PlayStation w rehabiliacji po udarze mózgu: uruchomione!;)

Wiecie jak jest: wracanie do zdrowia może być fajne, albo może być najgorszymi flakami z olejem, które jeszcze dodatkowo nas męczą. Na szczęście wiemy, jak sobie z tym radzić – szukać nowych dróg zabawy i usprawniania mózgu i ciała.

O użyciu PlayStation w rehabilitacji poudarowej myślałam już od miliona lat. To znaczy od wyjścia z pierwszej rehabilitacji, gdzie:

  1. mieliśmy dostęp do profesjonalnego oprogramowania, którego używaliśmy pod opieką neuropsychologa (czy może być lepiej?).
  2. byłam stawiana na PalyStation move czy innym X-boxie, który czytał moje ruchy. Wymach tutaj, zaciśnij piąstkę, podciągnij się… Dobra zabawa, po 2 tygodniach grania w to samo też się nudziła, ale zawsze było to coś, co zwracało mnie trochę światu zabawy, a nie smutnej rzeczywistości szpitala rehabilitacyjnego.

A potem miałam rozmowę z (neuro)psycholog, która zupełnie mi nie podeszła. Zero chemii między nami:) ale powiedziała mi kilka rzeczy, które zapamiętałam. Na przykład czym trenować mózgownicę. Gra na instrumencie miała być mega. Zumba też. I, last, but not least, gry komputerowe.

Pianinko stoi w pokoju, zumba była do ataku padaczki (potem musiałam (chciałam?)  odpocząć i nie wróciłam do tej super zabawy), gry czekały na swoją kolej. Próbowałam, ale wszystko wydawało mi się za trudne. A jak nie możesz przejść drugiego etpu gry dla dzieci, to zniechęca. No i w końcu mój brat ofiarował mi swoje Playstation. Leżało, dopóki nie dorobilam się gry, która NIE JEST Fifą i nie nauczyłam się uruchamiać mojej ukochanej gry z dzieciństwa w wersji na Playa. I gram sobie w Raymana.  Męczę się jak koszmarnie, ale też mam radochę.  Wielką:)

Problem w tym, że bardzo mi nie idzie:) na przyklad teraz jestem zablokowana na etapie, który, no cóż, jest dla mnie bardzo trudny. W ogóle wszystko jest tam dość trudne. A gra jest dla mnie rehabilitacją i jak rehabilitacja.

Dlaczego JAK rehabilitacja?

Mam szansę przejść kolejny etap tylko wtedy, jeśli milion razy przegram i powtórzę daną sekwencję ruchów, swoich i Raymana. Bez tego nie ruszę się dalej. Czyli powtarzanie, frustracja, powtarzanie.

Dlaczego jest to dla mnie rehabilitacją?

No, ćwiczy bardzo koncentrację, a może nawet bardziej koordynację reka-oko. I to w stopniu dla mnie do tej pory nieosiągalnym, bo muszę odrywać wzrok od ręki, jak patrzeć na telewizornię. To jest bardzo, bardzo trudne. I przydatne w wielu codziennych czynnościach.

Poza tym pamięć i refleks.  Bo etapów uczę się prawie na pamięć, ale i tak muszę zmiatać przed  wiedzmami.

I tak barierą nie do pokonania jest dla mnie brak czucia w lewej ręce.  Często nie wiem, czy mam palec na kontrolerze. Bieda.  Trzeba kontrolować wszystko.

;) ale i tak bardzo się cieszę.  Playstation w rehabilitacji po udarze jest super!:)

2 myśli nt. „PlayStation w rehabiliacji po udarze mózgu: uruchomione!;)

  1. a wiesz, jak byłam z pięć lat temu w CZD w odwiedzinach :) to właśnie mój ulubiony terapeuta powiedział mi, że teraz mają już wszędzie w standardzie właśnie plejki, bo na nich właśnie dobrze się ćwiczy. Szkoda, że gdy ja miałam pierwszy wylew nie było jeszcze takich technologii…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.