Po co siedzę w szpitalu, przecież jestem zdrowa!

brainKiedy masz udar, nie wiesz, co się dzieje. Kiedy ktoś ci powie, że miałaś udar, nie rozumiesz, co się dzieje. Nie wiesz, że umierasz. Nie wiesz, że grozi ci kalectwo. Nie rozumiesz, że po wyjściu ze szpitala, zamiast do pracy, pójdziesz do kolejnego szpitala lub miesiącami będziesz walczyć o zdrowie w domu.

Z pierwszych dni zostają ci tylko przebłyski. Mi zostały zmartwione uśmiechy, blond włosy Synka i jej mamy, mój chłopak który otwiera okno, żeby wpuścić trochę powietrza, puszka coli przemycona, z pierwszych godzin uspokajający głos drugiego Synka, trochę rodzice i mama, która wyjeżdża, uszko w barszczu w Wigilię. I poczucie, że bez sensu tam leżę, bo przecież jestem zdrowa i  mogę wstać i zatańczyć oberka.

Pacjent neurologiczny, może długo nie zdawać sobie sprawy, w jak złym stanie jest. W końcu wylew był dla mnie pustym słowem. Moim rodzicom pani doktor doradziła, żeby nie mówić mi zbyt dużo, bo mogłabym się załamać. Nikt nie operował liczbami. Kiedy pytałam, kiedy ilę będę w szpitalu, głaskano mnie po główce i słyszałam ‚jeszcze kilka dni’  – ale początkowo było bardzo płynne, boto począt. Ale swój szok i tak przeżyłam dwa razy – po raz pierwszy, kiedy pani doktor powiedziała, że zazwyczaj pacjentom mówi, że zostaną u niej minimum 10-1 4 dni. Wtedy rzeczywiście po raz pierwszy zrozumiałam, że jest niedobrze. Nikogo, kto nie jest naprawdę chory nie trzymają w szpitalu 2 tygodnie.

A potem okazało się, że rehabilitacja będzie trwała minimum 3 tygodnie, w szpitalu za Warszawą. Nie pamiętam, kto mi o tym powiedział, ale pamiętam, że przechlipałam całą noc, a rano pani zakonnica powiedziała, że chyba nie spałam zbyt dobrze. Na następną noc poprosiłam o procha i spałam  nieźle.

2 myśli nt. „Po co siedzę w szpitalu, przecież jestem zdrowa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.