Pierwsza pomoc udarowa

left handOstatnio ktoś zapytał mnie, czy istnieje coś takiego jak ‚pierwsza pomoc’ udarowa. Istnieje. Jeśli zauważysz objawy udarowe:

NATYCHMIAST DZWOŃ POD 999 (a w USA CALL 911)

Tak naprawdę nie możesz nic poza sprawnym zawiadomieniem karetki – ze sprawnym opisaniem objawów, gdybym ja dzwoniła na pogotowie, jak już opisałabym objawy, zaznaczyłabym, że to wygląda na udar.

Poniżej, kilka rad praktycznych.

 

Oczywiście, trzeba obserwować chorego, sprawdzać czy oddycha i czy serducho bije, jeśli nie – podjąć resuscytację (zgodnie z aktualnymi normami;p przechodziłam wiele kursów pierwszej pomocy, ratownicy potrafią zmieniać standardy co kilka lat, ostatnim razem uczono mnie 30 uciśnięć klatki piersiowej do dwóch oddechów, zaczynać od oddechów), aż do powrotu krążenia i oddychania, albo do przyjazdu pogotowia.

Jeśli chory oddycha, na pewno warto ułożyć go w pozycji bocznej ustalonej, żeby nie zapadł mu się język ani żeby niczym się nie zadławił (właśnie uświadomiłam sobie, że nie pamiętam jak robi się pozycję boczną ustaloną).

Jeśli jedziesz z chorym do szpitala, to sprawdź, czy gaz jest zakręcony (pozdrawiam moją ocalicielkę, gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności, ryż spaliłby nam chatę, na szczęście mieszkanie ocalało!:)) i czy z wanny woda się nie przelewa. Na pewno będziesz musiał odpowiedzieć w międzyczasie na kilka pytań, jeśli chory jest twoim znajomym, może będziesz potrafił odpowiedzieć, jeśli nie – pewnie na większość odpowiesz milczeniem.

Pamiętaj jednak GODZINĘ UDARU. Tzn. czas, w którym wystąpiły objawy. To może zadecydować o całym leczeniu.

Jeśli masz taką możliwość, weź ze sobą dokumentację medyczną chorego. Ja swojej nie miałam w Warszawie, głupio; ) na szczęście moja współlokatorka znała moje wszystkie choroby, a rodzinka zabrała ze Szczecina wszystkie dokumenty.

NIE DAJ SIĘ PRZEKONAĆ, ŻE NIC SIĘ NIE DZIEJE I NIE TRZEBA KARETKI. Mgliście przypominam sobie, że próbowałam krzyczeć, że nie trzeba karetki. Na szczęście nikt mnie nie rozumiał. ;)

i NIE WIEŹ CHOREGO SWOIM SAMOCHODEM, tylko dzwoń po karetkę. Nie każdy szpital ma „oddział udarowy”. I nie wiesz wcale, który szpital ma właśnie dyżur udarowy. Może wyjedziesz 10 min wcześniej, ale nie oszczędzi ci to korków, miotania się pośród niewiadomych i straty cennych minut.

NIE PANIKUJ, ale pamiętaj, że tu liczy się każda minuta. Moje życie i poniekąd zdrowie uratowała przytomność mojej przyjaciółki, współlokatorki która choć była przerażona, zachowała przytomność, za co będę jej wdzięczna do końca świata i jeszcze dalej:)))

4 myśli nt. „Pierwsza pomoc udarowa

  1. kolejna super dobra notka, wszystko co tu napisałaś jest mega ważne i trzeba tę wiedzę upowszechniać jak tylko się da! Jesteś idealnym przykładem na to, że bardzo szybkie działanie może mega dużo zdziałać :)
    To w sumie z grubsza opisałaś, ale jeszcze mogę dodać od siebie, że jeśli nawet nie ma się dostępu do dokumentacji medycznej delikwentki, to można na szybko zajrzeć np do jej szuflady i wziąć ze sobą do szpitala wszystkie leki, jakie się tam znajdzie i pokazać lekarzom. Pytają dosłownie o wszystko, nawet rutinoscorbin ;) No i pamiętać, kiedy pacjentka ostatnio piła alkohol i w jakiej ilości (ale tu mnie akurat zaskoczyłaś lampką wina u Andrzeja :P)

  2. jeszcze jedno – dobrze napisałaś o 999. Po długiej rozmowie z numerem 112 przekierowano mnie do szpitalnej dyspozytorki, której musiałam drugi raz tłumaczyć dokładnie to samo, co wydłużyło dojazd karetki do nas. Warto mieć na lodówce takie skrótowe numery spisane, bo w panice serio można nawet to zapomnieć!

    • Potwierdzam słowa Stefana – na chwilę obecną numer 112 w Polsce to ciągle niedziałający bubel. Z doświadczenia wiem, że rozmowa z operatorem 112 WYDŁUŻA podjęcie decyzji o zadysponowaniu karetki o minimum 30 sek. plus dwa razy mówimy to samo. Operator 112 NIE jest dyspozytorem medycznym, a tylko taki może zebrać wywiad medyczny i zadysponować karetkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.