Piłka – twój najlepszy poudarowy przyjaciel

mój zestaw piłek, których używam przy rehabilitacji. Niektóre nie chciały zapozować do zdjęcia i się ukryły.

mój zestaw piłek, których używam przy rehabilitacji. Niektóre nie chciały zapozować do zdjęcia i się ukryły.

A jeśli nie najlepszy, po udarze powinien wejść do Top 5.

Piłkami, na piłkach i z piłkami można ćwiczyć każdą część ciała. I warto w nie zaopatrzyć chorego już na samym początku.

Jeśli chwyta, ale nie ma siły, niech sobie miętosi tę piłeczkę po prostu przez kilka minut kilka razy dziennie. Na oddziałach udarowych są rehabilitanci, którzy pewnie nie mają piłek, ale mi (albo raczej rodzicom) właśnie przecudowna pani Bogusia doradziła piłeczki. Najpierw przydał się zwykły stress-ball z biura brata, potem dostałam piłeczkę ze sklepu rehabilitacyjnego która moim zdaniem od tej pierwszej niczym się nie różniła. Do tej pory ściskam piłeczki, najczęściej taką z kolcami (są w sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym, ale ja swoją mam ze sklepu z artykułami zoologicznymi – to zwykła psia zabawka), żeby pobudzać receptory w ręce, bo nie do końca mam w niej czucie.

Ja na początku ściskałam te piłeczki bardzo niechętnie, nie chciałam nawet robić serii po kilkunaście ściśnięć, a jak ktoś mi mówił, żebym się nimi bawiła, jak próbuję czytać czy oglądać film, to szlag mnie trafiał – choć nie na zewnątrz – bo jak ściskałam czy głaskałam tę piłeczki, to musiałam włożyć w to całą koncentrację. Dopiero potem zobaczyłam, że dzięki tym niepozornym piłeczkom, ręka staje się coraz sprawniejsza.

Jeśli chory w ogóle nie chwyta i ma dużą spastyczność ręki, na pewno powinien trafić na oddział rehabilitacyjny, ale z tego co wiem, nie każdy potrzebujący ma tyle szczęścia, więc warto chyba próbować tę rękę uaktywniać z pomocą miękkiej piłki, na przykład kładąc jego dłoń na piłce i zachęcając, żeby ją dociskał drugą ręką.

Piłki mogą też służyć do wzmacniania całych rąk, nóg, a nawet mięśni grzbietu i brzucha! Jeszcze napiszę o swoich ćwiczeniach z piłkami, ale wszystko po kolei:) Spójrzcie na zdjęcie – ja doszłam od takich małych piłeczek, przeszłam przez wszystkie ze zdjęcia i jeszcze inne, aż do tej wielkiej. A chciałabym zakupić jeszcze większą piłkę, ale może to nie teraz, gdzie to wszystko trzymać potem. Jestem pewna, że mama uważa, że środek salonu to nie jest dobre dla nich miejsce.

 

/UWAGA! to, co piszę, sprawdziło się w moim przypadku lub w przypadku ludzi, których obserwowałam. Zanim zainspirujesz się wpisem, najlepiej skonsultować go ze specjalistą, żeby nie zrobić sobie lub komuś krzywdy. Ale za rady z piłeczkami już dużo osób mi dziękowało/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.