Spieszę się powoli!

readingMija już półtora roku od udaru i dalej nie umiem się przyzwyczaić do do pewnej rzeczy. Jestem taka powolna!

Jak planuje coś na pół godziny, mogę mieć pewność, że zajmie mi 45 minut, a koniec końców pewnie na godzinie. A wydaje mi się że to pół godziny i tak dałam sobie z dużym zapasem…

Plan na wczorajszy ranek był prosty. Wstać, higiena &ubieranie, zrobić paznokcie. Spakować się. Śniadanie. Na 10 joga, na 11:55 autobus. Wstałam o 6:30. I gdybym nie zadzwoniła

Tatoooooo, gdzie jesteś, podwieziesz mnie?

To bym jechała autobusem po 13:00. Bez jogi;) ja nie rozumiem, jak to się dzieje. Niby wszystko jest podobnie, ale jakoś nie umiem przywrócić czasu do dyscypliny.

Czasem że zdziwieniem patrzę na zegarek i się mu poddaję. Liczę na to, że ‚będę trochę później’ powiedziane zawczasu ocali mogę relacje z bliźnimi.

Po Kasi, która potrafiła się ogarnąć się w kilka minut, nie ma już śladu. Nie umiem niczego zrobić szybko i nawet planowanie, na jakie mnie stać, nie działa. Muszę po prostu najmniej pilne rzeczy zostawiać na koniec. Prawdopodobnie i tak ich nie zrobię…

Póki nie mam pracy na głowie i dzieciaków do posłania do szkoły, jest w porządku. Dopóki na pewne rzeczy można machnąć ręką, nie ma co płakać. i nie płaczę, choć żal mi tej wczorajszej jogi(;

Jedna myśl nt. „Spieszę się powoli!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.