Spastyczność? bóle głowy? Ból neuropaatyczny po udarze mózgu?

żałoba po udarze mózguPisałam już o tym, czy udar boli, ale nie pisałam o poudarowym życiu w bólu. Do pewnego momentu myślałam, że boli tylko przy ‚takich normalnych’ rzeczach. Jak, na przykład, przy nadmiernym napięciu mięśniowym. Albo spastyczności (a propos której zapraszam na stronę www.lifewithspasticity.com). Bardzo się myliłam.

Poznałam kilka osób, które mierzą się z niewyobrażalnym bólem. Jedna z nich ma swojego „lekarza od bólu”, który pomaga jej żyć. Druga osoba znika na długie tygodnie, bo zmaga się z bólem niewyobrażalnym dla mnie. Którego lekarze od bólu nie potrafią skutecznie zwalczyć. Nie przypominam sobie czasu, kiedy zapytałam ‚co słychać’ nie powiedział czegoś o bólu. Jak znika na długo, wiem, o co chodzi o to, że nie radzi sobie z bólem.  Czytaj dalej

No niestety. Nie czuję się zbyt dobrze

Bóle głowy niemal codziennie, mdłości nawet przy nachylaniu(!!! – może powinnam się wybrać do laryngologa znowu), jestem na okrągło wymęczona.

Śpię do 10 -11, potem drzemka popołudniowa, potem drzemka poobiednia, potem trochę aktywności, potem filmy w łóżku i spać.

Nie wiem dlaczego. Właściwie mogę tylko zgadywać, ale myślę, że moje zgadywanki są trafne.  Czytaj dalej

Oj, wrażliwa jestem – meteopatia po udarze?

meteopatia, udar mózgu, pogoda, chmuryCóż, przyznaję, że od udaru mózgu jestem superwrażliwa, chorowita i ogólnie taka jakaś słabeuszowata. I chyba stałam się meteopatą. Czyli stałam się delikatna jak szlachcianka sprzed lat. Albo jak Chico, pudelek mojej przyjaciółki z podstawówki, który jadł najsmakowitsze rzeczy, bo taki z niego wrażliwiec wybrzydzający był. No, tak to zapamiętałam:)

Meteopatia (zwana również meteoropatią) to nadwrażliwość na zmiany pogody. Jest dosyć powszechna, ale nie klasyfikuje się jej jako jednostki chorobowej. Wciąż nie ma bowiem odpowiednich badań jednoznacznie potwierdzających związek pogody z samopoczuciem. (za doz.pl)

Czyli meteopaci to ci, którzy czują się jak kupka błota, kiedy zmienia się pogoda. Albo, ale to tylko moim zdaniem, pogoda im nie sprzyja. Przyznam się,  że nie często nie wierzyłam w to, jak ludzie mówią, że nie się słabo czują przez pogodę. Aż tu nagle…. Moja pani Madzia i babcia zaczęły mi mówić że a) to możliwe, b) (szczególnie babcia) zaczęła wiązać moją senność i ogólne rozbicie – szczególnie rano!) ze zmianami pogody. I teraz coraz częściej to dostrzegam i już nie irytuję się, kiedy babcia sugeruje, że moje złe samopoczucie wynika z pogody.

Bo to jest dziwactwo przecież i wymówka. Ale jednak… Moja pani Madzia mówi, że u jej udarowych pacjentów często pojawia się meteopatia, której wcześniej nie było. Wiecie, mózg jest tajemnicą i przyjmuję to. Zwłaszcza że wyczytałam w jednym fajnym artykule [klikać:)]  że im więcej dolegliwości współistniejących, tym większe prawdopodobieństwo meteopatii. A nie chcecie chyba, żebym znowu wymieniała wszystkie swoje choróbska.

To nie jest choroba niby, ale wpływa na samopoczucie. Czyli warto się zastanowić czasem, czy nasze chwilowe

  • uczucie ogólnego osłabienia,
  • bóle głowy,
  • bóle kości i stawów,
  • skoki ciśnienia tętniczego krwi,
  • senność,
  • bezsenność,
  • wahania nastroju,
  • zaburzenia koncentracji i uwagi. (za podlinkowanych przed chwilą artykułem)

Nie są winą pogody. I odpuścić złość na siebie. Bo ja, szczerze mówiąc, wściekam się, kiedy jestem senna „bez powodu” i łeb mnie boli. Wściekam się na swoją słabeuszowatość. Ale co poradzę, jak nic nie poradzę?

Mnie chwytają bóle głowy, uczucie ogólnego osłabienia, senność, wahania nastroju, zaburzenia koncentracji. Także taki typowy poudarowy zestaw;0Rzadko odpuszczam sobie całkowicie w takie dni, ale przyznaję, że jest wtedy spokojniej u mnie. Mniej robię, jest jeszcze bardziej powolnie, więcej leżę. I mam jakąś wymówkę na dodatek;)

Ale staram się z niej nie korzystać. Tata chyba by mnie za to zabił. No. Także tego. Ponieważ dziś pogoda raczej sprzyja, idę na spacer. Trzymajcie kciuki, żebym nie zabiła się na resztkach lodu;)