Raport z placu boju:)

Ponieważ nie mam na nic czasu i rzadko pisze teksty, należy wam się raport z placu boju.

Otóż.

Teraz u mnie dzieją się dwie ważne rzeczy. Remontujemy moje mieszkanko i tworzymy w moją stronę.

I szczerze mówiąc nie mam pojęcia co jest dla mnie ważniejsze. Wiem jednak co pochłania mi prawie 90% mojej energii. No, może 70. (;

Chodzi o remont. Nie mówię, że ja tam najwięcej robię. Stanie na drabinie nie należy do moich ulubionych czynności, właściwie omijam to jak mogę. Ściany maluje zatem ekipa remontowa w postaci kochanego wujka. Resztę robimy ja i mama. Przeważnie. Oczywiście mama robi więcej. To na jej barkach spoczywa sprzątanie 10-letniego syfu. Ja póki co opalam drzwi i z każdą minutą obiecuję sobie że już nigdy nie będę taka uparta. Nigdy nie opalajcie drzwi.

Mimo że nie jesteśmy w mieszkanku codziennie, i tak codziennie jestem padnięta. śpię nawet o 20:00. Potem wstaję tylko na jedzonko i wracam spać. W międzyczasie oglądam farby, meble i… sobie marzę.

W międzyczasie cisnę chłopaków ze swojej firmy o stronę Lewaczki. Kombinuje czego tam chce I co jest mi potrzebne. Też co byłoby wam potrzebne. I to chyba jest dla mnie nawet ważniejsze:)

W tym momencie nawet nie mam pojęcia, czy mówiłam wam że będzie nowe strona. Na Facebooku na pewno się chwaliłam, ale tutaj na blogu nie jestem taka pewna. Zatem:

TWORZĘ NOWĄ STRONĘ LEWACZKI. OCZYWIŚCIE JEJ SENS CZYLI MOJE BLOGOWANIE POZOSTAJE BEZ ZMIAN, ALE CHCIAŁABYM ŻEBY MIAŁA NOWE FUNKCJONALNOŚCI I ŻEBY BYŁA ŚLICZNIEJSZA. Nie, nie chodzi tu o moje zdjęcia. ;)

Uznałam że nie mogę rozwijać swojego bloga na takim prostym szablonie, bo mam za dużo pomysłów (i tak dalej). Już zaczęliśmy tworzyć stronę i mogę cisnąć swoich szefów na co dzień, bo przecież pracuję w tym samym pokoju co oni. Niedługo wszystko będzie zrobione. A mi już się podoba. Troszeczkę zmieniamy kolorki, dodam też kilka działów. Jakich? Zobaczycie;p

Aaaaa, zapomniałam o jednej z superważnej rzeczy! Mianowicie znowu się rehabilituje. Możliwość ta spadła mi z nieba w odpowiednim momencie. Ostatnio zauważyłam że gorzej chodzę, że ręka zamiast bardziej funkcjonalna staje się odrobinę mniej sprawna. Alarm! Przydałoby się nad tym popracować. Ale biorąc pod uwagę wszystko powyższe, ciężko. I akurat przyszła do mnie możliwość wykorzystania 10 godzin rehabilitacji. Jestem po pierwszym spotkaniu wiem jak ćwiczyć w domu i jestem pełna nadziei, że będę znowu chodzić nienagannie:)

Czyli jest spoko. Powiem wam jeszcze, z tekst ten dyktuję do telefonu. Moja Nokia sprawdza się w tym przypadku lepiej niż wcześniejszy Samsung. Dzięki temu wracając pomiędzy pracą, treningiem, budową, mogę w końcu skończyć coś pisać. No, nie może być to za bardzo oparty na źródłach, bo oznaczałoby to, że muszę gapić się w telefon. A tak, zamiast opisu tetraplegii, dzielę się opisem tego co u mnie. Bo why not?;)))

Post scriptum
Nie mogę się doczekać parapetówki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.