Pieniędzy!

pieniądzeWbrew trochę tytułowi, to nie będzie wpis ‚zusowski’, bo nie samym ZUS-em człowiek żyje. Pieniądze, te najdrobniejsze, przydają się też do ćwiczeń lewej (prawej też…) łapy.

Do tej pory, moją największą upierdliwością poudarową, są słabe ‚ruchy precyzyjne’. Tzn. wiecie, chwytanie, pisanie na klawiaturze, pomalowanie paznokci (nigdy nie byłam w tym dobra, teraz jest jeszcze gorzej), wybranie pieniędzy z kieszeni…

Ale trzeba walczyć. Obok fasolek sprawdzają się też monety. Jak się je zmiesza z fasolkami, to zabawy jest mnóstwo (; najpierw wybierz pieniążki rękoma swoimi, potem podziel je wg nominałów, a następnie (to najgorsze) ukłaaaaaaaaaaadaj pieniężne wieże. I nie zrażaj się, jeśli początkowo ręka będzie się męczyć po kilku monetkach. Każdy na świecie wie, że obracanie pieniędzmi to ciężka praca. I nie przejmuj się, jeśli twoja najwyższa wieża dwugroszówek będzie miała 3 piętra. To naprawdę trudne. Ja niemal płakałam nad tymi konstancińskimi monetkami. Kiedy moja mini-wieżyczka padała. Dawałam ręce odpocząć. I budowałam ją od nowa.

Na zdjęciu nie widać, że próbowałam zbudować wieżę do nieba. Tutaj liczyłam (skromne raczej) oszczędności (;

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.