostać w kioskach/empikachna lotniskach…), przeczytałam historię pana ze stwardnieniem zanikowym bocznym. Nie mogę znaleźć gazetki, więc szczegóły mogą się odrobinę niezgadzać, ale: facet osunął się głową na biurko i obsunęły mu się biodra. Jego ciało było już w takim stanie, przewrócił się i nie mógł się podnieść. Spędził (chyba kilka godzin) czekając na czyjś powrót do domu.

Nie chcę straszyć nikogo, szczególnie siebie, ale prawda jest taka, że różne rzeczy się zdarzają.

Moje udary i ataki padaczki za każdym razem miały miejsce wśród ludzi. Hurra! – dla mnie, blee – innym. Przykro mi, że sprawiam kłopot.

Smutna prawda jest taka, że bez całodobowej opieki, która nie jest taka częsta, chorzy zostają i będą zostawać sami. Chodzą i będą chodzić po mieście sami. I trzeba sobie z tym radzić. Czytaj dalej

Zima oznacza niepewność z chodzeniem

Łagodną mamy zimę w tym roku. Kierowcy się cieszą, dzieci pewnie nie, ja, gdyby ktoś mnie zabrał na snowboard skakałabym z radości, tak to nie skaczę aż tak bardzo.

Umówmy się: świetnie chodzę, ale nie jest to czynność, w której się czuję bardzo pewnie czuję. Przy śniegu i lodzie jest dużo gorzej niż zwykle. Na piachu i schodach też;)

Wiem wiem, mnóstwo osób powiedziałoby, że to nie dotyczy wyłącznie neurologicznych, to prawda. Tylko że teraz inaczej odczuwam to niż kiedyś. Kiedyś się nie bałam. Kiedyś nie koślawiłam nóg specjalnie, żeby stabilniej się na nich trzymać. Kiedyś nie trzymałam się najbliżej poręczy, jak można.

Kiedyś się nie potykałam dość często. Kiedyś…  Czytaj dalej

Trzecie udarowe urodziny. Co się zmieniło na lepsze w moim życiu?

Dziś moje kolejne udarowe urodziny.

21 grudnia 3 lata temu przeszłam udar mózgu. Jestem zatem jednocześnie 28-latką, 63-latką i trzylatką.

Dzień w który zawsze czuję się dziwnie. Naprawdę uważam, że ta data jest tak ważna, albo nawet bardziej, jak zwykłe urodziny. Zwykłe urodziny to coś, naturalnego, nie miałam wpływu na to, jak rosłam (podobno jedzonka nie odmawiałam;), tutaj sama pokierowałam swoim nowym życiem. Od pieluchy do miejsca, w którym jestem.

Ostatni rok był dziwaczny. Nie da się opowiedzieć w kilku słowach tego, co się wydarzyło. Zatem taki tekst zostawię na Sylwestra;)

Dziś zostanę przy tradycyjnym ‚co się zmieniło na lepsze w moim życiu’. Bo wiecie co, życie po udarze naprawdę jest okropne, ale jak się szuka, można w nim znaleźć rzeczy, które naprawdę zmieniły się na lepsze. Święcie wierzę, że każdy by znalazł taką rzecz, nawet ci z nas, którzy są w bardzo złym stanie.

U mnie sporo się w tym roku zmieniło na gorsze, jakoś czuję, że jestem fizycznie słabsza niż rok temu. Co jest superdziwne, bo ten rok udało mi się przeżyć bezudarowo;)) Czytaj dalej

„Yes woman” – jak rzucam się na wszystko i jak to wpływa na moje zdrowienie

oman arabPisałam tę notkę odmrażając sobie tyłek na parapecie. Rozwlekłam ją tak, że uciekło mi sedno tego, co chciałam powiedzieć.

Zacznę zatem w zupełnie inny sposób. Myślę,że w dużej mierze, określa mnie fakt, że mówię TAK. Mówię TAK zadaniom, okazjom, ludziom, mówię tak, zrobię to, tak – wejdźmy w to.

Wchodzę we wszystko z nadzieją, że będzie lepiej, że kolejna okazja zmieni mnie lub świat na lepsze. Że wykonanie zadania przyniesie korzyść i satysfakcję.  Czytaj dalej

Padaczka poudarowa: odsłona druga

Udało mi się kogoś namówić, żeby obejrzał ze mną trzeci sezon Twin Peaks, jednego z najgenialniejszych i najstraszniejszych seriali w historii telewizji.

Wyszła z tego całkiem miła randka. W pewnym momencie kolega wyszedł o kuchni czy toalety, ja chciałam ubrać sweterek, i okazało się, że nie mogę.

Pomyślałam, przepraszam, za słowa brzydkie: o kurwa, nie znowu. Oby to nie był kolejny udar. 

Ale to była raczej moja padaczka poudarowa, odsłona druga.

kolega wrócił do pokoju, ja powiedziałam, że będzie musiał mi pomóc ubrać sweterek, bo dziwnie się czuję, i wtedy Czytaj dalej

Proste rzeczy, które ułatwiają mi życie:) Albo zaczną;)

HURRA!

w końcu zakupiłam idealne pudełeczko na lekarstwa!

ok, idealne, jeśli pominę żółtą przegródkę, która się już nie domyka;) Miałam dość codziennego grzebania w lekarstwach i szukania kolejnych opakowań leków w szufladzie, kiedy stare się kończą. niepotrzebny bałagan. teraz będzie dużo lepiej:) Czytaj dalej

Przewlekłe choroby nie są anegdotami

left handPiszę o tym swoim udarze, ubieram go w historie i nie zauważyłam ryzyka, które się za tym kryje. Choroba, opowiadana przez opowiadaczy, staje się rozczłonkowana na anegdotki. Kilkanaście szpitali, kilkadziesiąt osób, historyjki o bólu, ale więcej historyjek śmiesznych – anegdoty z życia.

My, chorzy działający w sieci, jesteśmy na to narażeni, przygotowując teksty.

My, chorzy, jesteśmy na to narażeni przez pytania o chorobę.

Pobyt w szpitalu nie jest anegdotką o lekarzu czy opowieścią o toalecie.

Udar mózgu jest czymś więcej, niż tylko strachem w momencie utraty władzy w ręce.

Ja to wiem, my to wiemy, bo znamy tę rzeczywistość. Ale czy wie to koleżanka z podstawówki, która pyta o zdrowie, bo słyszała, że…? Czytaj dalej

Jesli zastanawiasz się jak wygląda udar… życzenia na nowy rok;)

Moim zdaniem udar wygląda  jak najgorszy kac życia,  który trwa, trwa i trwa.

Mówisz bełkotliwie

Nie możesz utrzymać równowagi

Światło i hałas bolą cię jak szpilki wbijaj w duszę

Głowa boliiii

Czujesz się tak bardzo zmęczony

I tak bardzo biedny

Nie masz kontroli nad swoim ciałem

Świat wydaje się niesprawiedliwy i pełen zła

Albo nie możesz nic zjeść albo jeszcze wszystko co można

Tylko że ten kac nie przechodzi po dniu przeleżanym w łóżku. Trzeba się napracować, żeby przeszedł.  Ale piszę to z kilku powodów.  Po pierwsze, żebyście wiedzieli.  Po drugie,  żeby powiedzieć,  że cieszę się,  że już nie miewam kaców:D po trzecie,  żeby życzyć wam,  żebyście

 już nigdy nie mieli objawów kaca,  takich jak powyżej;)

Żeby rok 2017 był dla was łaskawy,  żeby był bardzo bardzo, bardzo, bardzo zdrowy i szczęśliwy,  żebyście mieli miliony monet, żeby ZUS, nfz i urząd  skarbowy były dla was przyjazne, żebyście mieli mnóstwo miłości wokół i uśmiechu.  Żeby rząd was nie wkurzał, a łóżko zawsze było cieplutkie. Życzę roku bez bólu głowy i spełnienia wszystkich marzeń.  :)

Roku 2016, goń się.  Nie byłeś dla mnie zbyt łaskawy, dla świata też nie, nie będziemy tęsknić. Kilka niesamowitych niespodzianek nie wynagrodzi mi wszystkich chorób i godzin zwątpienia.   Kopie cię w tylek i informuję, że w pierwszy stycznia weszłam z wybornym szampanem (poniżej) . nadchodzący rok 2017 cię zdeklasuje. Nie będzie miał trudnego zadania:D

piccolo

ps.

ostatnio nauczyłam się trochę za bardzo marudzić. postanowienie, że się oduczę, będzie chyba na miejscu?:)